Kapustka: Jako osiemnastolatek nie byłem przygotowany na wszystko co mnie spotkało

Bartosz Kapustka

Zdjęcie: fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

– Od początku czułem, że Legia będzie dla mnie fajnym miejscem. Kiedy tylko pojawiło się zainteresowanie, byłem przekonany, że to właściwy kierunek. Jestem zadowolony z tego jak przebiegł ten pierwszy sezon w Warszawie – mówi pomocnik Legii Warszawa, Bartosz Kapustka w rozmowie dla portalu Legia.Net.

Kapustka wciąż jest stosunkowo młodym zawodnikiem. 24-latek postanowił wrócić do Polski, by odbudować formę. Kilka lat temu był jednym z największych objawień na naszym podwórku.

Na pewno doświadczenia życiowe mocno kształtują charakter i osobowość człowieka, ale ja zawsze byłem osobą, która potrafiła rozsądnie na coś spojrzeć i ocenić. Ale wiem, nawet od osób w  klubie, że miały wrażenie, że jestem taki „ura bura” i „hop do przodu”. Wnioskowali tak po tym co czytali czy widzieli w mediach. I też przyznawali, że okazałem się nieco inną osobą, niż im się wydawało. Trudno mi mówić o sobie, bo nie lubię tego robić. Do transferu do Legii podchodziłem totalnie podekscytowany. Nie patrzyłem na to w ten sposób, że wracam do polskiej ligi, bo gdzieś mi nie wyszło, tylko jako szansę na to by czerpać radość z gry, by co tydzień wychodzić na boisko, by po prostu wrócić do piłki. Moje ostatnie dwa-trzy sezony były takie, że nie byłem do końca z nich zadowolony. W dodatku ten ostatni sezon zakończyłem kontuzją, którą leczyłem 9-10 miesięcy. Zerwałem więzadło krzyżowe i ta przerwa była naprawdę długa. To nie przesada, że byłem bardzo podekscytowany tym, że mogłem tu przyjść. Pamiętałem z czasów gry w ekstraklasie, fantastyczną atmosferę na trybunach przy Łazienkowskiej i liczyłem na to, że w takich warunkach będę mógł grać co tydzień czy dwa. Pandemia sprawiła, że nie było to możliwe, ale naprawdę dawało mi to dodatkowy bodziec by tutaj przyjść. Gramy dla siebie i swoich rodzin, ale też dla kibiców. Bez nich, to nie jest to samo – podkreśla.

Nie zabrakło także tematu transferu do Leicester i licznych pochwał. Niektórzy mogli zarzucić, że zawodnik “odleciał”, przez co miał zawrót w karierze.

Myślę, że nie odleciałem. To był taki czas, że wszystko w moim życiu działo się bardzo szybko. W niespełna rok moja kariera zmieniła się o 180 stopni i bardzo przyspieszyła. Tak bardzo, że nie miałem czasu nad tym myśleć, analizować wszystkich zdarzeń czy wypowiedzi. Może z perspektywy czasu nawet za szybko się to wszystko wydarzyło. Przeskok był za duży i nie byłem jako osiemnastolatek przygotowany na wszystko co mnie spotkało. Nie miałem na pewno takiej świadomości jak teraz, choć nie patrzyłem na to w taki sposób, że jestem na nie wiadomo jak wysokim poziomie. Byłem podekscytowany, cieszyłem się, że zainteresował się mną zespół mistrza Anglii, bo wtedy Leicester było mistrzem kraju. Wcześniej nigdy nawet nie pomyślałem, że mógłbym próbować sił w Premier League. Raczej myślałem o innych kierunkach i zgłaszały się po mnie kluby z innych lig, ale moja wartość w między czasie wzrosła i nie każdy mógł sprostać wymaganiom finansowym jakie stawiała za mnie Cracovia – tłumaczył.

Cała rozmowa dostępna w serwisie Legia.Net.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.