LN: Dominacja Holendrów w Brukseli. Duńczycy lepsi od mistrzów świata


Holandia rozbiła 4:1 Belgię w wyjazdowym spotkaniu 1. kolejki Ligi Narodów i została liderem “polskiej” grupy. Zaskakującą porażkę na swoim terenie odnieśli Francuzi. Mistrzowie świata pomimo gola Karima Benzemy ostatecznie przegrali 1:2 z Danią po dublecie Andreasa Corneliusa.

Dywizja A

W meczu grupowych rywali reprezentacji Polski od samego początku działo się całkiem sporo. W 13. minucie blisko gola byli gospodarze, jednak futbolówka po uderzeniu z ostrego kąta Timothy’ego Castagne’a trafiła w obramowanie bramki. Nie był to koniec pecha dla Belgów w pierwszej części spotkania. Już w 26. minucie z powodu kontuzji boisko opuścić musiał podstawowy napastnik “Czerwonych Diabłów” Romelu Lukaku. Bierni pod bramką rywala nie pozostawali za to Holendrzy, którzy szybko przejęli inicjatywę. Blisko trafienia dla gości było m.in. po strzałach Stevena Bergwijna, Daleya Blinda, Memphisa Depaya czy Stevena Berghuisa.

Znaczna przewaga gości została wynagrodzona golem tuż przed przerwą. W 40. minucie świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Bergwijn. Zawodnik Tottenhamu otrzymał zbyt dużo miejsca na przedpolu, co wykorzystał w najlepszy możliwy sposób. Chwilę później mogła paść druga bramka dla Holendrów. Po dograniu z prawej strony pola karnego sędzia José María Sánchez Martínez wskazał na jedenasty metr, dopatrując się zagrania ręką Castagne’a. Po skorzystaniu z systemu VAR Hiszpan zmienił swoją decyzję. I słusznie, bo piłka odbiła się od głowy interweniującego Belga, a nie od ręki.

Po przerwie nastąpiła deklasacja Belgów. O ile w ofensywie pojawiały się pewne zrywy, po których do wysiłku zmuszony był Jasper Cillessen, to w defensywie podopieczni Roberto Martineza prezentowali się katastrofalnie. Sześć minut po wznowieniu gry po przerwie Depay wykorzystał bierność belgijskich defensorów i pewnym, płaskim uderzeniem pokonał Simona Mignolet. Cała akcja rozpoczęła się od prostej straty Belgów w środku pola, po którym nastąpiło kluczowe, prostopadłe podanie Berghuisa. Bierność Belgów była zatrważająca. Przy trzeciej bramce autorstwa Denzela Dumfriesa było to bardzo widoczne. Po odbiciu strzału jednego z Holendrów przez Mignolet defensorzy gospodarzy stali i obserwowali jak Blind dogrywa do niepilnowanego Dumfriesa. W 65. minucie czwartego gola dla Holendrów strzelił Depay, dla którego było to drugie trafienie w tym meczu. Ponownie asystą popisał się Blind, który tym razem precyzyjną głowką umożliwił Depayowi strzelenie kolejnego gola w narodowych barwach. Belgom w doliczonym czasie gry udało się zaliczyć honorowe trafienie po strzale rezerwowego Michy’ego Batshuayia. Holandia po tej wygranej zostaje liderem grupy, w której występuje również reprezentacja Polski.

Belgia – Holandia 1:4 (0:1)

Michy Batshuayi 90 – Steven Bergwijn 40, Memphis Depay 51, 65, Denzel Dumfries 61

Dość nieoczekiwanie to Duńczycy jako pierwsi mogli wyjść na prowadzenie w wyjazdowym spotkaniu z Francją. W czwartej minucie z bliska, lecz bardzo ostrego kąta, zaledwie w słupek trafił Joakim Mæhle. W kolejnych minutach inicjatywę w ofensywie przejęli gospodarze, wśród których prym wiódł Karim Benzema. Napastnik Realu Madryt w 13. minucie popisał się kapitalną indywidualną akcją zakończoną strzałem na bramkę Danii, który finalnie zdołał zablokować jeden z defensorów. Trzy minuty później Benzema zdołał pokonać Kaspera Schmeichela, jednak Felix Zwayer dopatrzył się pozycji spalonej. Sześć minut po przerwie Benzema był już bezbłędny. Napastnik reprezentacji Francji po dograniu wprowadzonego w przerwie Christophera Nkunku z latwością minął kolejnych duńskich defensorów i precyzyjnym uderzeniem nie dał Schmeichelowi szans na interwencję.

Duńczycy nie mieli jednak zamiaru tak łatwo odpuszczać Francuzom. Mało tego, ostatecznie udało im się odwrócić losy spotkania. Ogromna zasługa w tym Andreasa Corneliusa. W 68. minucie po precyzyjnym górnym podaniu Pierre’a-Emila Højbjerga napastnik Trabzonsporu umiejętnie dostawił stopę do piłki. Na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry 29-latek po długim zagraniu Mæhle wygrał pojedynek siłowy z defensorem Francuzów i mocnym uderzeniem wyraźnie zaskoczył Hugo Llorisa. Dla Francuzów była to pierwsza porażka od 11 listopada 2020 roku i spotkania eliminacji mistrzostw świata z Finlandią.

Francja – Dania 1:2 (0:0)

Karim Benzema 51 – Andreas Cornelius 68, 88

Zaskakująco wysoką porażkę na własnym terenie odniosła reprezentacja Chorwacji. Aktualni wicemistrzowie świata ulegli aż 0:3 niżej notowanej Austrii, która dzięki tej wygranej została liderem grupy pierwszej. Do przerwy goście prowadzili po uderzeniu Marko Arnautovicia. Na początku drugiej połowy Chorwatów dobił duet zawodników występujących na co dzień w niemieckiej Bundeslidze: Michael Gregoritsch – Marcel Sabitzer. Chorwaci po raz ostatni różnicą trzech goli przegrali w 2020 roku, gdy ulegli Portugalii 1:4.

Chorwacja – Austria 0:3 (0:1)

Marko Arnautović 41, Michael Gregoritsch 54, Marcel Sabitzer 57

Dywizja C

Na pustym stadionie w Nowym Sadzie rozgrywki Ligi Narodów zainaugurowała reprezentacja Słowacji. Nasi sąsiedzi z Ľubomírem Šatką z Lecha Poznań w składzie skromnie pokonali w wyjazdowym spotkaniu reprezentację Białorusi, która z powodów politycznych swoje spotkania rozgrywa na neutralnym terenie, bez udziału publiczności. Jedyny gol w tym spotkaniu padł w 61. minucie po centrze Tomáša Suslova. Wprowadzony chwile wcześniej na boisko zawodnik próbował dośrodkować w pole karne do jednego ze swoich partnerów. Ladislav Almási piłki jednak nie zdołał sięgnąć, co zaskoczyło Pawła Pawluczenkę. Bramkarz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza finalnie nie ustrzegł swojego zespołu przed porażką na starcie zmagań w Lidze Narodów w sezonie 2022/23.

Białoruś – Słowacja 0:1 (0:0)

Tomáš Suslov 61

Pierwsze piątkowe spotkanie w ramach Ligi Narodów rozpoczęło się już o godz. 16:00 polskiego czasu. Kazachowie na swoim terenie zdołali pokonać 2:0 reprezentację Azerbejdżanu. Miejscowym zwycięstwo w drugiej połowie zapewnił autor obu bramek Abat Ajmbietow. Jest to napastnik występujący na co dzień w Astanie. Co ciekawe, było to dopiero trzecie zwycięstwo Kazachstanu w historii występów w Lidze Narodów. Jeden mecz Kazachowanie wygrali w pierwszej edycji, a jeden w sezonie 2020/21. Wówczas po premierowej wygranej z Litwą reprezentacja ta zanotowała jeden remis i cztery porażki, przez co zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie. Mimo to Kazachstan utrzymał się w dywizji C po wygranej w dwumeczu barażowym z Mołdawią. Niestety, w tym spotkaniu na boisko nie zobaczyliśmy żadnego przedstawiciela PKO Ekstraklasy. Powołany do reprezentacji Azerbejdżanu Anton Krywociuk z Wisły Płock znalazł się poza kadrą meczową na to spotkanie.

Kazachstan – Azerbejdżan 2:0 (0:0)

Abat Ajmbietow 50, 57

Dywizja D

Z perspektywy polskiego kibica spotkanie Łotwy z Andorą mogło być dosyć ciekawym widowiskiem. W kadrze Łotwy wystąpiło trzech zawodników, którzy w minionym sezonie występowali na polskich boiskach – Vladislavs Gutkovskis (Raków Częstochowa), Pāvels Šteinbors (z końcem czerwca po wygaśnięciu umowy odejdzie z Jagiellonii Białystok) oraz Kristers Tobers (Lechia Gdańsk). Dodatkowo, mecz ten sędziował polski zespół arbitrów – Tomasz Musiał jako główny, Radosław Siejka i Sebastian Mucha na liniach, Sebastian Krasny jako arbiter techniczny oraz Piotr Lasyk i Krzysztof Myrmus jako sędziowie VAR. W Rydze zdecydowanie lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali 3:0 po dublecie Robertsa Uldriķisa i trafieniu z rzutu karnego w końcówce Jānisa Ikaunieksa. Asysty przy obu golach Uldriķisa zanotował były zawodnik Jagiellonii Białystok Roberts Savaļnieks.

Łotwa – Andora 3:0 (1:0)

Roberts Uldriķis 9, 77, Jānis Ikaunieks 85 (karny)

W dobrych humorach z Liechtensteinu wrócą piłkarze Mołdawii, którzy w poprzednim sezonie po dramatycznym boju w barażach spadli z dywizji C. W najniższej możliwej dywizji Ligi Narodów goście bardzo szybko wyszli na prowadzenie po golu z rzutu karnego Iona Nicolaescu. Pod koniec spotkania zwycięstwo Mołdawii strzałem głową z kilku metrów przypieczętował Vadim Bolohan. Co ciekawe, w drugiej połowie w kadrze Mołdawii grał Dmitri Mandrîcenco, który obecnie jest zawodnikiem drugoligowego Motoru Lublin. Rzadka to sytuacja, by piłkarz z trzeciego szczebla rozgrywkowego w Polsce występował w reprezentacji narodowej zreszonej w UEFA.

Liechtenstein – Mołdawia 0:2 (0:1)

Ion Nicolaescu 5 (karny), Vadim Bolohan 90


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.