Cristiano Ronaldo

uefa.com

Real Madryt po mistrzowsku rozegrał spotkanie w Turynie i wygrał z Juventusem 3:0 (1:0). Ronaldo zdobył dwa gole i dodał do tego asystę przy trafieniu Marcelo. Gol CR7 z przewrotki to była prawdziwa poezja.

Real Madryt w La Liga nie przegrał przez cały marzec i wydaje się na dobrej drodze, by przełamać złą passę w starciach pucharowych z Juventusem. Ostatni występ Karima Benzemy w Champion League nie należał do udanych, ale siłę ognia w tym spotkaniu powinni stanowić Cristiano Ronaldo oraz Isco, który w mecz reprezentacji Hiszpanii z Argentyną skompletował hat – tricka.

Juventus nie przegrał meczu od listopada 2017 roku. Patentem Massimiliano Allegriego na przedłużenie tej serii mogła okazać się gra czwórką obrońców. 20 – letni Rodrigo Bentacur, zastępował pauzującego za żółte kartki Miralema Pjanicia. Z powodu zbyt dużej ilości „żółtek” mecz z trybun obejrzał także inny z bianconerich, Mehdi Benatia. Sami Khedira u boku Urugwajczyka z pewnością będzie chciał postraszyć Keylora Navasa, podobnie jak Gianluigiego Donnarummę w ostatnim meczu ligowym (gol i asysta Niemca).

Obrona Juventusu padła już w 4. minucie, za sprawą Cristiano Ronaldo, który tym samym strzelił gola w każdym meczu Ligi Mistrzów. Na lewej stronie przedarł się Isco, Karim Benzema przyblokował jednego ze stoperów, a Portugalczyk dopadł do piłki tuż przed polem karnym i umieścił ją w siatce. Paulo Dybala próbował po akcji dwójkowej z Samim Khedirą poszukać wyrównującego gola, ale jego strzał zablokował Sergio Ramos.  Juventus usiłował zepchnąć przeciwnika do defensywy, ale albo brakowało im dokładności, albo obrońcy Królewskich reagowali w ostatniej chwili. Gonzalo Higuain w 23. minucie wywalczył sobie miejsce po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale Keylor Navas popisał się kocim refleksem.

Od tego momentu Juve na kilka minut zdobyło przewagę, tyle że na strachu dla piłkarzy Zidane’a się skończyło. „Kropka nad i” to słowa, które mógł nieustannie mruczeć pod nosem trener Allegri. W krótkim odstępie czasu najpierw Carvajal a potem Marcelo zostali uderzeni w twarz, ale sędzia Cunet Cakir uznał te faule za przypadkowe. Juventus grał piłką, Real strzelał. W 36 minucie uderzenie Toniego Kroosa sprzed pola karnego wylądował na poprzeczce. Dwie minuty później tylko interwencja Raphaela Varane’a zapobiegła utracie gola. Końcówka należała do Dybali, ale nie do końca w pozytywnym sensie. Najpierw próba uderzenia z przewrotki, a później wymuszenia rzutu karnego. Bianconeri mogli czuć frustrację, bo do remisu brakowało im niewiele.

Juventus wyszedł na drugą połowę z postanowieniem wykończenia, którejś z ofensywnych akcji. Nie chcieli po raz pierwszy od 5 lat przegrać na własnym stadionie w Lidze Mistrzów. Po pięciu minutach oglądaliśmy dwie dobre okazje dla obu drużyn. Strzał Ronaldo obok lewego słupka, a później nieudane podanie Gonzalo Higuaina do Paulo Dybali. Fortuna nie uśmiechnęła się do gospodarzy w 55. minucie, gdy po odbiciu się od muru, piłka minęła światło bramki. Z każdym kolejnym równie śmiałym co nieudanym atakiem Juventusu kibice na Allianz Arenie mogli mieć świadomość, że ich ulubieńcy przegrają ten mecz. Upewnił ich w tym kosmicznym uderzeniem z przewrotki Cristiano Ronaldo w 64. minucie, w przerwaniu bramkowej akcji (zaczęła się po błędzie Chielliniego) nie pomogła chwilę wcześniej doskonała interwencja Buffona.

Chwilę później za brutalny faul an Carvajalu zszedł z boiska Paulo Dybala. Argentyńczykowi nie wychodziło nic – ani próby uderzeń ani symulki w polu karnym rywala. Swoją wyższość Real udowodnił w 72. minucie. Piękna akcja Marcelo z Ronaldo na jeden kontakt i Brazylijczyk pokonał Buffona. W 88. minucie Mateo Kovacić podobnie jak Toni Kroos uderzył w poprzeczkę, a w samej końcówce niemal na pustą bramkę nie trafił Cristiano Ronaldo.  Blisko strzelenia gola na otarcie łez był Juan Cuadrado.

Niewykorzystane okazje gospodarzy, cierpliwość Realu i oczywiście czysty geniusz Cristiano Ronaldo to składowe sukcesu Madrytczyków w tym spotkaniu. Szkoda Juventusu, bo patrząc na przebieg gry zasłużyli na choćby jedno trafienie. Najbardziej żal chyba Gianluigiego Buffona, który w żadnej z sytuacji bramkowych nie zawinił.  Real pokazał jednak ogromną klasę w starciu na trudnym terenie z jednym z najbardziej wymagających rywali.

Juventus – Real Madryt 0:3 (0:1)
Bramki: Cristiano Ronaldo 4′, 64′, Marcelo 72′

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.