Lech – Jagiellonia: mecz o wyjście z dołka

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Piątkowy mecz Lecha z Jagiellonią Białystok jest kolejnym spotkaniem z serii – czy Kolejorz będzie w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele? Po dwóch porażkach z rzędu, podopieczni Dariusza Żurawia muszą stawić czoła solidnej drużynie trenera Ireneusza Mamrota. Jagiellonia przyjeżdża do Poznania w dobrej formie, która jest udokumentowana pięcioma meczami z rzędu bez porażki.

Świadomość błędów jest, a sposób na ich wyeliminowanie?

” My za łatwo ostatnio tracimy bramki. Balans pomiędzy ofensywą a defensywą jest ważny, zwracamy na to uwagę, ale zbyt dużo błędów ostatnio popełniliśmy” – słowa trenera Dariusza Żurawia z przedmeczowej konferencji w pigułce oddają to, jak w ostatnich dwóch meczach zaprezentował się Lech.

Już po meczu z Cracovią dało się zauważyć to, że w momencie budowania akcji ofensywnej przez Kolejorza w środku boiska zostaje osamotniony Karlo Muhar. Bierze się to stąd, że Pedro Tiba często gra na wysokości Darko Jevticia i każda strata piłki może kończyć się kontrą rywali. Wspomniane spotkanie z ekipą Michała Probierza i jakoby na potwierdzenie moich słów – przegrany mecz z Lechią Gdańsk, w którym równie mocno rzucały się w oczy błędy w ustawieniu, zwłaszcza po stratach piłki.

Ze słów opiekuna Lecha wynika, że sam on wraz z całym swoim sztabem zdają sobie sprawę z tego problemu. Dużo ważniejsze jest pytanie, na które trudno jest znaleźć odpowiedź – czy wiedzą oni jak sobie z tym problemem poradzić? Przed jutrzejszym meczem z Jagiellonią trudno być optymistą. Zawodnicy trenera Ireneusza Mamrota podobnie jak Cracovia czy Lechia z pewnością będą potrafili wykorzystać każdy błąd zawodników Lecha Poznań.

Kiedyś to było..

Patrząc globalnie na historię spotkań z Jagiellonią Białystok to Kolejorz jest górą. Jednak w ostatnich latach każdy mecz z rywalami z Podlasia jest dla niebiesko-białych prawdziwą drogą przez mękę. Lech nie wygrał z “Jagą” żadnego z ostatnich czterech spotkań. W tym dwukrotnie przegrywając przy ulicy Bułgarskiej w stosunku 0-2.

W sezonach 2007/2008 i 2013/2014 Kolejorz potrafił rozgromić Jagiellonię w meczach rozgrywanych w Poznaniu 6-1. Jednak od kilku lat jesteśmy świadkami tego, jak bardzo mądrze budowana ekipa z Białegostoku staje się nie tyle równorzędnym przeciwnikiem dla poznaniaków, co jest swego rodzaju powodem do zazdrości. Kibice Lecha często właśnie białostocki klub wskazują jako tą drużynę, która jest budowana bardzo sensownie, a ewentualne wtopy transferowe nie są tak spektakularne jak te, z którymi fani Lecha mają do czynienia na co dzień.

Jesus Imaz – niespełnione marzenie kibiców Kolejorza

Przyjazd Jagiellonii Białystok do Poznania oznacza również, że na murawie stadionu Lecha po raz kolejny będzie można zobaczyć Jesusa Imaza. Hiszpan jest katem poznańskiego zespołu. W barwach Jagiellonii zdążył już zdobyć cztery gole w meczach z Kolejorzem.

Jednak w zimowym okienku niewiele brakowało, aby Jesus Imaz zamiast do Białegostoku zawitał do Poznania. Mająca wtedy ogromne problemy finansowo-organizacyjne Wisła, chcąc ciąć koszty musiała pozbyć się swoich najlepszych zawodników. W tej grupie znajdowali się właśnie Jesus Imaz, ale i Zoran Arsenić i Martin Kostal. Był taki czas, że cała trójka mogła trafić do Lecha, ale najwięcej mówiło się o hiszpańskim napastniku. Wówczas stanowcze veto postawił opiekun Lecha, trener Adam Nawałka. Decyzję, którą podjął były selekcjoner reprezentacji Polski kibice Lecha wypominają jemu do dziś. Co wcale nie dziwi.

Zamiast Imaza, do Poznania trafił Rosjanin Timur Zhamaletdinov i niech ta decyzja będzie podsumowaniem działań transferowych działaczy Lecha.

Jaki scenariusz?

Z perspektywy kibica Lecha bardzo ciężko o spokój i brak obaw względem piątkowego meczu. Jagiellonia od kilku kolejek wygląda bardzo stabilnie, przeprowadzone przez prezesa Kulesze transfery wydają się być realnymi wzmocnieniami, a i młodzieżowiec Bartosz Bida robi lepsze wrażenie, niż np. Kamil Jóźwiak.

Dariusz Żuraw również zdaję się jeszcze nie mieć planu na ten mecz, co przyznał na wspomnianej już konferencji:

“Po meczu z Lechią dużo myśli przechodziło mi przez głowę i nadal przechodzi jeśli chodzi o skład. Chcemy wymyślić taką taktykę oraz taki skład, aby jutro nawiązać równorzędną walkę z Jagiellonią i wygrać mecz. W piątek spodziewam się podobnego meczu jak w Gdańsku.”

Słowa szkoleniowca Lecha nie rozwiązują żadnych wątpliwości, a co gorsza jeszcze je potęgują. Na dziś bliżej jest do tego, że jutrzejszy mecz będzie bardzo podobny do starcia z 13.04 tego roku, gdy to podopieczni Ireneusza Mamrota pokonali Lecha 2-0, po dwóch golach Imaza. Kibice Kolejorza mają jeszcze w pamięci spotkanie z marca 2018 r. Wtedy rozpędzona “Jaga” przyjechała do Poznania po pięciu wygranych z rzędu, ale na Lechu się to skończyło. Lech rozbił wówczas gości 5-1 i to pomimo tego, że jako piersi stracili gola. Czy 20.09 fani, którzy pojawią się na trybunach będą świadkami podobnego wyniku, który w ogólnym rozrachunku może dać Lechowi przysłowiowego “kopa”?

Przypuszczalny skład Lecha na mecz z Jagiellonią:

Mickey van der Hart – Robert Gumny, Thomas Rogne, Lubomir Satka, Tymoteusz Puchacz – Karlo Muhar, Pedro Tiba – Kamil Jóźwiak, Darko Jevtić, Joao Amaral – Paweł Tomczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi