PKO Ekstraklasa: Pewna wygrana Lecha z Podbeskidziem

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok, 19.07.2020 / fot. Mikołaj Barbanell

Po ostatecznej stracie szans na awans z grupy Ligi Europy, zawodnicy Lecha Poznań zmierzyli się w ligowym pojedynku z beniaminkiem z Bielska-Białej. Na mecz z Podbeskidziem trener Dariusz Żuraw wystawił bardzo mocny skład, który miał Kolejorzowi przynieść pewne 3 punkty w ligowej tabeli. Tak też się stało i Lech pokonał gości spod Klimczoka 4-0.

Lech pewny od początku

Dla Lecha nie ma już meczów ważnych i ważniejszych. Po porażce z Benficą i ostatecznym pożegnaniu się z Ligą Europy, piłkarze Dariusza Żurawia muszą gonić rywali w tabeli PKO Ekstraklasy. Pierwsze 10. minut meczu z Podbeskidziem było toczone raczej w spokojnym tempie. Dopiero po upływie wspomnianego czasu Lechici zaczęli atakować nieco mocniej. W przeciągu dwóch minut dwa celne strzały oddał Jakub Moder, ale z próbami pomocnika Kolejorza radził sobie Michal Pesković. W 13. minucie blisko zdobycia gola był lewy obrońca Vasyl Kravets, który odnalazł się w polu karnym, ale nie potrafił głową skierować piłki do siatki.

Zawodnicy prowadzeni przez Krzysztofa Brede raczej nie wychodzili z odważnymi atakami. Jakieś nieśmiałe próby się pojawiały, ale zazwyczaj kończyły się na defensorach Lecha. Ku zaskoczeniu wszystkich, pierwszy raz piłka zatrzepotała w siatce Filipa Bednarka. Bardzo ładny strzał z centralnego miejsca pola karnego Kolejorza oddał Marko Roginić. Na nieszczęście dla napastnika Podbeskidzia, piłka wcześniej opuściła boisko i po analizie VAR, sędzia Wojciech Myć anulował tego gola. Po chwili piłkarze Dariusza Żurawia wywalczyli rzut rożny. Wykonawcą był Alan Czerwiński, a dobre dośrodkowanie na gola zamienił kapitan poznaniaków, Thomas Rogne. Na stadionowym zegarze wybiła wówczas 30. minuta.

Po zdobytym golu Lech grał spokojnie. Nie pozwalał gościom na jakiekolwiek zapędy ofensywne. Ten stał trwał aż do 44. minuty, kiedy to kolosalny błąd popełnił Milan Rundić. Po zagraniu z autu tak przyjmował piłkę, że odebrał ją Mikael Ishak i mając przed sobą tylko Peskovicia huknął pod poprzeczkę bramki Podbeskidzia.

Druga połowa jeszcze solidniejsza

W drugą część meczu znakomicie weszli piłkarze Dariusza Żurawia. Na długie zagranie z własnej połowy zdecydował się Dani Ramirez. Do piłki na pełnej mocy ruszył Pedro Tiba, który wyglądał niczym filmowy Forrest Gump biegnący ku swoim marzeniom. Portugalczyk zdobył trzeciego gola dla Lecha, a to nie był koniec popisów zawodników z Poznania. W 53. minucie spotkania kolejny raz dał o sobie znać Mikael Ishak, który odzyskał piłkę w pobliżu pola karnego Podbeskidzia. Odegrał do włączającego się z prawej strony Jana Sykory, ale czeski skrzydłowy nie potrafił pokonać Peskovicia. Na szczęście dla niego do odbitej futbolówki dopadł Dani Ramirez i zdobył gola na 4-0 dla Kolejorza.

Po czwartym golu trener Żuraw zdecydował się na przeprowadzenie kilku zmian i gra Lecha nieco siadła. Potrwało to jakąś chwilę, ale Lechowi udało się odzyskać rytm i kontrolę nad meczem. Nie było z tego konkretów, ale mogły się podobać sztuczki techniczne Pedro Tiby, który raz za razem “częstował” rywali zakładaniem tuneli między nogami. Ten spokój Kolejorza mógł zostać zachwiany w 73. minucie meczu. Wówczas na środku pola karnego Filipa Bednarka odnalazł się Aleksander Komor, ale nie potrafił oddać takiego strzału, który wylądowałby w bramce poznaniaków.

Kolejorz pod bramką Podbeskidzia zagościł na dziesięć minut przed końcem spotkania. Po jednym z rzutów rożnych, wydawało się, że ręką w polu karnym zagrał młody Bieroński. Sędzia nie zdecydował się jednak na taki wyrok na gościach z Bielska-Białej. Pod koniec meczu, zawodnicy Dariusza Żurawia jakby delikatnie odpuścili, a efektem tego były dwie próby Bierońskiego. Młody pomocnik beniaminka PKO BP Ekstraklasy wszedł odważnie w linię defensywy Lecha, ale z jego strzałem dobrze poradził sobie Bednarek. Do końca spotkania nie wydarzyło się nic więcej na murawie i niebiesko-biali dopisali do swojego dorobku 3 punkty za efektowną wygraną nad Podbeskidziem.

06.12.2020 r. godz.17.30, Stadion Miejski w Poznaniu, 12 kolejka PKO BP Ekstraklasy

Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-0

Bramki: Thomas Rogne 30′, Mikael Ishak 44′, Pedro Tiba 46′, Dani Ramirez 53′

Kartki: Dmytro Bashlai 10′, Mateusz Marzec 15′

Sędzia: Wojciech Myć

Lech: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Thomas Rogne, Djordje Crnomarković, Vasyl Kravets – Pedro Tiba, Jakub Moder (Muhar 81′) – Jan Sykora (Skóraś 58′), Dani Ramirez (Marchwiński 71′), Jakub Kamiński (Puchacz 58′) – Mikael Ishak (Awwad 58′)

Podbeskidzie: Michal Pesković – Konrad Gutowski (Modelski 75′), Dmytro Bashlai, Milan Rundić (Komor 51′), Kacper Gach – Sergii Miakuhsko (Sitek 62′), Michał Rzuchowski – Desley Ubbink, Gergo Kocsis (Bieroński 75′), Mateusz Marzec (Sierpina 62′) – Marko Roginić


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *