Dla zdesperowanego Arsenalu miał być zawodnikiem który wyciągnie zespół z dołka, miał być kimś kto zrobi różnicę nie tylko w tych meczach na szczycie, lecz także i tych mniejszych, aby Kanonierzy mogli skompletować zestaw punktów. Dziś wiemy tylko tyle, że nic nie wiemy. Jaki los czeka Denisa Suareza latem? Czy jest dla niego miejsce w klubie?

Unai Emery nie ściągał byle kogo, pierwszego lepszego zawodnika, by ratować sezon. Hiszpan zaufał zawodnikowi którego wychował w barwach Sevilli, gdy ten ogrywał się na wypożyczeniu. Widać było w nim potencjał, coś więcej niż przeciętność ligowych boisk.


Wydawało się, że Denis niedługo przerośnie Sevillę i stanie się ważnym ogniwem Dumy Katalonii. Spekulacje nie zawsze idą w parze z rzeczywistością o czym się przekonaliśmy. Targowanie się z Barceloną długo się przeciągało. Arsenal mógł pozwolić sobie wyłącznie na wypożyczenie z opcją pierwokupu. Barcelona natomiast nie chciała zadowolić się 15 oferowanymi milionami, szczególnie, że za rok kończył się kontrakt Hiszpana z klubem i mógłby opuścić Hiszpanie za darmo.


Wielu uważało, że transakcja nie wypali, lecz ostatnie dni okienka przyniosły przełamanie w sprawie. Suarez parafował nową umowę z Barceloną i kilka godzin później prezentował się już w Londynie.
Szybki debiut? Wręcz z marszu. Czy wymarzony? Wprost przeciwnie. Suarez pojawił się na Etihad, gdy Arsenal dostawał tęgie lanie czym podkreślił swoją formę. Właśnie wychowanek Barcelony miał być na to lekarstwem. Dni mijały, mecze pucharowe, ligowe, a Denisa brak. Lekka kontuzja, wymuszone zmiany.


Za każdym razem brakowało zmiany dla Hiszpana. Jakby poszerzyć możliwość zmian dokonanych w meczu prawdopodobnie Suarez miałby kilka minut więcej na boisku, wielokrotnie był czwartym zmiennikiem. Unai Emery zapewniał na konferencji, że Denis ma się dobrze, podniósł poziom rywalizacji, jest z niego zadowolony, lecz żadne z tych słów nie przekładały się na rzeczywistość, a Arsenal jakby złapał drugi oddech.
W klubie doszło do zmian. Wygasł konflikt Unaia z Mesutem Özilem, a ten na zaufanie odpowiadał bardzo dobrymi zmianami. Forma również dopisywała Mikhitaryanowi, Iwobi również nie zawodził.


Dla wypożyczonego zawodnika nie było miejsca. Nie było alternatyw, wydaje się, że nie mógłby zrobić różnicy na boisku. Pech? Zdecydowanie dla Denisa. Kończąc okienko Ormianin był kontuzjowany, Mesut poza składem, wydawało się kwestią czasu kiedy skrzydłowy pojawi się w pierwszej 11. Do dziś na to czekamy. Kilkadziesiąt minut zdobytych w pucharach, czy lidze to wynik rozczarowujący wszystkich. Od Unaia, Denisa, kończąc na kibicach. Nie tak miał wyglądać romans 25 latka z Londynem. A więc jaka czeka go przyszłość?


Pada wiele słów ze strony różnych informatorów. Raz ma odejść, innym razem jego wypożyczenie ma zostać skrócone, ale czy na pewno? Emery ma wreszcie swojego człowieka, kogoś kogo zna od podszewki, kogoś kto podniesie rywalizację w drużynie i pozwoli na rotację, która utrzyma poziom.
Przeskok do Premier League, szczególnie, gdy Suarez od zawsze, mimo epizodu juniorskiego w Anglii prezentował hiszpański styl gry jest ogromny. Inna kultura, jego atuty różnią się od tych wymaganych w tutejszej piłce. Technika bardzo dobra, lecz brakuje siły, wzrostu, szybkości.


Hiszpański szkoleniowiec wydaje się powolutku wprowadzać Denisa, krok po kroku, trening po treningu, minuta po minucie. Wydaje się uczyć go nowej ligi, warunków, a to sugeruje, że widzi go w swojej drużynie na przyszły sezon.
Osobiście większym zdziwieniem będzie dla mnie informacja o odesłaniu Suareza do domu, niż jego wykupienie. Cena jaką Barcelona marzy sobie uzyskać za swojego wychowanka nieco mija się z rzeczywistością i możliwościami Arsenalu. Powolne zbijanie ceny, bo przecież nie wszystko poszło tak jak sobie Kanonierzy zakładali może być częścią większego planu na przyszłość Denisa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.