PKO Ekstraklasa: Twierdza Wrocław nie do zdobycia. Lechia trwoni przewagę.

Vítezslav Lavicka / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Początek rundy wiosennej przyniósł ogromne emocje we Wrocławiu. Śląsk podzielił się punktami z Lechią, a mecz zakończył się wynikiem 2:2. WKS dzielnie walczył do samego końca i w doliczonym czasie gry odrobił dwubramkową stratę.

Obaj trenerzy zmuszeni byli do małych eksperymentów w wyjściowych jedenastkach. Trener Lavicka zmuszony był zastąpić dwóch zawodników, którzy jesienią byli filarami klubu z Wrocławia. Koszmarne kontuzje wyeliminowały z gry Wojciecha Gollę, Michała Radeckiego i Łukasza Brozia. Pierwszego z nich zastąpił nominalny pomocnik Diego Żivulić, a na prawej obronie zamiast doświadczonego Brozia wyszedł Lubambo Musoda, czyli jeszcze do niedawna skrzydłowy. Trener Stokowiec również musiał postawić na nowe nazwiska. Z Lechią w trakcie przerwy zimowej pożegnali się Lukas Haraslin i Daniel Łukasik, a kontuzje leczyli Jarosław Kubicki i Błażej Augustyn. W składzie Lechii mieliśmy dwóch debiutantów – Conrado na skrzydle i Kristersa Tobersa. Na meczu pojawił się również selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek, który być może widzi w którymś piłkarzu potencjał reprezentacyjny.

Zemsta ex

Spotkanie rozpoczęło się wyśmienicie dla Lechii. Po początkowej walce o dominację środku boiska goście wykorzystali złe ustawienie Stigleca i rozegrali piłkę na prawym skrzydle. Tam świetnie odnalazł się Conrado, który dograł precyzyjnie na głowę Paixao, a ten umieścił piłkę w bramce. Piłkarze w biało-zielonych strojach chyba za szybko poczuli, że mają kontrolę nad spotkaniem, bo oddali środek pola Śląskowi. Gospodarze mocno naciskali i starali się wejść w pole karne wykorzystując skrzydła. Szczególnie duży wkład w tworzenie akcji miał Musonda, który z ułańską fantazją szarżował prawą flanką. Również Płacheta dawał dużo jakości na skrzydle i po jego akcji WKS mógł wyrównać. Młody skrzydłowy wbiegł w pole karne, wstrzelił piłkę do Exposito, ale piłkę z linii bramkowej wybił Makowski.

Lechii przydałby się budzik bo piłkarze z Gdańska zaczęli grać bardzo ospale. Wybudzić z letargu mógł ich Exposito. Hiszpan wreszcie dobrze przyjął piłkę w polu karnym, zwiódł obrońców, ale strzelił minimalnie niecelnie. Śląsk świetnie spisywał się w wysokim pressingu. Większość poczynań gości sprowadzał się do długich piłek na Paixao, ale raz za razem z głowy piłkę zbierał albo Puerto albo Żivulić. Jeszcze przed przerwą Lechia mogła podwyższyć prowadzenie. Po rzucie rożnym piłka poodbijała się w polu bramkowym Śląska, minęła Putnockiego i o mały włos nie wpadła do bramki. W ostatniej chwili jeden z obrońców wybił piłkę z linii bramkowej.

Cios w końcówce

Piłkarze Śląska chyba niewyraźnie słuchali trenera w trakcie przerwy, bo tuż po wznowieniu gry drugiego gola strzelił Paixao. Portugalczyk wykorzystał świetne dogranie Maldenovicia i nie dał szans Putnockiemu. Były gracz Śląska był dziś zmorą obrońców WKS-u i powinien skompletować hat-ricka. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pokonał w walce o piłkę obrońcę, ale strzelił minimalnie obok słupka. Śląsk wyraźnie siadł po tym golu i miał problem z tworzeniem ofensywnych akcji. Pomimo problemów w ataku bliski zdobycia gola był Raicević, ale celną główkę napastnika zatrzymał Kuciak. Chwilę później było jednak 1:2. Faulowany w polu karnym był Chrapek, a karnego na bramkę zamienił Mączyński.

Bramka Mączyńskiego podziałała jak kawa w poniedziałkowy poranek i pobudziła Śląsk do ofensywy. Świetnie na skrzydle radził sobie Płacheta, a Raicević wniósł nową jakość do gry swojej drużyny. WKS zdominował rywala i był blisko wywalczenia kolejnego rzutu karnego. Po zamieszaniu w polu karnym popchnięty został jeden z zawodników gospodarzy, ale według sędziego było to za mały, aby odgwizdać faul. Gospodarze walczyli do końca i w doliczonym czasie gry przyniosło to upragniony efekt. Po dalekim zagraniu z głębi pola Raicević zgrał piłkę klatką piersiową do Michała Chrapka, a ten pewnym strzałem pokonał Kuciaka. Więcej bramek w tym meczu już nie padło i Lechia mogła pluć sobie w brodę za roztrwonienie przewagi.

07.02.2020r., 21.kolejka PKO Ekstraklasy, Wrocław

Śląsk – Lechia 2:2 (0:1)

Mączyński 71′ (k.), Chrapek 90+3′ – Paixao 6′, 46′

Śląsk: Putnocky – Stiglec, Żivulić, Puerto, Musonda (Bergier 83′) – Mączyński, Łabojko, Płacheta, Chrapek, Pich (Gąska 72′) – Exposito (Raicević 58′)

Lechia: Kuciak – Mladenović, Maloca, Nalepa, Kobryń – Conrado, Makowski, Tobers, Gajos, Mihalik (Żuk 87′) – Paixao

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *