Lech Poznań: Znów daliśmy się nabrać

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Po 12. Kolejkach PKO EKSTRAKLASY Lech Poznań znalazł się w punkcie wyjścia. Kolejorz zajmuje bowiem ósme miejsce w ligowej tabeli, czyli tą samą pozycje na której skończył poprzedni sezon. Co gorsza, okazuję się, że letnie transfery oficjalnie stały niewypałem. Po meczu z Legią, w Poznaniu znów wszyscy mają dość. Nawet malutka iskierka wiary pokładana w ten zespół zgasła w sobotni wieczór. Obnażone zostały wszystkie błędy popełniane przez lata, zweryfikowany został dział scoutingu, który co rusz popełnia rażące błędy. Nowa droga zarządu okazała się po raz kolejny drogą donikąd.

Bramkarz na lata

Kiedy do Lecha trafił Mickey Van de Hart zdecydowana większość kibiców była zadowolona z tego transferu. Kolejorz wszak pozbył się dwóch bramkarzy pierwszego składu, utożsamianego z porażkami Burica oraz spisującego się bardzo słabo Putnockiego. Holenderski bramkarz w pierwszych sparingowych meczach pokazał się z dobrej strony. Kibice mogli zobaczyć piłkarza który dobrze gra nogami, a sztab cieszył się, że wreszcie można budować akcje od tyłu. Niestety pierwsze spotkania w lidze boleśnie zweryfikowały nowego goalkipeera. Szybko przekonaliśmy się, dlaczego Van der Hart nie zagrzał miejsca w Ajaxie. Dodatkowo bramkarz co rusz daje powody kibicom do krytyki. A to daje sobie zrobić zdjęcie z kebabem, a to w świat trafiają fotki na których widać spory brzuch zawodnika. Na domiar złego klub twierdzi, że to żaden problem. Pewnie nie było by tematu gdyby Mickey grał dobrze, ale nie gra. Z bramkarza na lata, został nam zawodnik o którym chcielibyśmy szybko zapomnieć.

Trałka zło wcielone

Najbardziej w Poznaniu kibiców cieszył przed sezonem fakt, że Łukasz Trałka nie będzie już zawodnikiem Kolejorza. To on miał, zdaniem części kibiców, odpowiadać za słabe wyniki klubu, za bunty w szatni, zwalnianie trenerów, za porażki, ogólnie za całe zło. No i nie zapominajmy, że był słabym piłkarzem. No więc odszedł, a kibice dostali Karlo Muhara. Defensywny pomocnik imponuje warunkami fizycznymi i sprawia wrażenie pewnego siebie piłkarza. Przed sezonem mówiliśmy o nim, że to ten typ zawodnika obok którego piłka może przejść, ale zawodnik drużyny przeciwnej nigdy. Martwiliśmy się tylko, że będzie grał ostro i często pauzował. Dzisiaj, kiedy wiadomo, że Muhara za kartki zabraknie w najbliższym meczu, kibice odetchnęli z ulgą. Bo okazuje się, że obok niego przejdzie piłka, zawodnik drużyny przeciwnej i jeszcze paru jego kolegów. Dodajmy do tego gro niecelnych zagrań i strat i mamy obraz nędzy i rozpaczy. Coraz więcej kibiców patrzy z sentymentem na Wildę, gdzie świetnie radzi sobie banita Trałka.

Czarna obrona

Czarna, w osobie nowego nabytku Lecha Crnomarkovica, który podobnie jak VDH chwalony był za postawę w sparingach przed sezonem, aby w lidze zawodzić zupełnie. Dwie czerwone kartki, niepewna gra, błędy i notorycznie spóźnione reakcje to cały, lub prawie cały obraz gry defensora. Fakt, nie tylko on gra kiepsko, bo źle wygląda też Kostevych, a często dużo poniżej oczekiwań gra Gumny. Ale to nowy stoper Kolejorza jest symbolem totalnie zmarnowanego okienka. Nie tylko on rzecz jasna, ale o tym za chwilę. W defensywie został Rogne, podatny na kontuzję oraz Satka, kupiony latem, ale nie przetestowany w pełni, z różnych powodów. Jest jeszcze Dejewski czy Cywka i Puchacz jako alternatywa na LO.

Skauci górą!

Dobrze prowadzony pion skautingu decyduję o sukcesie drużyny. I to się sprawdza ostatnimi czasy, wszędzie tylko nie w Poznaniu. Zobaczmy Piasta czy Pogoń. Tam na pozycje kluczowe czyli środek obrony jak i do bramki (w Pogoni) ściągnięto zawodników którzy majątku nie kosztowali, ale stanowią dzisiaj o sile swoich drużyn. Nawet nie będę wymieniał nazwisk tych graczy, bo te kibicom są świetnie znane, a u mnie powodują wybuchy agresji. Cholera jak to jest możliwe, że w Lechu potrafią sprowadzić takich piłkarzy jak Tiba i Amaral, czy nawet Gytkjaer, a w kolejnych okienkach spektakularnie wychodzą na nieudaczników. Konia z rzędem temu, kto zna odpowiedź na to pytanie. A w Poznaniu trzeba przecierać oczy ze zdumienia patrząc na grę nowych nabytków, zwłaszcza kiedy na jaw wychodzą nowe fakty prób negocjacji np. z Augustyniakiem.

Młodzież górą!

O tak, to akurat prawda. Przed meczem z Legią, dotkniętą wieloma absencjami fani Kolejorza upatrywali szans na zwycięstwo przy Łazienkowskiej właśnie w młodych graczach Lecha. Każdy pamiętał ostatni mecz w którym, to młody Marchwiński zdobył gola na wagę trzech punktów. Dodajmy do tego dobrą grę w poprzednich meczach Modera, Kamińskiego, Marchwińskiego (ten akurat mało grał, ale z Wisłą zdobył bramkę), Jóźwiaka czy Puchacza, zarówno w klubie jak i w kadrach, to sukces był murowany. Jednak nic takiego się nie wydarzyło.

Podać Rosołek? – Wyjdź!!!

Od soboty najbardziej znienawidzona potrawa w Poznaniu. Cóż, Lech miał Marchwińskiego przy Bułgarskiej, Warszawa ma Rosołka przy Łazienkowskiej. To właśnie młody gracz Legii zapewnił zwycięstwo w prestiżowym starciu Wojskowym. Lepszego debiutu 18-latek nie mógł sobie wyobrazić. I tutaj kolejny powód do obaw mogą mieć w Lechu, wydawało się że klub ze stolicy Wielkopolski odjechał pod względem szkolenia innym klubom, a tu jednak Legia cichutko za plecami już stoi. Kolejne poletko na którym przyjdzie oddać prym się zatem zapowiada.

Zmieńmy trenera

To chyba by było najgorsze z możliwych rozwiązań. Pomijam fakt, że znając włodarzy Kolejorza trenerem został by Rafał Ulatowski. Bo tanio, bo swój, bo na lata. A nawet jeśli nie, to pamiętajmy próby ratowania zeszłego sezonu czarodziejem Nawałką. Żuraw jest, jaki jest. Podejmuje złe decyzję i czasem mocno nie trafia ze składem. Trzyma w szafie Amarala, Marchwińskiego, Skrzypczaka, a pozwala grać innym. Chociaż też nie trzyma się kurczowo nazwisk. To nie trener dla Lecha, ale też nie czas na zmiany. Zwłaszcza, że nie wiemy kto przyszedłby na jego miejsce i co z Lechem by zrobił. Powiecie, że gorzej nie będzie? To przypominam drugi już raz Adama N.

Bilans Lech ma korzystny

Tzn. drużyny z czołówki mają na Lechu bilans jak najbardziej korzystny. W meczach z drużynami z TOP 5 poprzedniego sezonu Kolejorz zdobył aż 2 punkty (remis z Piastem i Jagiellonią). A w 12 ligowych kolejkach zdobył aż 50% możliwych oczek. No więc 8 miejsce w lidze nie może dziwić nikogo. A jak pójdzie tak dalej, to walka o nawet pudło będzie znów tylko marzeniem. PP? Jakoś tego nie widzę, to wcale nie jest najłatwiejsza droga do LE. Transfery zimą? Hmmm ciekawe, ale też mało realne są wzmocnienia które wpłyną na jakość zespołu. Jednym słowem jest źle, albo dla tych którzy nie lubią pesymizmu – nie jest dobrze. A miało być tak pięknie, nie wiem jak Wy, ale się dałem nabrać przed sezonem. Wiem, że wielu z Was będzie mówić, że oni nie. My zawsze wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie. Ale nie czarujmy się, kibic zawsze żyję nadzieją. Po meczu z Legią, ta w Poznaniu odeszła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi