facebook.com/rbleipzig

RB Leipzig zdołał utrzymać zaliczkę z pierwszego spotkania i na ciężkim terenie w Sankt Petersburgu zremisowali 1:1 z rosyjskim Zenitem. W pierwszym meczu niemiecki zespół wygrał 2:1, co dało im ostateczny awans.

Przed tygodniem nie oglądaliśmy najlepszego widowiska. Niemiecki zespół przeważał przez większą część spotkania, lecz swoją przewagę udokumentowali dopiero w drugiej połowie. Dwubramkowa zaliczka przed rewanżem w Rosji byłaby dla piłkarzy z Lipska bardzo korzystna. Tak się jednak nie stało, wyjątkowej urody uderzeniem z rzutu wolnego ten dwumeczu Zenitowi uratował Domenico Criscito. W takim wypadku rosyjskiej drużynie awans może dać nawet jednobramkowe zwycięstwo. Naprzeciw Zenitowi idą statystyki – Rosjanie są piekielnie mocni na własnym obiekcie. W tym sezonie na Stadion Kriestowskij przegrali ledwie trzy razy (raz w europejskich pucharach, dwukrotnie w lidze). Ostatni raz zespół prowadzony przez Roberto Manciniego przegrał u siebie 29 października. Jeżeli już jesteśmy przy osobie włoskiego szkoleniowca, trzeba przyznać, że piętrzą się nad nim czarne chmury. Piąte miejsce w lidze, strata dziesięciu punktów do liderującego Łokomotiwu, blady początek rundy wiosennej w lidze powodują wielkie niezadowolenie sympatyków Zenitu. Czarę goryczy bez wątpienia przelała wulgarna odpowiedź Manciniego na zaczepkę jednego z kibiców na portalu społecznościowym. W Sankt Petersburgu kibice powoli mają dość Włocha. Jego posadę uratować może chyba tylko sukces w Europie.

Zadyszkę ligową złapali także piłkarze z Lipska. O ile porażka z Borussią Dortmund mogła być “wliczona w koszta”, to straty punktów w starciach ze Stuttgartem, Kolonią czy nawet rewelacyjnym w tym sezonie Eintrachtem Frankfurt, mocno obciążają konto Ralpha Hasenhüttla i jego piłkarzy. Słabsza postawa zaowocowała ledwie szóstym miejscem w lidze, ze stratą czterech punktów do lokat dających prawo gry w Lidze Mistrzów. Fani RB Leipzig mogą jednak spać spokojnie – czołówka Bundesligi jest bardzo wyrównana i możliwe jest nawet wicemistrzostwo. Wielki test dla wicemistrzów Niemiec już w najbliższą niedzielę, przy okazji spotkania ze zmierzającym pewnym krokiem po mistrzostwo Bayernem. W kolejnych meczach Lipsk zagra też m.in. z Bayerem Leverkusen czy Hoffenheim – krótko mówiąc, jest jeszcze gdzie pogubić punkty. Przy tym wszystkim pozycja Hasenhüttla jest o wiele lepsza od sytuacji Manciniego.

Dla gospodarzy dzisiejszy mecz rozpoczął się fatalnie. Już w 8. minucie minucie spotkania plac gry opuścił z kontuzją najlepszy strzelec Zenitu Aleksandr Kokorin. Uraz był pokłosiem nieudanej próby 0debrania piłki rywalowi. Sympatycy rosyjskiego zespołu mogli poczuć się bardzo zaniepokojeni. Ich snajpera zmienił Anton Zabołotnyj. 26-letni napastnik w tym sezonie nie grał zbyt dużo, a nie strzelał w ogóle. To nie był najlepszy kandydat na bohatera najważniejszego w tym sezonie spotkania. O dziwo jednak Zabołotnyj napsuł sporo krwi rywalom. Za faul na nim żółty kartonik obejrzał Willi Orbán, który eliminuje go z gry w kolejnym spotkaniu w przypadku awansu.  Dodatkowo Rosjanin z dość trudnej pozycji zdecydował się na efektowny strzał, który zatrzymał się na rękawicy dobrze ustawionego bramkarza rywali.

Poza uderzeniem w poprzeczkę z rzutu wolnego autorstwa Leandro Paredesa, rosyjski zespół w pierwszym fragmencie meczu nie zagroził poważniej bramce Pétera Gulácsiego. RB Leipzig nie forsował tempa, lecz zrobił to, co powinni. W 22. minucie świetne podanie Timo Wernera wykorzystał Jean-Kévin Augustin. Francuz zachował się bardzo sprytnie w polu karnym, kompletnie myląc interweniującego Miha Mevlję, umieszczając piłkę obok bezradnego Andrieja Łuniowa.

Stracona bramka lekko przebudziła gospodarzy. Szczególnie podobać mogła się postawa Sebastiána Driussiego. Argentyński skrzydłowy najpierw mocnym uderzeniem z dystansu zmusił do wysiłku Gulácsiego. Tuz przed przerwą 22-latek wykorzystał złe ustawienie defensywy RB i wyrównał stan meczu. Świetnym podaniem popisał się w tym przypadku Domenico Criscito. Głównym winowajcą przy tej bramce wydaje się być Bernardo Júnior. Pasywna postawa lewego defensora RB Leipzig pozwoliła Criscito na spokojne opanowanie piłki i dokładne dogranie jej w pole karne. Tuż przy linii bramkowej nie popisali się także defensorzy niemieckiego zespołu, zza ich pleców wybiegł strzelec gola wykorzystujący niefrasobliwość rywali.

Trzeba uczciwie przyznać, że po przerwie tempo, jak i poziom meczu, mocno spadło. Gospodarze potrzebowali jednego trafienia, by doprowadzić do dogrywki, jednak patrząc na ich grę, coraz mniej realny wydawał się taki scenariusz. Zenit co prawda strzelił gola, lecz włoski zespół sędziowski przytomnie zauważył ewidentną pozycję spaloną na której znajdował się Anton Zabołotnyj. Losy dwumeczu ostatecznie rozstrzygnąć mógł Timo Werner. Prowadzący to spotkanie Daniele Orsato podyktował rzut karny za faul na Niemcu. Do piłki podszedł sam poszkodowany, uderzył jednak piłkę słabo, dzięki czemu Andriej Łuniow przedłużył nadzieje swojego zespołu.W końcówce Zenit nie dał już rady odrobić strat, przez co ostatecznie żegna się zz rozgrywkami.

15 marca 2018, rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Europy, Sankt Petersburg (Stadion Kriestowskij), Frekwencja: 44 500.

Zenit Sankt Petersburg – RB Leipzig 1:1 (1:1)

Sebastián Driussi 45 – Jean-Kévin Augustin 22

Zenit: Andriej Łuniow – Igor Smolnikow (Dimitrij Połoz 85′) Branislav Ivanović, Miha Mevlja, Domenico Criscito – Matías Kranevitter, Leandro Paredes, Jurij Żyrkow – Emiliano Rigoni, Aleksandr Kokorin (Anton Zabołotnyj 8′), Sebastián Driussi.

RB: Péter Gulácsi – Lukas Klostermann, Willi Orbán (Ibrahima Konaté 46′), Dayot Upamecano, Bernardo Júnior – Emil Forsberg, Diego Demme (Stefan Ilsanker 71′),  Naby Keïta, Bruma – Timo Werner, Jean-Kévin Augustin.

Żółte kartki: Criscito, Smolnikow, Mevlja – Demme, Orbán.

Sędzia: Daniele Orsato (Włochy).


W pozostałych spotkaniach najspokojniej było w Bilbao. Olympique spokojnie zapewnił sobie awans, podkreślając swoją przewagę nad Baskami – krótko mówiąc, mecz bez historii. Swoją przygodę z europejskimi pucharami zakończyło Dynamo Kijów. Ukraińcy z Tomaszem Kędziorą w składzie poległ na własnym boisku z Lazio. Bramki na wagę awansu strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelił Lucas Leiva oraz w końcówce spotkania Holender Stefan de Vrij.

Dynamo Kijów – SS Lazio 0:2 (0:1) – 2:2 w pierwszym meczu

Lucas Leiva 23, Stefan de Vrij 83

Athletic Club de Bilbao – Olympique de Marseille 1:2 (0:1) – 1:3 w pierwszym meczu

Iñaki Williams 75 – Dimitri Payet 38 (karny), Lucas Campos 52

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi