Mizeria we wtorek? Dla Śląska to nic trudnego

Orzeł Ślązak - maskotka, Śląsk Wrocław kibice / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Zabrakło bramek, zabrakło emocji i piłkarskiej jakości. Śląsk Wrocław zremisował z Miedzią Legnica 0:0 w meczu 27. kolejki Ekstraklasy. Dla wrocławian jest to pierwszy mecz bez zwycięstwa u siebie w 2019 roku. 

Dużym zaskoczeniem w ostatnim meczu był występ Cotry. Serb wrócił po długim zawieszeniu i został ustawiony na nowej pozycji, czyli na środku obrony. Również w starciu z Miedzią trener Lavicka postanowił zaufać parze Golla – Cotra i na ławkę odstawić Tarasovsa. Dużym osłabieniem dla drużyny z Dolnego Śląska miał być brak Krzysztofa Mączyńskiego, który pauzował za kartki. Czech musiał więc poeksperymentować. W drużynie Miedzi natomiast miejsca na eksperymenty już praktycznie nie ma. Po ostatniej porażce z Zagłębiem Sosnowiec sytuacja w dole tabeli staje się coraz bardziej dramatyczna i widmo spadku zagląda w oczy piłkarzy i kibiców z Legnicy. Tylko trzy punkty przewagi nad piętnastą w tabeli Wisłą Płock to zdecydowanie za mało, aby czuć się bezpiecznie. 

Co można powiedzieć o samym początku? Dużo walki, agresywna Miedź i sędzia, który naprawdę dawał zawodnikom grać i na pewno nie gwizdał po aptekarsku. Taktyka Miedzi była łatwa do rozszyfrowania. Masz piłkę, podaj do Forsella i strzał Fina na bramkę rywali. Krągły pomocnik był prawdziwym mózgiem drużyny gości i praktycznie każda akcja przechodziła przez jego nogi. Zresztą podopieczni Nowaka bardzo dobrze weszli w mecz. Operowali piłką na połowie Śląska i kompletnie rozbroili ofensywę gospodarzy. Każdy kontratak kończył się już na połowie Śląska. Wyraźnie w środku pola brakowało Mączyńskiego. Były gracz Legii dawał dużo zarówno w odbiorze, jak i w rozegraniu, a tego dzisiaj Śląskowi brakowało. 

Nuda, nuda i więcej nudy

Miedzi natomiast brakowało ostatniego podania. Goście długo rozgrywali akcję, ale kiedy tylko podchodzili pod pole karne rywali, obrońcy Śląska wybijali piłkę. I tak było do końca pierwszej połowy. 

W drugiej części spotkania ponownie niewiele działo się pod bramkami obu drużyn. Dopiero po godzinie gry zawodnicy zlitowali się nad kibicami i pojawiły się pierwsze dobre sytuacje. Najpierw po wrzutce w pole karne strzał oddał Milijković, ale jego uderzenie w przepięknym stylu obronił Słowik. Chwilę później Musonda pod drugą bramką otrzymał dobre podanie, ale uderzył w środek bramki. Również Camara miał dziś ochotę na bramkę. Hiszpan złożył się w powietrzu do podania Ojamy i mógł zdobyć gola przewrotką, jednak piłka minęła minimalnie słupek. Od tego momentu to Śląsk zaczął wyglądać lepiej, a Miedź o grze piłką na połowie rywala mogła pomarzyć. Na kwadrans przed końcem swoją sytuację miał również Łabojko, ale w sytuacji sam na sam za daleko przyjął piłkę i trafił w Kanibołockiego. Ani jedni, ani drudzy nie mieli już pomysłu jak zagrozić rywalom i 

2.04.2019r., 27. kolejka Lotto Ekstraklasy, Stadion Miejski we Wrocławiu

Śląsk Wrocław – Miedź Legnica 0:0 (0:0)

Śląsk: Słowik – Hołownia, Cotra, Golla, Celeban – Chrapek, Łabojko, Gąska (Farshad 63′), Piech (Tarasovs 68′), Musonda – Robak (Szczepan 76′)

Miedź: Kanibołocki – Bartczak, Osyra, Bożić – Pikk, Santana (Fernandez 80′), Augustyniak, Milijković (Zieliński 80′) – Camara, Forsell, Ojamaa (Piasecki 69′)

Żółte kartki: Chrapek – Milijković, Augustyniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi