Michniewicz: Z jednej i drugiej strony brakowało czasem doskoku do pressingu

Czeslaw Michniewicz

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com


– Wiedzieliśmy, że Pogoń jest w dobrej dyspozycji, ale liczyliśmy, że uda nam się tu zdobyć bramki. Nie byliśmy tak skuteczni jak w meczu ze Śląskiem – skomentował Czesław Michniewicz.

Mistrzowie Polski na wyjeździe zremisowali bezbramkowo z Pogonią Szczecin. Żaden zespół, pomimo kilku stworzonych okazji nie potrafił przechylić szali na swoją korzyść. – Często wybieraliśmy też złe warianty. Żałuję, że nie wygraliśmy. Trzeba też przyznać, że Pogoń zagrała dobre spotkanie i mogła pokusić się o jednego lub dwa gole – dodał trener gości.

– W tym meczu była intensywność. Z jednej i drugiej strony brakowało czasem doskoku do pressingu. Były też fajne momenty. Nie ma oddźwięku z trybun i czasem te mecze dziwnie wyglądają. Wszyscy musimy zaakceptować tę sytuację. Te punkty są ważne. Nikt nie będzie patrzył w tabele i zastanawiał się czy graliśmy z kibicami czy bez – podkreślił.

W drugiej połowie Igor Lewczuk niezapieczenie zderzył się głową z Luką Zahoviciem. U obrońcy wystąpił krwotok, ale pozostał na boisku do końca. – Takie rzeczy dzieją się w piłce. Igor to twardy mężczyzna. Chwała mu za to. Na ławce mieliśmy tylko Williama Remy’ego, który nie jest jeszcze gotowy do gry. Przyjechał z nami, aby poczuć atmosferę meczu. Dokonaliśmy tylko dwóch zmian. Andre Martins pozostaje w treningu i mógł zagrać w środku pola. Do dyspozycji był też Luis Rocha, ale na boku obrony nie potrzebowaliśmy zmian. Jose Kante trenuje od dwóch dni i było za wcześnie, by wystawić go do gry. Gdyby była taka potrzeba, możliwe że byśmy pokusili się o  jego występ – przyznał.

źródło: legia.com / własne


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.