Pogrom na Anfield, nowy lider Premier League

skysports.com

Jurgen Klopp i jego podopieczni w niedzielne popołudnie stanęli przed olbrzymią szansą. Szerszenie zawitały na Anfield Road, by przeszkodzić The Reds w objęciu pozycji lidera po jedenastej kolejce, po remisach zarówno Manchesteru City, jak i Arsenalu.

O nietypowej dla Premier League porze wystartowało spotkanie, w którym Liverpool wręcz musiał przerwać serię czterech meczów bez porażki Watfordu. Już w pierwszych minutach obie ekipy miały swoje szanse. Przypomnieć o sobie starały się gwiazdy tego sezonu w obu zespołach – indywidualnymi rajdami popisywali się Coutinho i Amrabat, jednak nie przynosiły one efektów.

O dziwo szybkie kontrataki przez pierwsze pół godziny były domeną teoretycznie silniejszej drużyny. Liverpool bardzo szybko rozgrywał piłkę do przodu, co w szesnastej minucie zakończyło się rzutem rożnym. Dośrodkowanie Coutinho mógł wykorzystać Lucas, ale Gomes popisał się dobrą interwencją.

Dwudziesta siódma minuta. Niekonwencjonalne rozwiązanie rzutu rożnego zakończyło się dośrodkowaniem Coutinho, wyborne dogranie wykorzystał Sadio Mane, pakując piłkę do siatki. Liverpoolczycy nie zaprzestawali ataków. Dobre podanie Roberto Firmino wykorzystał Coutinho, pokonując strzałem z szesnastego metra Aurelio Gomesa. Po trzydziestu minutach było już 2:0.

Przy próbie obrony kontuzji doznał bramkarz Watfordu, który w ostatnich trzech meczach zaliczył czyste konta. Brazylijczyk zmuszony był do opuszczenia boiska, a w jego miejsce wejść musiał Costel Pantilimon.
W czterdziestej trzeciej minucie piłka trafiła do Adama Lallany, który popisał się fantastyczną wrzutką, po której żadnych szans na interwencję od Emre Cana nie otrzymał Pantilimon. Niemiec wpisał się na listę strzelców w drugim meczu z rzędu, ustalając wynik na 3:0, a Liverpool ciągle nastawiony był mocno ofensywnie. Już po pierwszej połowie śmiało można było stwierdzić, że znamy nowego lidera Angielskiej ligi.

Cichymi bohaterami pierwszej połowy bez wątpienia byli boczni obrońcy Liverpoolu. Zaangażowani zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, bez trudu przejmowali piłki od Amrabata, czy Holebasa, w dodatku Milner bliski był strzelenia bramki z rzutu wolnego, jednak w doliczonym czasie gry pierwszej połowy jego strzał prosto w okienko wybronił Pantilimon.

Kolejny gol padł w pięćdziesiątej ósmej minucie. Piłka w polu karnym trafiła do Adama Lallany, a ten wystawił piłkę na pustą bramkę do Roberto Firmino. Ten wbił ją do siatki i było już 4:0. Liverpoolczycy nie chcieli być gorsi od Chelsea, która strzeliła pięć goli w tej kolejce. W pole karne Szerszeni wbił się Firmino, wystawił piłkę do Sadio Mane i Liverpool na swoim koncie miał już pięć bramek.

W siedemdziesiątej trzeciej minucie Etienne Capoue był bliski strzelenia bramki, jednak zatrzymał go Loris Karius. Tradycji jednak musiało stać się za dość, a Liverpool nie utrzymał czystego konta po raz kolejny, już dziesiąty w tym sezonie. Po asyście Amrabata technicznym uderzeniem Kariusa pokonał Daryl Janmaat.

Na szóstą bramkę dla Liverpoolu szansę miał jeszcze Sturridge, a potem Coutinho, jednak obijali oni strukturę bramki i bandy reklamowe. Następnie angielski snajper znów trafił w poprzeczkę, a następnie Firmino strzelił wprost w Pantilimona. 6:1 stało się faktem dopiero w doliczonym czasie gry. Czekający na dobitkę Wijnaldum świetnie odnalazł się w polu karnym po strzale Daniela Sturridge’a i wpakował piłkę do siatki.

Ostateczny wynik: 6:1

Sędzia: Michael Oliver

Kartki: Wijnaldum –  Holebas, Britos (żółte)

Składy:
Liverpool: Karius – Clyne, Lucas Leiva, Matip, Milner – Can, Henderson, Lallana (70′ Sturridge) – Mane (62′ Wijnaldum), Coutinho (86′ Ejaria), Roberto Firmino
Watford: Gomes (32′ Pantilimon) – Janmaat, Kaboul, Britos, Holebas – Amrabat, Behrami (61′ Watson), Capoue, Pereyra (86′ Zuniga) – Deeney, Ighalo


OGLĄDAJ MECZE ZA DARMO W FORTUNA TV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *