Meczycho na Anfield. Grad bramek w spotkaniu Liverpool – Arsenal

Czy Origi w języku flamandzkim oznacza “uratować”? Jeśli nie, to będzie trzeba uaktualnić słowniki, ponieważ Belg zrobił to po raz kolejny.

fot. twitter.com/LFC

10 bramek i rzuty karne to zwiastun znakomitego spotkania. I właśnie takim był mecz na Anfield Liverpool – Arsenal w ramach 1/8 finału Carabao Cup.

Jurgen Klopp nie przykłada większej uwagi tegorocznym rozgrywkom EFL Cup i wystawił drugi garnitur wymieszany z młodzieżą. I choć to Arsenal wyszedł w silniejszym ustawieniu to właśnie Liverpool wyszedł na prowadzenie. W 6. minucie pędzący prawym skrzydłem Alex Oxlade-Chamberlain podał w pole karne do nabiegającego Rhiana Brewstera, ale młodego Anglika wyprzedził Shkodran Mustafi i starając się wybić piłkę wbił ją do własnej bramki.

Arsenal długo nie był dłużny. W 19. minucie przeprowadził kontratak, który mógł się skończyć bramką Lucasa Torreiry, ale Urugwajczyk nie dał rady oddać strzału. Piłka powędrowała na prawą stronę pola karnedo, tam piłkę rozegrali Ainsley Maitland-Niles oraz Mesut Ozil i to Niemiec zgrał piłkę na 11 metr. Tam strzał oddał Bukayo Saka, piłkę odbił Caoimhin Kelleher, ale tuż pod nogi Lucasa Torreiry i tym razem filigranowy pomocnik wbił piłkę do bramki. Jednak bramka nie powinna zostać uznana. Strzelec był na minimalnym spalonym, a w EFL Cup VAR-u nie ma.

Piłkarze Unaia Emery’ego poszli za ciosem. W kilka minut później wykonali szybki rzut wolny (pozdrowienia dla Trenta Alexandra-Arnolda) i piłkę na prawej stronie dostał Maitland-Niles. Pierwsza jego próba zgrania w pole karne została zablokowana przez Jamesa Milnera. Druga także – przez Joe Gomeza i Kellehera. Jednak irlandzki golkiper wypluł piłkę przed Gabriela Martinelliego i 18-letni napastnik z bliska posłał petardę pod poprzeczkę.

Współpraca rywali

Brazylijczyk podwyższył po 10 minutach. The Gunners wykorzystali błąd Harveya Elliota. 16-latek niecelnie podał, to wykorzystał Ozil zgrywając od razu do Bukayo Saki, który podał wzdłuż pola karnego Liverpoolu, a tam Martinelli pewnie wbił piłkę do siatki. To była bramka numer 7. w jego siódmym występnie w koszulce klubu z Emirates Stadium. Strony zamieniły się w 43. minucie. Elliot wywalczył wówczas rzut karny po nadepnięciu Martinelliego zawodnika The Reds, do jedenastki podszedł dzisiejszy kapitan i etatowy wykonawca karnych w drużynie wicemistrzów Anglii, czyli James Milner i pewnie zmylił Emiliano Martineza. Anglik strzelił w lewo, a Argentyńczyk rzucił się w drugą stronę.

Jeszcze przed przerwą obie strony miały szansę na bramkę głową. Najpierw strzał z daleka Torreiry po rzucie rożnym mógł zakończyć się hat-trickiem klasycznym Martinelliego, ale Brazylijczyk z bliska uderzył niecelnie i Kelleher pewnie piłkę wyłapał. Momentalnie poszła kontra Liverpoolu, Elliot dośrodkował z lewej strony, ale kapitalną okazję na wyrównanie zmarnował Divock Origi i głową posłał piłkę nad poprzeczką bramki Martineza.

Nie zwalniamy tempa, a wręcz przeciwnie

Piłkarze obu klubów nie zamierzali zwalniać. W 54. minucie po kolejnym błędzie defensywy Liverpoolu bramkę zdobył Arsenal. Po słabym podaniu Milnera do Kellehera Maitland-Niles doskoczył do bramkarza The Reds wybijając piłkę wzdłuż bramki, Ozil kapitalnie zatrzymał piłkę przed linią końcową i tyłem wycofał do Maitlanda-Nilesa, a ten pewnie wbił ją do pustej bramki.

Liverpool ruszył odpowiedzieć gościom. I to w jakim stylu. W 58. minucie po uprzedzeniu Maitlanda-Nilesa świetnym strzałem z dystansu popisał się Oxlade-Chamberlain i były zawodnik Kanonierów dał kontakt gospodarzom. Niecałe 5 minut później remis dał Divock Origi. Belg dostał piłkę od rezerwowego Curtisa Jonesa, zmylił Roba Holdinga i oddał silny strzał z 16. metrów, który przeszedł po ręce Martineza i wpadł do bramki.

Joe Willock pozazdrościł byłemu zawodnikowi Arsenalu pięknego longshota i sam postanowił oddać kapitalny strzał z daleka. Młody Anglik poprowadził piłkę przez środek boiska i z około 25 metrów strzelił po dłuższym słupku pod poprzeczkę. Kelleher bez szans. I gdy wszystko wskazywało na 5:4 dla Arsenalu debiutujący, 18-letni Neco Williams dośrodkował w pole karne, a tam Divock Origi wolejem przechodzącym w strzał “nożycami” pokonał Martineza i dał przepustkę The Reds do rzutów karnych. A tam lepszy okazał się Liverpool, który dzięki interwencji Caoimhina Kellehera wygrał w serii jedenastek 5:4.

30.10.2019, 1/8 finału EFL Cup, Anfield (Liverpool)

Liverpool FC – Arsenal FC 5:5 (2:3), 5:4 po karnych

Mustafi 6′ (s.), Milner 43′ (k.), Oxlade-Chamberlain 58′, Origi 62′, 90+4′ – Torreira 19′, Martinelli 26′, 36′, Maitland-Niles 54′, Willock 71′

Rzuty karne:

Liverpool: Milner, Lallana, Brewster, Origi, Jones

Arsenal: Bellerin, Guendouzi, Martinelli, Ceballos (obroniony), Maitland-Niles

Liverpool: Kelleher – Williams, Gomez, van den Berg, Milner – Oxlade-Chamberlain (Chirivella 81′), Lallana, Keita (Jones 55′) – Elliot, Origi, Brewster.

Arsenal: Martinez – Bellerin, Mustafi, Holding, Kolasinac (Tierney 83′) – Toreira (Ceballos 72′), Willock – Maitland-Niles, Ozil (Guendouzi 65′), Saka – Martinelli.

Żółte kartki: Brewster 24′, Lallana 44′ – Willock 64′, Ceballos 77′, Saka 85′

Sędzia: Andre Marriner

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi