Pożegnania nadszedł czas

Ostatnia kolejka w grupie spadkowej. Miedź czy Wisła Płock? Która drużyna dołączy do Z. Sosnowiec i spadnie z ligi?

Oficjalna piłka LOTTO Ekstraklasa / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Już dziś około godziny 17.30 poznamy ostateczne wyniki ostatniej kolejki w grupie spadkowej LOTTO Ekstraklasy. Dowiemy się czy do zdegradowanego Zagłębia Sosnowiec dołączy drugi z beniaminków – Miedź Legnica. Czy drugą drużyną, która będzie musiała przynajmniej na rok pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową będzie Wisła z Płocka.

 

Sytuacja w tabeli grupy spadkowej przed ostatnią kolejką ułożyła się dla większości zespołów bardzo dobrze. Wisła Kraków, Korona Kielce, Górnik Zabrze, Arka Gdynia i Śląsk Wrocław – te ekipy są pewne utrzymania na kolejny sezon. Spadkowiczem od kilku kolejek jest Zagłębie Sosnowiec. Walkę o pozostanie w krajowej elicie stoczą między sobą zespoły Miedzi Legnica i Wisły Płock. 

Dwa istotne mecze

Sytuacja beniaminka z Legnicy jest dużo bardziej skomplikowana od sytuacji piłkarzy z Płocka. Podopieczni trenera Dominika Nowaka nie tylko muszą wygrać swoje spotkanie (z Wisłą w Krakowie), ale też muszą liczyć na to, że Zagłębie Sosnowiec pokona w Płocku tamtejszą Wisłę. Choćby jeden punkt zdobyty przez zawodników trenera Leszka Ojrzyńskiego będzie oznaczał ich utrzymanie na kolejną kampanię. Zdobycie jednego punktu przez “Nafciarzy” jest wymogiem, ponieważ po sezonie zasadniczym zajmowali oni niższe miejsce w tabeli od zespołu z Legnicy. Przy równej liczbie punktów, to właśnie miejsce zajmowane przed podziałem na grupy decyduję o kolejności na koniec sezonu.

Przed ostatnimi meczami obu tych zespołów więcej szans na pozostanie w gronie drużyn ekstraklasowych daję się piłkarzom Wisły Płock. Zagrają oni przed własną publicznością, a rywalem będzie pierwszy spadkowicz – Zagłębie Sosnowiec. Piłkarze trenera Ojrzyńskiego w poprzedniej kolejce wygrali swój mecz w Zabrzu i dzięki temu tylko od nich zależy to, czy pozostaną w elicie. Z pewnością nikt z działaczy, piłkarzy i kibiców nie wyobrażał sobie takiego scenariusza. Płoczczanie przed rozpoczęciem rozgrywek nie byli wskazywani jako zespół, który zawojuję tabelę. Ale wielu ekspertów wróżyło im bezpieczne miejsce w środku stawki. Jak widzimy rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zmiany trenerów (Dźwigała, Vicuna, Ojrzyński) sprawiły, że zespół ze stadionu im. Kazimierza Górskiego do końca musi walczyć o pozostanie w ekstraklasie. 

Zupełnie inaczej wygląda obraz tego sezonu w drużynie z Legnicy. Po awansie do LOTTO Ekstraklasy wydawało się, że pozostaną oni na najwyższym ligowym szczeblu przez kilka najbliższych lat. Klub budowany mądrze. Może bez wielkich transferów, ale większość piłkarzy, którzy pojawili się wraz z awansem Miedzi można powiedzieć, że się sprawdziła. Liderem na boisku przez cały sezon wydawał się być Hiszpan Juan Camara. Pomimo tego, że liczby nie są zachwycające (1 gol i 2 asysty) to już po pierwszych meczach widać było, że ten zawodnik będzie wzmocnieniem beniaminka z Legnicy. Przyszedł z rezerw Barcelony, a w świecie piłki chyba trudniej o lepszą reklamę. 

Zespół z Legnicy prowadzony przez trenera Dominika Nowak tak naprawdę największe problemy na przestrzeni całego sezonu miał w linii obrony. Niepewni bramkarze, mylący się defensorzy – to sprawiło, że drużyna straciła wiele bramek, których na tym poziomie nie powinna stracić. Ani Łukasz Sapela, ani Anton Kanibołocki nie dawali odpowiedniego wsparcia swoim kolegom. Transfer rosyjskiego bramkarza Sosłana Dzanaeva miał być lekiem na całe zło w linii defensywy beniaminka. Zanim jednak nowy nabytek zadebiutował w barwach Miedzi minęło kilka kolejek, a drużyna z Legnicy zdążyła pogubić kilka punków.

Dziś w dniu ostatniego meczu tego sezonu podopieczni trenera Nowaka muszą stawić czoła krakowskiej Wiśle, która mimo swoich kłopotów kadrowych nie będzie łatwym przeciwnikiem. A nie zapominajmy, że nawet wygrana zawodników Miedzi Legnica nie musi dać im utrzymania. Muszą oni liczyć na ambitną postawę piłkarzy z Sosnowca, którzy być może będą chcieli pożegnać się zwycięstwem z ekstraklasą. 

Przerwa rachunkiem sumienia

Dla drużyn, które utrzymały się już w ekstraklasie na kolejny sezon letnia przerwa będzie kolejną okazją na naprawę tego, co w tym sezonie nie funkcjonowało. 

Wisła Kraków pomimo swoich perturbacji i zawirowań z początku tego roku pokazała jak ważne jest to, żeby w odpowiednim momencie postawić na odpowiednich ludzi. Nikt już dziś nie chcę pamiętać o panach Hartlingu i Ly. “Ratownicy” klubu, panowie Królewski, Jażdzyński i Kuba Błaszczykowski postawili Wisłę na nogi w takim stopniu, aby mogła ona spokojnie dograć ten sezon do końca. Tak naprawdę dopiero teraz po zakończeniu rozgrywek wszystkich związanych z krakowskim klubem czeka wytężona praca. Uzupełnienie kadry, zbudowanie zaplecza finansowego w postaci nowych sponsorów to najważniejsze problemy do rozwiązania. Bardzo dobrą wiadomością jest to, że Jakub Błaszczykowski postanowił pozostać w Wiśle na kolejny sezon. Tak jak jego osoba scaliła klub w najtrudniejszym momencie w historii, tak możemy być pewni tego, że w przyszłym sezonie Wisła Kraków będzie drużyną nie tylko z nazwy.

Mecze o nic? Czy na pewno?

Spotkania Śląska Wrocław z Arką Gdynia i Korony Kielce z Górnikiem Zabrze na pierwszy rzut oka są w tym momencie meczami o nic. Drużyny mają zapewniony ligowy byt, muszą tylko zagrać swój mecz i mogą rozjechać się na urlopy. 

Jednak takie myślenie w każdym z tych zespołów byłoby wręcz niewybaczalne. W Kielcach apetyty kibiców po poprzednim sezonie wzrosły do niewspółmiernych rozmiarów. Nie będzie przecież tak, że co sezon którykolwiek trener będzie potrafił wycisnąć z tak złożonej ekipy maksa. Kibice Korony muszą zrozumieć, że spokojne utrzymanie to jest to, o co ich zespół powinien grać i na co ich tak naprawdę stać. A wszystko ponad to, może być co najwyżej miłym dodatkiem.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Górnika Zabrze. Zespół prowadzony od dłuższego czasu przez Marcina Brosza może w pewnym sensie być wzorem dla innych klubów. Mając nawet na uwadze ten słabszy sezon. Gra w eliminacjach Ligi Europy to olbrzymie doświadczenie, które niestety dla młodej kadry okazało się “pocałunkiem śmierci”, ale działacze wraz ze szkoleniowcem potrafili odpowiednio zareagować. Transfery, które zimą zrobili rządzący Górnikiem bardzo pomogły im w utrzymaniu się na ekstraklasowych boiskach. Teraz priorytetem jest zatrzymanie trenera Marcina Brosza na co najmniej kolejny sezon i być może przedłużenie kontraktów z piłkarzami, którzy dołączyli do zespołu zimą. Podnieśli oni jakość i wydatnie jak np. Valerian Gvilla pomogli Górnikowi w walce o pozostanie w elicie. 

Śląsk i Arka przed przebudową?

Kibice Śląska po raz kolejny do samego końca musieli obawiać się o to, czy ich zespół jednak zdoła utrzymać się w rozgrywkach na kolejny sezon. We Wrocławiu mają duży stadion, mają doświadczonego trenera, ale nie mają drużyny na odpowiednim poziomie. Są indywidualności, które “ciągną” ten klub przez cały sezon, ale ciężko nazwać to zgraną drużyną. Strach pomyśleć co by było gdyby nie gole Marcina Robaka i dobra gra w bramce Jakuba Słowika. Obaj ci zawodnicy na przestrzeni całego sezonu wyróżniali się nawet w tych meczach, które Śląsk przegrywał. Przed działaczami kolejna próba zbudowania takiego zespołu, który dałby gwarancję gry w górnej ósemce naszej ligi. Bo jak mniemam kibice z Wrocławia mają już serdecznie dosyć gry o utrzymanie. 

W Arce Gdynia przed sezonem postawiono na trenera z 1 Ligi. Miał on być powiewem świeżości na trenerskich ławkach i miał po dobrej pracy w Stali Mielec pokazać swój warsztat na wyższym poziomie. Jak dziś wiemy kadencja trenera Zbigniewa Smółki nie okazała się najlepszą w dziejach Arki Gdynia. Trener został zwolniony w kuriozalnych okolicznościach chwilę przed derbowym meczem z Lechią Gdańsk. Jego miejsce zajął szkoleniowiec doświadczony i z sukcesami. Jacek Zieliński z marszu wszedł w drużynę. Poprawił grę w defensywie i dał trochę więcej luzu dobrze wyszkolonym zawodnikom takim jak Luka Zarandia. Młody właściciel klubu z Gdyni musi wreszcie nauczyć się, że ekstraklasowy zespół to nie zabawka i tutaj potrzeba mądrych i męskich decyzji.

Kibicom Arki trzeba życzyć tego, aby w przyszłym sezonie nie musieli obawiać się o pozostanie w elicie. Mam wrażenie, że z trenerem Jackiem Zielińskim na ławce będzie to o wiele spokojniejszy sezon od tego, który właśnie się kończy.

 

 

 

 

Przejdź do paska narzędzi