Premier League: Arsenal kończy złą passę, królują w bitwie o Londyn


Mimo tego, iż Chelsea nie gra już o nic, a Arsenal bije się o TOP4 i ma słabą formę, derby Londynu wciąż przynoszą wiele emocji. Nie musi być to pojedynek o zdobycie najwyższych miejsc w Premier League, aby elektryzował fanów. Najwięksi rywale, dwa największe drużyny w Londynie. Mecz The Blues z The Gunners przysporzył wiele emocji.

Pierwsza połowa

Pierwsze minuty stały pod znakiem dominacji Chelsea. Po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym piłka spadła na 5 metr. Tam dopadł do niej Marcos Alonso, niestety dla The Blues trafił w boczną siatkę. Potem sytuacje miał Lukaku, ale zawodnik-niespodzianka w składzie skarcił Chelsea. Nkietah wykorzystał błąd Christensena, Kante nie zdążył. Młody Anglik wykorzystał sytuacje sam na sam, a wynik spotkania otworzył się.

Następnie dużo szczęścia miał Timo Werner. Po strzale i rykoszetach piłka nabrała trudnej rotacji do obrony. Ramsdale nie miał dużo do gadania, Niemiec zapisał się na liście strzelców i wyrównał wynik spotkania. Blisko na dublet był Nkietah. Bukayo Saka napędził akcje na skrzydle, a następnie zagrał piłkę do swojego kolegi z ataku. Ten jednak został zblokowany przez obrońcę.

Armatę jednak odpalił najlepszy strzelec Arsenalu w tym sezonie. Po kotle w swoju polu karnym Arsenal wyprowadził znakomitą kontrę. Po klepce Emil uderzył z pierwszej piłki w prawy róg bramki. Nie było to mocne uderzenie, ale bardzo precyzyjne. Było już 1-2, a mecz zapowiadał się ciekawie. I tak właśnie było. Mason Mount świetnie wrzucił piłkę w pole karne, tam czekał Azpilicueta. Kapitan “The Blues” strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Jako celebracje pocałował herb klubu. Możliwe, że to pokazanie, iż pozostanie w Londynie. W końcówce Emil Smith Rowe zakręcił obroną Chelsea, mimo tego minimalnie chybił i tak zakończyła się pierwsza połowa.

Druga połowa

Po katastrofalnym błędzie w pierwszej połowie Christensen został zmieniony przez Thiago Silvę. Połowa rozpoczęła się od strzału Wernera, uderzał z ostrego kąta, nie zmieścił piłki w świetle bramki. Przez pierwsze minuty tej połowy to Arsenal ciągle miał inicjatywę. Ciągłe rzuty rożne czy po prostu ataki, Chelsea nie odpowiadało. Co się odwlecze, to nie uciecze. Nkietah znów zaskoczył całe Stamford Bridge. Po odbijance Nkietah walczył w polu karnym, szukał miejsca. Wpadł między Sarra, a Kante i uderzył piłkę.

Chelsea próbowało atakować, do 70 minuty ciągle atakowali. Zawsze czegoś brakowało. Tworzyło się zamieszanie w polu karnym, ale piłka nie trafiła do siatki. Większość drużyny Chelsea była na połowie Arsenalu, a oni nie zamierzali zaprzestać obrony. Chelsea nie była w stanie zdobyć gola. Pod koniec meczu Arsenal zaczął kontrować “The Blues”. Tam też brakowało wykończenia, pewnie przez zmęczenie.

Mecz był bardzo intensywny, od 80 minuty akcje ciągle leciały jak nie z jednej, to z drugiej strony. Arteta widocznie musiał dać jakieś instrukcje Kanonierom, że nie powinni murować się w swojej bramce, lecz próbować kontrować Chelsea. Gospodarze byli ciągle wybijani z rytmu przez kontry i wybijanie piłek. Arsenal pokazywał serce i walkę. Pracowali cały mecz, dawali z siebie wszystko. Widać było w tym prawdziwą drużynę.

Cała ta praca została nagrodzona rzutem karnym. Pojawiły się zamieszki i kłótnie między piłkarzami. Prawie całe jedenastki przepychały się nawzajem. Azpilicueta miał pretensje do Saki za symulowanie. Faul jednak był widoczny, Cesar Azpilicueta trzymał Bukayo Sake za koszulkę. Rzut karny został podyktowany, a sędziowie sprawnie poradzili sobie z konfliktem. Sam faulowany zakończył ten mecz. Wykorzystał pewnie rzut karny, było już po meczu. Bukayo Saka poradził sobie z presją, wziął ją na barki. Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Arsenalu.

20.04.2022, Zaległy mecz 25 kolejki Premier League, Stamford Bridge

Chelsea 2 – 4 Arsenal

Werner, Azpilicueta – Nkietah x2, Smith Rowe, Saka

Chelsea: Mendy, Azpilicueta, Christensen, Sarr, James, Kante, Loftus-Check, Alonso, Mount, Lukaku, Werner

Arsenal: Ramsdale, Holding, White, Gabriel, Tavares, Xhaka, Elneny, Saka, Odegaard, Smith Rowe, Nkietah


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.