La Liga redaktorskim okiem – podsumowanie 1. kolejki

Mikołaj Barbanell

Znów gości na naszych ekranach, w naszych głowach, potyczkach słownych ze znajomymi – kibicami przeciwnych drużyn, znów możemy się nią delektować i wyczekiwać kolejnej serii gier. La Liga. Hiszpańska uczta. Jak się z nami przywitała po wakacjach? Zapraszamy na refleksje po pierwszej kolejce.

Karol Kowalski: Na otwarcie sezonu La Liga wybrała starcie na Estadio Butarque pomiędzy podmadryckim Leganés i Deportivo Alavés. Po pierwszym kwadransie goście stanęli przed znakomitą szansą na pierwszą ligową bramkę, jednak za sprawą fatalnie strzelonego rzutu karnego przez swojego kapitana Manu Garcię zmarnowali najlepszą w meczu szansę na strzelenie gola. Sytuacja odwróciła się po kilku minutach, gdy to Gabriel z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki, czym zapewnił trzy oczka gospodarzom.

Późnym wieczorem swoje spotkanie rozgrywała Valencia, goszcząca przyjezdnych z Wysp Kanaryjskich – Las Palmas. Dosyć szybko, bo już po 20 minutach, Nietoperze objęły prowadzenie po strzale z 16. metra Zazy, którego nie wypuściły do końca spotkania. Gościom sprawy nie ułatwiła czerwona kartka obejrzana przez Halilovicia w 33. minucie za zupełnie bezmyślne wejście z wysoko uniesioną nogą, przez co łatwiej było kontrolować gospodarzom boiskowe wydarzenia. Na ławce Valencii debiut w oficjalnym spotkaniu zanotował nowy szkoleniowiec, Marcelino Garcia, zatem jego podopieczni sprawili mu miły prezent na początek współpracy.

Sobota obfitowała w znacznie ciekawsze starcia, a co za tym idzie oglądaliśmy też więcej bramek. Już w pierwszym rozgrywanym tego dnia spotkaniu między Celtą Vigo, a Realem Sociedad, obie drużyny zafundowały nam bardzo ciekawe widowisko. W pierwszej części mogliśmy obejrzeć po jednym trafieniu dla każdej z ekip, a szczególnie wyrównująca bramka dla gości warta jest uwagi. Wówczas nie popisał się golkiper Celty Sergio Alvarez, zagrywając piłkę wprost na strzał Oyarzabalowi, z czego ten skrzętnie skorzystał. Kilka minut po wyjściu z szatni Celta znów objęta prowadzenie, tym razem za sprawą Gomeza, jednak po 80. minucie zaczęła je roztrwaniać. Co ciekawe, akcja na 2:2 znów zaczęła się od złego wybicie Alvareza, który ewidentnie nie miał swojego dnia, po czym goście zakończyli akcję bramką. Na trzy minuty przed upływem regulaminowego czasu gry Txuri-Urdin mieli szansę z jedenastego metra i jej nie zmarnowali. Rzut karny wykorzystał Willian Jose i goście zabrali ze sobą trzy punkty.

Największą niespodzianką kolejki okazała się potyczka beniaminka z Girony z Atletico Madryt. Rojiblancos mieli stawić się na boisku gospodarzy po pewne trzy punkty, a tymczasem po 25 minutach przegrywali już dwoma bramkami po dublecie Stuaniego. Oba trafienia napastnik zanotował po strzałach głową. Jeszcze przed przerwą piłkę z linii bramkowej po strzale z bliskiej odległości wybił Jan Oblak, dając nadzieję swoim kolegom. Ta mogła prysnąć po czerwonej kartce dla Griezmanna, który po próbie wymuszenia rzutu karnego starł się słownie z arbitrem, przez co resztę spotkania oglądał poza boiskiem. Piłkarze Cholo Simeone pokazali jednak charakter i grając w osłabieniu zdołali wyszarpać jeden punkt po bramkach Correi oraz Gimeneza.

Po zeszłosezonowych goleadach interesująco zapowiadało się także kończące sobotnie zmagania spotkanie Sevilli z Espanyolem. Obie strony pokazały, że są nieźle przygotowane do sezonu, a tym co będą musiały poprawić jest skuteczność. Gospodarze objęli prowadzenia po zamieszaniu podbramkowym, w którym piłkę z najbliższej odległości wbił Lenglet, jednak ozdobą spotkania był indywidualny rajd Leo Baptistao zakończony trafieniem dającym remis, który obu stronom pozostawia pewien niedosyt.

Niedziela to starcia gigantów hiszpańskiej piłki. Najpierw swoje zadanie bez problemów wykonała Barcelona, odprawiając z kwitkiem Betis, po niej zaś, z nieco większymi trudnościami, jednak pewnie, swoje zrobił również Real. Na Camp Nou rolę lidera, pod nieobecność Suareza, przejął samotnie Messi, który raz po raz ostrzeliwał bramkę Adana, jednak szczęście było tego dnia po stronie wychowanka Realu, którego dwukrotnie po strzałach Argentyńczyka obronił słupek.

Piłkarze Zidane’a zaś gościli w La Corunie i przyjaznym dla nich w ostatnim czasie El Riazor. Początek nie należał do najłatwiejszych, a zuchwałość zawodników Depor mogła się podobać. Stworzyli sobie oni kilka sytuacji przy bezbramkowym wyniku, jednak zwycięsko wychodził z nich Keylor Navas. Królewscy doszli do głosu po dwudziestu minutach i w przeciągu siedmiu kolejnych zamknęli mecz dwoma trafieniami. Bramka Casemiro na 2:0 zdobyta został po… 44 kolejnych kontaktach z piłką piłkarzy Blancos, co przez kilka następnych dni wzbudzało zachwyt w hiszpańskiej prasie. I słusznie! Trzecie dorzucił po przerwie Toni Kroos i obrońca tytułu od pierwszej kolejki zasiadł na fotelu lidera.

Mikołaj Barbanell:  

Kibice hiszpańskiej piłki klubowej mieli niesamowity przedsmak startu rozgrywek w postaci dwumeczu o Superpuchar. El Clasico zakończyło się dwukrotną wygraną Królewskich. Emocje jeszcze nie opadły, a w miniony weekend ruszyła liga. Na start pierwszej kolejki ruszyły ekipy Leganes i Deportivo Alaves. Górą okazali się gospodarze wygrywając 1:0. Finaliści Copa del Rey z ubiegłego sezonu zanotowali porażkę na własne życzenie – w pierwszej połowie karnego zmarnował Manu Garcia. W drugim piątkowym spotkaniu Valencia podejmowała Las Palmas. Nietoperze po kompletnie nieudanych poprzednich rozgrywkach, te zaczęli od wygranej. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Simone Zaza. W ekipie z Wysp Kanaryjskiej nie zabłysnął Halilović. Nadzieja chorwackiej piłki wyleciała z boiska z czerwoną kartką jeszcze w pierwszej połowie.

W sobotę padło już więcej bramek i… zawiedli faworyci. Beniaminek z Girony zatrzymał na własnym boisku Atletico Madryt – warto dodać, że po 25 minutach gry ekipa z Katalonii prowadziła 2:0. Dwukrotnie trafił Stuani. W drugiej połowie sytuacja Rojiblancos stała się dramatyczna. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Antoine Griezmann. Końcówka meczu należała jednak do klubu ze stolicy. Najpierw Corea, a później Jimenez dali Atletico jeden punkt, który może być traktowany, jak falstart. Słaby start sezonu zaliczyła również Sevilla. Co ciekawe również zremisowała z katalońską drużyną. Wynik 1:1 na własnym stadionie z Espanyolem i kończenie zawodów w 10-tkę z pewnością nie napawa optymizmem. Najwięcej bramek padło jednak w pierwszym sobotnim spotkaniu. Celta Vigo uległa na własnym boisku Realowi Sociedad 2:3 – obie bramki dla gospodarzył zdobył Maximialiano Gomez. To jednak nie starczyło na ekipę z kraju Basków.  Bohaterem okazał się Willian Jose, który zanotował asystę przy bramce na 2:2, a w decydującym momencie wykorzystał rzut karny i dał wygraną swojej drużyna.

Niedziela, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Na boisko wyszli piłkarze FC Barcelony i Realu Madryt. Duma Katalonii chciała zmazać plamę na honorze po fatalnym dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii. Udało się to osiągnąć połowicznie. Wygrana 2:0 z Betisem po bramce samobójczej i trafieniu Sergi Roberto nie jest szczytem formy Blaugrany. Jednak zwycięzców się nie sądzi, a wynik mógł być dla nich o wiele gorszy. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a podtrzymali najwyższą dyspozycję. Po dwóch wygranych z Barceloną ofiarą Realu padło Deportivo La Coruna – Bale, Casemiro i Kroos. Łatwe trzy punkty przy wyniku 3:0. Nie popisał się niestety Sergio Ramos. Kapitan Królewskich wyleciał z boiska w doliczonym czasie za drugą żółtą kartkę, którą otrzymał za uderzenie rywala łokciem. Pierwszy niedzielny mecz nie porwał. Athletic Bilbao bezbramkowo zremisował Getafe. W tym spotkaniu oczywiście nie zabrakło… czerwonej kartki. Spotkanie w osłabieniu kończyli piłkarze z przedmieść Madrytu.

Poniedziałek nie przyniósł żadnej czerwonej kartki i dwie bramki. Levante nieoczekiwanie ograło Villareal, zaś Malaga uległa u siebie ekipie Eibar. Po pierwszej kolejce prowadzi Real Madryt, przed Barceloną. Czy układ dwóch pierwszych miejsc będzie taki sam na koniec sezonu? Można założyć, że jest na to 50% szans.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi