La Liga: Sevilla wróciła z zaświatów, wielkie zmartwychwstanie Atletico Madryt!

https://twitter.com/Atleti/status/1310273471457497089

W dniu dzisiejszym rozegrano cztery spotkania 22. kolejki La Ligi Santander. Levante przegrało swój mecz z Kadyksem, a Villarreal pewnie pokonał u siebie Majorkę. Sevilla w zdołała uratować punkt w rywalizacji z Celtą Vigo, zaś Atletico w kapitalny sposób odrobiło stratę i pokonało Valencię 3:2! 

Levante – Cadiz 0:2 

Gospodarze w poprzedniej kolejce zanotowali pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie! To dużo mówi o ich dyspozycji, wiele wskazuje na to, że będą jedną z trzech drużyn, które mogą pożegnać się z La Liga po zakończeniu rozgrywek. Dziś walczyli o kolejne punkty, które miały ich zbliżyć do opuszczenia strefy spadkowej, ale Kadysk po zmianie trenera zaczął także lepiej się prezentować. Na Estadio Ciutad de Valencia pokazali przede wszystkim spokój w rozgrywaniu piłki, a także doświadczenie w wykończeniu akcji podbramkowych. W 34. minucie gry piłkę zagrywaną z prawej flanki przez Choco Lozano wykorzystał Alvaro Negredo. Napastnik wyskoczył najwyżej i strzałem głową posłał futbolówkę do siatki. Kolejne trafienie zdobył w 73. minucie Salvi Sanchez. Levante mimo licznych stworzonych sytuacji nie zdobyło chociażby gola.

Villarreal – Mallorca 3:0 

Pewna wygrana gospodarzy przybliżyła ich do strefy europejskich pucharów. Już w pierwszej połowie rozpoczęli pokaz swoich umiejętności, a wszystko zaczęło się od samobójczego trafienia Franco Russo. W kolejnych minutach Żółta Łódź Podwodna podwyższyła prowadzenie za sprawą Manu Triguerosa. Pomocnik wykorzystał zagranie od Alfonso Pedrazy, a następnie posłał strzał w lewy dolny róg bramki. Wynik ustawił w końcówce spotkania Dani Parejo za sprawą rzutu karnego.

Sevilla – Celta Vigo 2:2

14 zawodników! Tyle na chwilę obecną znajdowało się piłkarzy pierwszego zespołu w kadrze Sevilli na dzisiejszą konfrontację z Celtą. Cała reszta to gracze rezerw. Wszystko związane z kontuzjami, Covidem i Pucharem Narodów Afryki. Wydawałoby się, że Los Nervionenses będą mieć ciężką przeprawę z ekipą z Galicji, która ostatnio notuje świetne wyniki. Te przypuszczenia potwierdziły się, a gospodarze z trudem uratowali punkt. Wszystko zaczęło się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Wtedy to Celta zadała w ciągu trzech minut dwa ciosy, które mocno podrażniły Sevillę. Najpierw po błędzie Marcosa Acunii piłkę w siatce umieścił Franco Cervi. Dmitrović wcześniej wybronił uderzenie do Santiego Miny, lecz futbolówka idealnie padła na nogę Cerviego. Potem po błędzie Ocamposa Celta poszła z akcją, którą perfekcyjnie wykończył Iago Aspas.

Po przerwie asystent Lopeteguiego Pablo Sainz przeprowadził trzy zmiany, które w dużej mierze miały wpływ na końcowy wynik. Gospodarze dominowali, szukali swoich okazji, a Celta zeszła głęboko do defensywy. Sevilla powtórzyła wyczyn rywali i także w trzy minuty strzelili im dwa gole! Najpierw kapitalnym uderzeniem zza 16-stki popisał się Papu Gomez. Piłka jeszcze odbiła się od jednego z piłkarzy gości, co zmyli i zarazem utrudniło interwencję Matiasowi Dituro. Następnie po dobrej składnej akcji gola zdobył Oliver Torres. Żadna z ekip nie zdobyła już potem bramki.

Atletico Madryt – Valencia 1:2 

Nietoperze zafundowali kibicom z Madrytu niemiłe wspomnienia. Szczególnie w pierwszej połowie wykorzystali słabości i błędy Los Colchoneros w obronie, po czym pokonali Oblaka i to dwukrotnie! W 25. minucie Yunus Musah otrzymał podanie tuż przed polem karnym, po czym oddał strzał tuż przy bliższym słupku. Przed przerwą prowadzenie podwyższył Hugo Duro, który dostał piłkę na nogę i bez większych problemów posłał ją do siatki. Po przerwie Diego Simeone próbował reagować, ale początkowo jego pomysły nie dawały pozytywnych skutków. Wszystko zaczęło się zmieniać w 64. minucie, kiedy to Matheus Cunha wykazał się sprytem i dał kontakt po wrzutce z rzutu rożnego.

Valencia cofnęła się, grała biernie, miała za cel dowiezienie tego dla nich korzystnego wyniku do końca spotkania. Ta sztuka się nie udała, ponieważ Atletico zaczęło grać szybciej, pewniej i skuteczniej. Wykorzystywali wolne przestrzenie, które posłużyły im do zdobycia dwóch goli w doliczonym czasie gry! Najpierw do wyrównania doprowadził Angel Correa. Rezerwowy wbiegł w pole karne po próbie uderzenia Yannicka Carrasco, a potem dobił wybitą piłkę przez Domenecha. Kilka chwil później Los Colchoneros za sprawą pewności siebie rozklepali defensywę Valencii, a decydującego gola na wagę zwycięstwa zdobył Mario Hermoso.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.