Podsumowanie pracy Jerzego Brzęczka w reprezentacji Polski

Jerzy Brzęczek / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Jerzy Brzęczek nie jest już selekcjonerem reprezentacji Polski. Komunikat o zwolnieniu pojawił się dziś po południu. Postanowiliśmy więc krótko podsumować kadencję byłego już selekcjonera.

Informacja o zwolnieniu Brzęczka pojawiła się o godzinie 12.28. Niektórzy uważali, że to włamanie na konto PZPN-u i jest to nieprawdziwa informacja. Wszystko jednak jest prawdą. Jest to decyzja mocno niespodziewana, ponieważ do tej pory prezes PZPN zapewniał, że Brzęczek ma pełne jego poparcie. Wygląda więc, że coś pękło lub nowym selekcjonerem będzie ktoś znany i doświadczony. Wielu dziennikarzy i ekspertów nie kryło zdziwienia takim obrotem spraw. Zaskoczony i zawiedziony był sam trener.

Więcej o zwolnieniu selekcjonera możecie przeczytać tutaj: https://pilkarskiswiat.com/pilne-jerzy-brzeczek-przestal-pelnic-funkcje-selekcjonera-reprezentacji-polski/

Kadra Brzeczka grała futbol toporny, rzadko oglądaliśmy składne akcje, a często jedynym pomysłem była “laga”. Ze słabszymi rywalami to działało, ale topowe kadry już się na to nie dały nabrać. Nie jest jednak tak, że nie było żadnych pozytywów. Co prawda było ich mało, ale postanowiliśmy krótko je opisać.

Wygranie grupy eliminacyjnej Euro

Być może ktoś pomyśli, że żaden to pozytyw, bo wygranie tej grupy było obowiązkiem. Jest w tym ziarnko prawdy. Nie można jednak tutaj jednak kadry oceniać zbyt krytycznie. Rywale byli na tym samym poziomie co my lub trochę słabsi. W wygranych meczach z Austrią i Słowenią było widać jakiś pomysł. Pozostałe spotkania już nie były takie dobre. Kończyły się zazwyczaj wymęczonymi zwycięstwami, choć miała miejsce też wyjazdowa porażka ze Słowenią i szczęśliwy domowy remis z Austrią. Styl oczywiście nie zachwycał, ale ostatecznie liczył się wynik. Polska grupę wygrała, na Euro awansowała. Brzęczka można było krytykować, ale swoje zadanie wykonał.

Postawienie na młodych zawodników

W tym przypadku były selekcjoner dużo zaryzykował. Dał szansę Moderowi, Jóźwiakowi i Szymańskiemu. Pomysł okazał się skuteczny, bo piłkarze na tle bardziej doświadczonych graczy wypadli dobrze. Lecz zastanówmy się, co stałoby się, gdyby młodzi nie wypalili. Brzęczek byłby krytykowany, że daje grać nieprzygotowanym piłkarzom i przez nich reprezentacja przegrywa mecze. Na szczęście tak nie było i tutaj trener mógł dopisać sobie kolejny plus.

Utrzymanie w Lidze Narodów

Tutaj akurat mieliśmy dużo szczęścia. Mało kto pamięta, że w pierwszej edycji tych rozgrywek spadliśmy. Na ratunek przyszła UEFA, która powiększyła dywizję A i dzięki temu się utrzymaliśmy. Gdy wylosowaliśmy Włochów, Holandię i Bośnię, to oczywistym, że będziemy walczyć o utrzymanie. Po wygranej z Bośnią wskoczyliśmy na pozycję lidera. Po tym wydarzeniu dużo osób marzyło nawet o awansie do Final Four. Przegrane spotkania z Włochami i Holandią sprowadziły wszystkich na ziemię. Ostatecznie kadra zajęła trzecie miejsce i utrzymała się w pierwszej dywizji. Cel więc został wykonany.

Więcej było jednak złego

Nieliczne pozytywy nie przykryją jednak negatywnych rzeczy. Konflikt z Lewandowskim, słynna wypowiedź o Zielińskim, czy negowanie poziomu Championship. Brzęczek potrafił też obrazić się na dziennikarzy, bo ci ośmielili się go skrytykować. Prawda jest taka, że po byłym selekcjonerze będą płakać tylko nieliczni. Być może jest on idealnym trenerem na prowadzenie klubu w Ekstraklasie. Być może poradziłby sobie w jakimś zagranicznym średniaku. Reprezentacja Polski, która jednak chce powtórzyć wynik z poprzedniego Euro, to dla Brzęczka za wysokie progi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *