Niemożliwe nie istnieje – Liverpool w finale Ligi Mistrzów!

MARCA

Dziś na Anfield rozegrano mecz rewanżowy pomiędzy Liverpoolem, a Barceloną w ramach półfinału Ligi Mistrzów. Ekipa The Reds zdołała odrobić straty i strzelić gola dającego awans do finału. Zawodnikami spotkania bez wątpienia zostali Divock Origi oraz Georginio Wijnaldum, którzy dwukrotnie wpisali się na listę strzelców. 

Największym brakiem niewątpliwie był brak w pierwszym składzie Mohameda Salaha oraz Roberto Firmino. Mimo to gospodarze od początku spotkania wyszli na nie naładowani. Ciekawie zapowiadały się pojedynki pomiędzy Xherdanem Shaqirim, a Jordim Albą. Wiadomo, że lewy defensor Blaugrany potrafi grać bardzo ofensywnie. Liverpool wyglądał wręcz świetnie. Od razu chcieli odbierać piłkę jeszcze na połowie przeciwnika. W grze Barcelony można było dostrzec pewne problemy z rozegraniem piłki. Byli całkowicie przyblokowani przez ekipę Jürgena Kloppa. W 7. minucie Shaqiri kapitalnie dograł do Jordana Hendersona, ten poszedł na całość – minął kilku zawodników Barcelony i zdołał oddać strzał. Na posterunku był Ter Stegen, który obronił to uderzenie, ale z dobitką Origiego nie miał najmniejszych szans. Chwilę później mogło być już 2:0 po fatalnym błędzie Sergiego Roberto, całą sytuację uratował Ter Stegen, który balansem ciała zwiódł napastnika Liverpoolu i zażegnał zagrożenie. Barcelona miała wielkie problemy ze złożeniem dobrej składnej akcji, brakowało im dokładnych podań. Jednakże z upływem czasu goście zaczęli dochodzić do głosu. Dobrą okazję na gola miał Coutinho, który podanie od Messiego zamienił na strzał. Na szczęście dla gospodarzy Alisson uratował zespół przed stratą bramki. Jak do tej pory o przebiegu spotkania można było powiedzieć: szybki, ofensywny, widowiskowy. Obie ekipy grały bardzo wysoko, nastawiły się głównie na atak niż obronę. Liverpool grał śmiało, starał się zaskoczyć w jakiś sposób ekipę z Katalonii. Świetną sytuację na gola miał Andrew Robertson. Uderzył celnie z lewej flanki, ale kapitalną interwencją popisał się Ter Stegen. Warto dodać o jakościowej grze Hendersona. To od niego rozpoczynały się niemalże wszystkie ofensywne akcje, wiedział jak posłać dobre podanie do kolegów ustawionych w linii ataku. W kilku minutach gospodarze nie grali już tak blisko siebie, linie pomiędzy formacjami były nieco zwiększone co powodowało tworzenie się przestrzeni dla Barcelony. Wszyscy jednak dobrze wiemy co Katalończycy potrafią z tym faktem zrobić. W końcówce trzykrotnie swój zespół na utratę gola naraził Shaqiri, drużyna jednak zdołała zapobiec naporowi Blaugrany. Do przerwy 1:0. 

Po zmianie stron stała się rzecz, której mało kto się spodziewał. Liverpool wciąż nie składał broni. Piłkarze Jürgena Kloppa zwiększali częstotliwość ataków, tym samym całkowicie wyłączyli Barcelonę z gry. W 50. minucie świetną okazję na gola miał Virgil van Dijk. Wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i z półobrotu uderzył w kierunku bramki. Jednak Ter Stegen wykazał się czujnością i obronił ten strzał. W 54. minucie Alexander-Arnold z łatwością ograł Jordiego Albę, następnie skierował piłkę na pole karne. Tam najlepiej odnalazł się Wijnaldum, który dobiegł do futbolówki i mocnym strzałem pokonał niemieckiego golkipera. Nie minęło kilka sekund jak holenderski pomocnik zdobył swoją drugą bramkę. Tym razem wykorzystał dośrodkowanie od Xherdana Shaqiriego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Gospodarze nie odpuszczali. Za wszelką cenę chcieli rozstrzygnąć losy pojedynku w regulaminowej części spotkania. Barcelona rozsypała się wręcz totalnie. Nie miała kompletnie pomysłu na jaką kolwiek akcję. Jedną z nielicznych sytuacji na gola miał Messi. Niestety źle podszedł do uderzenia z rzutu wolnego i trafił w mur. Liverpool zmusił Blaugranę do wielkiego wysiłku, czego efektem był fakt, iż przez większość czasu przebywali na własnej połowie bez piłki. W 79. minucie The Reds zdobyli czwartego gola dającego awans do finału Ligi Mistrzów. Trzeba jednak powiedzieć, że zrobili to w znakomity sposób. Alexander-Arnold wykorzystał moment nieuwagi zawodników Barcelony i szybko dograł w pole karne do Divocka Origiego. Napastnik silnym i celnym uderzeniem pokonał Ter Stegena. W końcówce Barca jeszcze próbowała zdobyć chociażby jedną bramkę, która dałaby im awans do finału, jednak defensywa z Virgilem van Dijkiem na czele stanęła na wysokości zadania i zażegnała niebezpieczeństwo. Mecz zakończył się wynikiem 4:0. Liverpool odrobił straty z nawiązką i zagra w wielkim finale Ligi Mistrzów w Madrycie. 


07.05.2019, 1/2 finału Ligi Mistrzów, Anfield, Liverpool

Liverpool FC – FC Barcelona 4:0 ( 1:0 )

Divock Origi 7′, 79′ Georginio Wijnaldum 54′, 56′

Liverpool: Alisson Becker – Trent Alexander-Arnold, Virgil van Dijk, Joël Matip, Andrew Robertson(Georginio Wijnaldum 46′) – Jordan Henderson, Fabinho, James Milner – Xherdan Shaqiri(Daniel Sturridge 90′), Divock Origi(Joe Gomez 85′), Sadio Mané 

Barcelona: Marc-André ter Stegen – Sergi Roberto, Gerard Pique, Clément Lenglet, Jordi Alba – Arturo Vidal(Arthur Melo 75′), Sergio Busquets, Ivan Rakitić(Malcom 80′) – Philippe Coutinho(Nélson Semedo 60′), Lionel Messi, Luis Suarez 

Żółte kartki: Fabinho, Matip – Busquets, Rakitić, Semedo

Sędzia: Cüneyt Çakır 

Przejdź do paska narzędzi