Mane najpierw zapewnił Senegalowi awans a później trafił do szpitala

Sadio Mane

Scanpix/Viaplay


Sadio Mane zapewne na długo zapamięta środową potyczkę z Wyspami Zielonego Przylądka… I to nie tylko ze względu na awans do ćwierćfinału.

Na początku drugiej połowy skrzydłowy Liverpoolu biegł do piłki mając przed sobą jedynie bramkarza. Golkiper rywali chcąc ratować sytuację, wyskoczył razem z Senegalczykiem do piłki w wyniku czego oboje zderzyli się głowami.

Zarówno Vozinha jak i Mane upadli na murawę i nie podnosili się z niej przez długi czas. 29-latek pomimo krwawienia podniósł się, za to jego rywal nie dość, że zobaczył czerwoną kartkę to opuścił boisko na noszach.

Mane tuż po zdarzeniu strzelił gola, ale po kilku minutach znowu położył się na trawie i skarżył się na ból głowy. Przetransportowano go prosto ze stadionu do szpitala, gdzie spotkał… Vozinhę. Sądząc po zdjęciach panowie nie czują się aż tak fatalnie jak wyglądało to na początku.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.