youtube.com

W pierwszym i zarazem najciekawiej zapowiadającym się meczu 31. kolejki Premier League Arsenal pokonał na własnym stadionie Liverpool 4:1. Kontuzjowanego Wojciecha Szczęsnego zabrakło w meczowej kadrze “Kanonierów”.

Piłkarze Arsenalu są ostatnio na fali. Odpadli co prawda z Ligi Mistrzów, ale awansowali do półfinału Pucharu Anglii, a w rozgrywkach ligowych zanotowali w ostatnim czasie pięć zwycięstw z rzędu. Od początku dzisiejszego spotkania to oni byli stroną przeważającą. Już w 5. minucie po błędzie Kolo Toure oko w oko z Simonem Mignoletem stanął Aaron Ramsey, ale przegrał pojedynek z belgijskim bramkarzem.
W 20. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. Po nie najlepszym ustawieniu defensywy Arsenalu Lazar Marković i Raheem Sterling wyszli dwójką przeciwko golkiperowi Arsenalu, ale Serb niedokładnie podawał do reprezentanta Anglii i ze stuprocentowej okazji nic nie wyszło.
W kolejnych minutach inicjatywa ponownie wróciła na stronę “Kanonierów”. Przyniosło to efekt w 37. minucie. Z prawej strony w pole karne wbiegł Hector Bellerin i strzałem w dalszy róg pokonał Mignoleta.
Trzy minuty później podopieczni Arsene’a Wengera podwyższyli prowadzenie. Precyzyjnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Mesut Oezil.
To nie był koniec strzeleckiego festiwalu w wykonaniu Arsenalu. W doliczonym czasie pierwszej połowy trzecią bramkę dla gospodarzy zdobył Alexis Sanchez. Po fenomenalnej końcówce Arsenal prowadził do przerwy z Liverpoolem 3:0.

Najzagorzalsi fani “The Reds” z pewnością mieli w pamięci słynny finał Ligi Mistrzów ze Stambułu sprzed prawie dziesięciu lat, kiedy to ich pupile przegrywając po pierwszej odsłonie z Milanem 0:3 odwrócili losy meczu i sięgnęli po puchar. Dziś jednak się na to nie zanosiło, bowiem druga część spotkania również rozpoczęła się od ataków Arsenalu. Szczególnie aktywny w ofensywie był Olivier Giroud, który dwukrotnie celnie strzelał na bramkę Liverpoolu, ale w obydwu przypadkach lepszy okazał się Mignolet.
Na kwadrans przed końcem spotkania Bellerin faulował Sterlinga i arbiter wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki Davida Ospiny. Do piłki podszedł Jordan Henderson. Kolumbijski golkiper był bliski obrony strzału Anglika, ale futbolówka ostatecznie znalazła się w bramce.
Od tego momentu nieco odważnej zaatakował Liverpool, z kolei gospodarze skupili się głównie na defensywie. Podopieczni Brendana Rodgersa nie byli w stanie jednak stworzyć sobie okazji, które mogłyby przynieść kontaktowego gola. Na domiar złego w 84. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Emre Can i w końcowej fazie meczu drużyna musiała radzić sobie w osłabieniu.
Arsenal wykorzystał sytuację i w doliczonym czasie gry dobił rywala. Pięknym strzałem z dystansu popisał się niezawodny w ostatnim czasie Olivier Giroud.
Więcej bramek już na Emirates Stadium nie padło. Arsenal pewnie pokonał Liverpool 4:1 i przynajmniej do poniedziałku, kiedy to swój mecz przeciwko Crystal Palace rozegra Manchester City, pozostanie wiceliderem Premier League.

Arsenal FC – Liverpool FC 4:1 (3:0)
Bramki:
1:0 – 37′ – Hector Bellerin
2:0 – 40′ – Mesut Oezil
3:0 – 45′ – Alexis Sanchez
3:1 – 76′ – Jordan Henderson (k.)
4:1 – 90+2′ – Olivier Giroud

Kartki:

Bellerin (Arsenal)
Emre Can (Liverpool)
 Emre Can (Liverpool, 84′ – za drugą żółtą)

Sklad skład Składy:

Arsenal: David Ospina – Hector Bellerin, Per Mertesacker, Laurent Koscielny (49, Gabriel Paulista), Nacho Monreal – Francis Coquelin, Aaron Ramsey (62, Mathieu Flamini), Santi Cazorla, Mesut Oezil (73, Danny Welbeck), Alexis Sanchez – Olivier Giroud.
Trener: Arsene Wenger

Liverpool: Simon Mingolet – Emre Can, Kolo Toure, Mamadou Sakho – Lucas Leiva, Joe Allen, Jordan Henderson, Alberto Moreno – Lazar Marković (46, Daniel Sturridge), Philippe Coutinho – Raheem Sterling.
Trener: Brendan Rodgers

 


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *