Optymizm, ale z rozsądkiem

Lech Poznań

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Do rozpoczęcia ligowego grania pozostało jeszcze kilkanaście dni. We wszystkich drużynach przygotowania do sezonu wchodzą w ostatnią fazę. Jedni muszą szykować formę już na przyszły tydzień, ze względu na grę w europejskich pucharach. Inni mają przed sobą jeszcze dwa tygodnie pracy i szlifowania taktyki przed rozgrywkami. W drużynach dochodzi do zmian na ławkach trenerskich, w składach osobowych i niekiedy w gabinetach prezesów. Wszystko po to, aby na koniec sezonu 2019/2020 zająć jak najwyższe miejsce w tabeli i powiedzieć sobie i kibicom, że plan został wykonany.

Jedną z tych drużyn, w której doszło do największych zmian jest Lech Poznań. Po poprzednim sezonie, a raczej już w trakcie jego trwania było wiadomo, że w zespole dojdzie do niemałych zmian. Rewolucja, ewolucja lub oczyszczenie szatni – te słowa przewijały się, bądź nadal się przewijają wśród kibiców Kolejorza. Najbardziej fanom, ale myślę, że samym prezesom Lecha również zależało na poprawieniu bardzo gęstej atmosfery jaka wytworzyła się w zespole po sezonach 2017/218 i 2018/2019.

Niby nic, a jednak coś

Poinformowanie zawodników, którym kończą się kontrakty nie jest niczym nadzwyczajnym. Ot takie po prostu życie zawodowego piłkarza, że nadchodzi moment, w którym prezesi dziękują za reprezentowanie barw swojego klubu i życzą powodzenia w dalszej karierze. Nie inaczej było w Lechu. W połowie kwietnia prezes klubu ze stolicy Wielkopolski poinformował oficjalnie o tym, że nie zostaną przedłużone kontrakty aż 10-ciu zawodników. Wśród piłkarzy, którzy zostali poinformowani o tym, że ich gra dla Lecha się właśnie kończy byli zawodnicy mniej lub bardziej zasłużeni. Grający w Poznaniu od lat, ale też tacy, którzy byli do Lecha tylko wypożyczeni i działacze nie skorzystali z opcji podpisania stałego kontraktu z takim zawodnikiem.

Kibice niebiesko-białych od dawna liczyli na to, że rządzący pójdą wreszcie po rozum do głowy i pożegnają raz na zawsze zawodników kojarzących się źle lub bardzo źle. Tak też się stało. Nie ma Trałki, Buricia, Vujadinovicia, Janickiego, Raduta i jeszcze paru innych. Prezesi Lecha zrobili to, czego chciał lud. Oczyścili szatnię z piłkarzy, którzy nigdy nie byli dla większości idolami i postanowili stworzyć “nowego Lecha” w oparciu o takich zawodników, którzy zawsze dadzą z siebie wszystko. Dlatego dziś bardzo mocno irytują mnie pojawiające się opinię, że panowie Rutkowski i Klimczak nie zrobili nic, prócz tego co do nich należało. Zgadzam się z tym, że nieprzedłużenie wygasającego kontraktu jest żadnym wyzwaniem. Ale mając w pamięci to, jak długo działacze Lecha bronili się przed tak radykalnym ruchem, uważam że bardzo dobrze się stało i taka decyzja może tylko i wyłącznie pomóc.

W ostatnich dniach na profilach internetowych Lecha, czy też na prywatnych profilach zawodników Kolejorza pojawiały się zdjęcia i filmiki ze zgrupowania. Widać tam dużo lepszą atmosferę niż było to jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Ciężka praca jest przeplatana momentami zabawy. Na filmiku z integracyjnego spotkania widać, że piłkarze “starego Lecha” szybko znaleźli wspólny język z nowo pozyskanymi piłkarzami. Skoro często używany banał mówi, że dobre wyniki robią atmosferę, to niech tym razem dobra atmosfera zrobi wyniki. Takie, na jakie liczą fani Kolejorza.

Optymizm z rozsądkiem

W tej całej bardzo dobrej atmosferze trzeba jednak pamiętać, że nadrzędnym celem piłkarzy reprezentujących jest dobra gra i walka na murawie. Jak na razie Lech nic nie wygrał i bardzo daleka droga do tego, aby sezon 2019/2020 zakończyć jakimkolwiek sukcesem. Trzeba mieć na uwadze, że żaden z ekspertów nie wymienia poznańskiego zespołu w roli faworytów do pierwszego miejsca na koniec sezonu, czy wygrania Pucharu Polski. Na ten moment w kwestii sportowej o Lechu wiadomo tyle, że nic nie wiadomo. Przekonamy się już za kilkanaście dni, gdy Lech Poznań rozegra swoje pierwsze mecze w nowym sezonie.

I tutaj jasno chcę dać do zrozumienia, że wygranie nawet czterech pierwszych meczów nie jest wyznacznikiem niczego. Nauczka z zeszłego sezonu, jest jeszcze świeżą w pamięci kibiców Lecha. Nie można popadać w hurraoptymizm. Ale nie można też po dwóch-trzech porażkach panikować i wieszać psów na ukochanym klubie. Skoro kibice chcieli zmian w zespole opartych o wymianę piłkarzy, to sami muszą dać sobie czas z ocenianiem tego, jak Lech się prezentuję. W sparingach gra Kolejorza wygląda dobrze. Wiadomym jest to, że po meczach kontrolnych nie można wyciągać daleko idących wniosków. Ale można zauważyć to, że ręka trenera Dariusza Żurawia jest widoczna.

I nawet wtedy, gdy niekiedy zawodnikom Lecha będzie brakowało umiejętności, to wzorem słów z piosenki Tymoteusza Puchacza, będą oni na boisku zap******ać i kibice nagrodzą brawami ambicję i zaangażowanie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *