LM, gr. F: Real znów minimalnie lepszy od Sportingu. Powrót Ronaldo do Lizbony bez fajerwerków

realmadrid.com

Spotkanie 5. kolejki grupy F pomiędzy Sportingiem Lizbona, a Realem Madryt było szczególne dla Cristiano Ronaldo, wracającego do klubu, który go wychował i z którego wypłynął na szerokie wody, stając się, do spółki z Messim, najlepszym piłkarzem globu. Real grał także o to, aby przy zwycięstwie Borussii z Legią, zachował szansę na grę o 1. miejsce w grupie. Jak toczył się ten mecz? Zapraszam na relację.

Pierwszy kwadrans przebiegał spokojnie. Żadna ze stron nie miała klarownej sytuacji, brakowało nieco dokładności, co nie upłynniało gry. Dopiero po trzydziestu minutach Real stworzył sobie pierwszą sytuację i od razu zamienił ją na bramkę. Na prawym skrzydle faulowany przez Semedo był Cristiano Ronaldo, z rzutu wolnego dośrodkował Luka Modrić, a piłka po niemałym zamieszaniu spadła pod nogi Varane’a, który umieścił ją w siatce.

Sporting już dwie minuty później mógł wyrównać. Z prawej strony dobrą akcję przeprowadził Gelson Martins, zagrał piłkę wsteczną do Bruno Cesara, Brazylijczyk oddał strzał, ale ofiarna interwencja Ramosa pozwoliła “Królewskim” zachować czyste konto.

W 40. minucie tuż przed polem karnym faulowany przez Marcelo był Gelson. Do piłki podszedł Bruno Cesar, a jego mocny strzał o kilkanaście centymetrów minął słupek Keylora Navasa.

Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Realu. Sporting na początku spotkania wysoko atakował gości, ale po paru minutach trzymał zdecydowanie zbyt duży dystans do “Królewskich” i wykazywał do nich za duży respekt, przez co Ci spokojnie rozgrywali między sobą piłkę.

Druga połowa niespecjalnie mogła się podobać. Real zadowolony z prowadzenia nie forsował tempa, był nieco zagubiony i chciał dowieźć zwycięstwo najmniejszym nakładem sił.

W 64. minucie za niesportowe zachowanie czerwoną kartką ukarany został Joao Pereira. Portugalski obrońca uderzył Mateo Kovacicia, za co szkocki arbiter William Collum wyrzucił go z boiska.

Dopiero 79. minuta przyniosła spięcie w polu karnym Realu, które poskutkowało rzutem karnym dla gospodarzy. Niezrozumiałe zachowanie wprowadzonego kilka minut wcześniej Coentrao i jego zagranie ręką dało Sportingowi szansę na wyrównanie. Do piłki podszedł Adrien Silva i pewnym strzałem pokonał Navasa.

Real groźnie odpowiedział pięć minut przed końcem spotkania. Po rzucie rożnym piłka spadła na nogę Lucasa Vazqueza, jednak strzał Hiszpana był nieczysty i piłka przeleciała obok bramki Rui Patricio.

Chwilę później Realowi udało się ponownie wyjść na prowadzenie. Dośrodkowanie Sergio Ramosa na bramkę zamienił Karim Benzema. Francuz znakomicie znalazł się w polu karnym i strzałem głową zapewnił swojej drużynie prowadzenie, a jak się później okazało także zwycięstwo.

Real rozegrał zupełnie odmienne spotkanie od tego weekendowego przeciwko Atletico i nie przypominał drużyny, która tak zachwyciła świat. Zabrakło przede wszystkim elementów zaskoczenia i pomysłu na grę. Sporting po raz drugi mocno postawił się podopiecznych Zidane’a i po raz drugi nieznacznie im uległ. Mimo gry w dziesięciu przez pół godziny, podopieczni Jorge Jesusa nie zaniechali ataków i odważnie próbowali zbliżać się pod pole karne “Królewskich”, jednak zabrakło im nieco szczęścia. Portugalczycy włożyli w to spotkanie dużo pasji i zasłużyli chociażby na punkt. W ostatniej, 6. kolejce, zarówno Real, jak i Sporting będą grały bardzo ważne spotkania. Real zagra na Santiago Bernabeu o 1. miejsce z Borussią, zaś Sporting pojedzie do Warszawy, aby na wiosnę móc dalej grać w pucharach.


Estadio Jose Alvalade, Lizbona, 22.11.2016 r., godz. 20:45

Sporting Lizbona – Real Madryt (0:1)

0:1 Varane 29′

1:1 Adrien Silva (rzut karny) 80′

1:2 Benzema 87′

Żółte kartki: Ruiz, Campbell, Andre (Sporting) – Marcelo, Kovacić (Real Madryt)

Czerwona kartka: Joao Pereira (Sporting)

Składy:

Sporting Lizbona: Rui Patricio – Pereira, Coates, Semedo, Zeegelaar – Gelson, Carvalho, Silva, Ruiz (67′ Schelotto) – Cesar (62′ Campbell), Dost (76′ Andre)

Real Madryt: Navas – Carvajal, Varane, Ramos, Marcelo (71′ Coentrao) – Vazquez, Modrić, Kovacić, Isco (67′ Benzema), Bale (58′ Asensio) – Ronaldo


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl
Zakład bez ryzyka 500 zł i bonus od depozytu 50 zł na Superbet.pl
Freebet 50 zł, zakład bez ryzyka 600 zł i bonus od depozytu 1000 zł na Betfan.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *