Liga Europy: Sevilla i Betis poza burtą! Barcelona gra dalej, awans Atalanty i Lyonu

West Ham United

https://twitter.com/EuropaLeague/status/1504595938567929860/photo/1


W ramach 1/8 finału Ligi Europy rozegrano dziś siedem spotkań. Do ćwierćfinału przeszły: Barcelona, Atalanta, Rangers, Braga, West Ham United, Eintracht Frankfurt, Olympique Lyon i RB Lipsk. Ostatnia z ekip swoich meczów nie rozgrywała z uwagi na wylosowanie Spartaka Moskwa, który z wiadomych względów został wykluczony z europejskich rozgrywek. 

Galatasaray – Barcelona 1:2 

Pierwsze spotkanie tych ekip zakończyło się dość niespodziewanie wynikiem bezbramkowym. Przed rewanżem obaj szkoleniowcy zapowiadali zmiany w swoich drużynach, a także że ich podopieczni pokażą zupełnie inne oblicze. Na ten aspekt zwracał uwagę przede wszystkim trener gospodarzy, który musiał w jakiś sposób wyeliminować Dumę Katalonii z Ligi Europy. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Galatasaray konsekwentnie realizowali swoje poczynania, czym goście byli zaskoczeni. Nie przyjęli oni taktyki głównie defensywnej, ale próbowali atakować, stwarzać zagrożenie pod bramką Ter Stegena, prowadzili po prostu otwartą grę. Dla kibica mogło się to podobać, z uwagi na liczebność akcji stworzonych. Barca także miała swoje okazje, ale przez długi czas nie potrafiła oddać strzału celnego. Wszystko jednak zmieniło się w 28. minucie meczu.

W tym właśnie momencie Galatasaray wykorzystało okazję z rzutu rożnego, po czym wyszło na prowadzenie. Piłka zagrywana przez Alexandru Cicaldau trafiła wprost do Marcao, a ten strzałem głową nie dał szans niemieckiemu golkiperowi. Gospodarze długo nie cieszyli się jednak z prowadzenia, bowiem Barca włączyła wyższy bieg. W 37. minucie gry Ferran Torres zagrał futbolówkę do Pedriego, a ten położył na ziemie dwóch defensorów, po czym delikatnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. W kolejnej fazie gra zaczęła być mocno szarpana, dochodziły nerwy, urazy i faule, które utrzymały się także w drugiej połowie. Barcelona zaczęła dociskać rywala, a ten w kluczowym momencie pękł.

Inaki Pena, który rozgrywał bardzo dobre zawody nie miał szans przy uderzeniu Aubameyanga. Wcześniej jednak zatrzymał i to dwukrotnie strzały piłkarzy Blaugrany, lecz przy golu Gabończyka nie miał nic do powiedzenia. Od tamtej pory Barca zepchnęła gospodarzy do własnego pola karnego i bawiła się grą. Kluczowym zawodnikiem okazał się Sergio Busquets, który rozdawał piłki, kreował poszczególne sytuacje. Galatasaray zaatakowało dopiero pod koniec meczu, szukali oni jeszcze okazji na wyrównanie.

Crvena Zvezda – Rangers 2:1 

Rangersi po pierwszym spotkaniu mieli komfort, bowiem wygrana 3:0 mocno ustawiła rewanż. Gospodarze podjęli walkę i już w 10. minucie gry Mirko Ivanic otworzył wynik. To trafienie podziałało mocno pobudzająco dla Cvreny, która szukała sobie kolejnych szans. Widać było chęci i zaangażowanie w kreowaniu akcji, które w większości bronił Allan McGregor. Goście wykorzystali jedną z nielicznych sytuacji, by wyrównać stan meczu. W 56. minucie gry Ryan Kent dzięki zagraniu Glena Kamary strzelił gola, który definitywnie dawał im awans do ćwierćfinału Ligi Europy. Gospodarze nie poddawali się tak łatwo, oddawali coraz to groźniejsze uderzenia, ale strat nie udało się odrobić. W końcówce meczu gola zdobył El Fardou Ben z rzutu karnego, lecz to Rangersi awansują do kolejnej rundy.

Bayer Leverkusen – Atalanta 0:1 

Tym razem strzelaniny nie było jak przed tygodniem. Oba zespoły usposobione na bardzo ofensywną i odważną grę z przodu zagrały dobry mecz, a sytuacji na bramkę było co nie miara. W pierwszej połowie to goście mieli więcej szans, by pokonać Lukasa Hradecky’ego, lecz golkiper zachował spokój. Po zmianie stron role się odwróciły. To Bayer dominował i stwarzał zagrożenie w polu karnym Atalanty, lecz brakowało kluczowego podania, które sfinalizowałoby akcję. Tego jednak nie zabrakło ekipie z Włoch, która w końcówce spotkania zadała cios. Jeremie Boga wykorzystał swoją okazję i strzelił gola, który przypieczętował awans Atalanty do następnej fazy.

AS Monaco – Braga 1:1 

Dla Monaco był to mecz pod tytułem “być, albo nie być”. Dwie bramki do odrobienia z nie powinny stanowić większego problemu zwłaszcza dla zawodników o takim potencjale. Jednak jak się okazało problem był i to znacznie większy niż mogło się wydawać. W 20. minucie gry gola dla gości zdobył Abel Ruiz, który dał prowadzenie zespołowi z Portugalii. Monaco miało już nikłe szanse na awans, ale dążyło do tego, by wyrównać stan meczu. Ta sztuka udała im się dopiero w końcówce, gdzie na listę strzelców wpisał się Axel Disasi. Tym samym to Braga melduje się w 1/4 finału LE.

West Ham United – Sevilla 2:0 

Drugie najciekawsze spotkanie miało miejsce na London Stadium. West Ham musiał odrobić jednobramkową stratę z pierwszego spotkania, by marzyć o awansie. Sevilla nie zamierzała ułatwić im tego zadania, choć po pierwszych kilku minutach można było wskazać wyraźnego faworyta. Gospodarze od samego pocżatku narzucli swoje warunki gry, z którymi Sevilla musiała sobie poradzić. Szybkie i intensywne tempo momentami dawało się we znaki podopiecznym Julena Lopetegui’ego. Goście mieli olbrzymie problemy z tworzeniem sobie sytuacji, nie mogli opanować środka pola. Ich nieliczne akcje toczone były na skrzydłach, ale i tam Tecatito i Martial miewali problemy. Dobrą okazję na gola miał En-Nesyri, lecz fenomenalną interwencją popisał się Areola.

W 39. minucie gry okazję po dośrodkowaniu z głębi pola wykorzystał Tomas Soucek, który strzałem głową posłał piłkę w przeciwległy róg bramki. Goście musieli się otrząsnąć, by powalczyć o awans.  Wciąż były widoczne problemy z intensywnością, brakowało kluczowych piłkarzy takich jak Ocampos, Papu Gomez, Lamela, czy Fernando, a także Diego Carlos, którzy na pewno znaleźli by się w wyjściowej jedenastce. Pomimo naporów West Hamu wynik 1:0 utrzymał się do 90. minuty, a to świadczyło o dogrywce. Tam lepsi okazali się być zawodnicy gospodarzy, a o zwycięstwie i awansie przesądził nie kto inny jak Andriy Yarmolenko. Napastnik świetnie odnalazł się w polu karnym i wykorzystał interwencję Bono, po czym posłał futbolówkę do pustej siatki. Sevilla nie odrobiła strat i już na poziomie 1/8 odpada z rozgrywek.

Eintracht Frankfurt – Real Betis 1:1

Goście podobnie jak West Ham musieli odrobić jedną bramkę w przeciągu meczu, by doprowadzić do dogrywki. Los Verdiblancos toczyli równą bitwę z zawodnikami Eintrachtu, który także za cel miał przejście do następnej fazy. Gola obejrzeliśmy dopiero w 90. minucie, kiedy to Hradecky’ego pokonał Borja Iglesias. W samej końcówce dogrywki po akcji Filipa Kosticia samobója do własnej siatki wbił Guido Rodriguez, dzięki czemu to Eintracht zagra w kolejnej rundzie.

Olympique Lyon – FC Porto 1:1 

Ekipa z Francji po odniesieniu zwycięstwa nad Porto w pierwszym spotkaniu była w komfortowej sytuacji. Jednak poziom bezpieczeństwa wzrósł bardziej w 10. minucie gry, kiedy to Moussa Dembele znalazł drogę do siatki rywala. Porto chcąc walczyć o awans odpowiedziało już w 27. minucie po trafieniu Pepe. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ zmianie, a do ćwierćfinału weszła drużyna Lyonu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.