lechpoznan.pl/fot. Adam Jastrzębowski

Lech Poznań jesienią 2020 roku zdołał zachwycić oraz wywołać gniew u swoich kibiców. To pierwsze udało się w momencie awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Jednak pod sam koniec poprzedniej rundy coraz więcej było pretensji i nerwów, które wokół poznańskiego klubu pojawiają się regularnie.

Transfery, które bardzo pomogły

Przerwa między sezonami była bardzo krótka i każdy klub miał wyjątkowo trudne zadanie, aby sprowadzić do zespołu takich zawodników, którzy od razu wzmocnią siłę drużyny. Nie inaczej było w Lechu Poznań. W przypadku Kolejorza dodatkowym “utrudnieniem” było to, że piłkarze Dariusza Żurawia mieli przed sobą grę w eliminacjach Ligi Europy. Prezesi poznańskiego klubu zaczęli wzmocnienia już w styczniu zeszłego roku i zagwarantowali sobie sprowadzanie do Lecha Alana Czerwińskiego. Były zawodnik Zagłębia Lubin od pierwszego meczu w niebiesko-białych barwach pokazywał to, czego wszyscy się spodziewali. Wydolność, siła fizyczna oraz umiejętności piłkarskie. To wszystko charakteryzowało tego zawodnika już w poprzednim zespole. Po odejściu Roberta Gumnego, to właśnie Czerwiński stał się filarem na prawej stronie defensywy. W momentach, w których musiał odpoczywać, od razu było widać spadek jakości po tej stronie boiska. Faktem, który również przemawiał na korzyść Alana było to, że był on w Lechu oczekiwany.

Drugim piłkarzem, który zasilił szeregi Kolejorza i stał się jego fundamentalną postacią jest napastnik Mikael Ishak. Szwed wszedł do drużyny z drzwiami i oknami. Do bardzo wysokich umiejętności piłkarskich, dokłada on cechy wolicjonalne, które kibice bardzo cenią. Ishak oprócz zdobywania goli, daje zespołowi siłę i sprawia, że nieco łatwiej mają zawodnicy bardziej kreatywni. Owszem, nie zawsze wszystko zazębiało się tak, jak życzyliby sobie tego kibice. Jednak strach pomyśleć, gdzie mógłby być Lech, gdyby nie sprowadzono Ishaka do Poznania. Mi osobiście były zawodnik niemieckiej Norymbergii przypadł do gustu niemal od razu. Jest to typ piłkarza, który może nie gra z fajerwerkami, ale w jego przypadku nie to jest najważniejsze.

Wypożyczenia, które niewiele dały

W międzyczasie do Lecha zawitało kilku piłkarzy, którzy zostali do klubu wypożyczeni. Tak z czystym sumieniem bardzo trudno napisać, że te transfery pomogły drużynie. Vasyl Kravets, Bohdan Butko, Mohammad Awwad i Nika Kacharava – to czwórka, która pojawiała się na murawie i może być brana pod uwagę przy ocenie gry całego zespołu. O Marko Malenicy (który zresztą już odszedł z klubu) nie ma co pisać. Wracając do wspomnianych piłkarzy, dużo wymagano od Kravetsa i Kacharavy. Tutaj chyba wielu obserwatorów będzie zgodnych, że nie dali oni tyle, ile oczekiwano. Bohdana Butko kibice Lecha znali z wcześniejszego pobytu w Poznaniu. Druga przygoda w Kolejorzu nie była już tak udana. Oczywiście, dużo robiła tutaj kontuzja jakiej nabawił się były reprezentant Ukrainy. Jednak w meczach, w których miał okazję zagrać, nie wyglądał przekonująco.

Przebłyski dobrej formy i techniki miał Mohammad Awwad. W przypadku Izraelczyka jednak nie postawa boiskowa robiła najwięcej. Z tego co udało się ustalić, nie był on ulubieńcem trenera Żurawia. Ponoć nie wyglądał dobrze na treningach. Czy to było/jest prawdą, to zapewne pozostanie tajemnicą. Tak czy inaczej, Awwad potrafił wejść na boisko i widać było, że ma to coś. Wiosna będzie w jego przypadku decydująca. Ciekawi mnie czy częściej on będzie wchodził na boisko za Ramireza czy jednak trener Dariusz Żuraw będzie stawiał na Marchwińskiego.

Transferowe klapy

Latem “wzmocnieniami” Lecha zostali jeszcze Filip Bednarek i Jan Sykora. Obaj jednak w przeciągu całej rundy zawiedli. Owszem, były bramkarz holenderskiego SC Heerenveen miał swoje momenty. Wybronił bardzo ważny rzut karny w eliminacyjnym meczu z Charleroi. Dołożył do tego kilka naprawdę kilka dobrych interwencji, jednak w przypadku golkipera zawsze dłużej pamięta się błędy. A tych było dość dużo. Niepewna gra na przedpolu i złe podejmowanie decyzji kumulowały się i wywoływały atak nerwowości u fanów. Wiosną po kontuzji wraca Mickey van der Hart i wydaję się, że to on będzie pierwszym wyborem szkoleniowca Kolejorza. Bednarek będzie rezerwowym, a w odwodzie jest jeszcze młody Krzysztof Bąkowski.

Drugim zawodnikiem, który zawiódł jest Jan Sykora. Czeski pomocnik był reklamowany jako ten, który nie dość, że zastąpi Kamila Jóźwiaka, to jeszcze wniesie Lecha na wyższy poziom. Z tych opinii tak naprawdę niewiele się sprawdziło. A zarzuty, że problemem jest tutaj gra na prawym, a nie lewym skrzydle są moim zdaniem niepoważne. Często w przypadku słabej dyspozycji wytłumaczeniem są problemy zdrowotne. Te nawiedziły Sykore i być może kibice kolejny raz muszą uzbroić się w cierpliwość i zaczekać na wybuch formy piłkarza, na którego wydano nie małe pieniądze.

Transfery do Lecha Poznań (lato 2020):

Mikael Ishak

Alan Czerwiński

Filip Bednarek

Jan Sykora

Nika Kacharava (wypożyczenie)

Mohammad Awwad (wypożyczenie)

Vasyl Kravets (wypożyczenie)

Bohdan Butko (wypożyczenie)

Marko Malenica (wypożyczenie, już odszedł z Lecha)

Malenica żegna się z Lechem Poznań

Pierwszym zimowym wzmocnieniem Lecha został Jesper Kalstroem ze szwedzkiego Djurgardens IF.

Lech zachwycał, ale też irytował

Jaka była piłkarska jesień w wykonaniu Lecha? Była i zachwycająca i irytująca. Kolejorz potrafił unieść kibiców z foteli, ale też niejednokrotnie grał tak, że można było zapaść się ze wstydu pod ziemię. Ta kolosalna różnica sprawiła, że strata do ligowej czołówki już jest duża. Pamiętamy styl, w jakim poznaniacy awansowali do fazy grupowej Ligi Europy, ale dużo świeższe są wspomnienia z dwóch ostatnich meczów w 2020 roku. A nie są one przyjemne. Dwie porażki, którymi piłkarze Dariusza Żurawia zakończyli poprzedni rok, będą wykładnią tego, jak Lech będzie oceniany wiosną. Liga Europy była już dawno, a kolejna taka przygoda jak na razie wydaje się być bardzo daleko.

Kluczową formacją w czasie jesiennego grania był środek pola drużyny z Poznania. To od trójki Tiba-Ramirez-Moder zależało najwięcej. Jeśli każdy z tych zawodników miał swój dzień i czuł się dobrze fizycznie, to nie znaleźliby się mocni, aby się im przeciwstawić. Gorzej, któryś z nich nieco odstawał danego dnia. Wtedy gołym okiem było widać, że Lechowi gra się nie klei i mogą być trudności w przebiegu całego meczu. Dużo dobrego można powiedzieć o grze w bocznych strefach boiska, gdzie często podłączali się skrajni obrońcy. Lech jest klubem, który chcę grać ofensywnie i takich piłkarzy dobiera sobie Dariusz Żuraw. Było wiele momentów, w których “gra do przodu” mogła się podobać. Jednak trzeba tutaj pamiętać, że Kolejorz tracił sporo bramek. I to też jest winą tych zawodników, którzy akurat grali na prawej lub lewej obronie.

Reasumując to, co widzieliśmy jesienią w wykonaniu trzeba surowo oceniać grę poznaniaków. Bo przecież wysoka wygrana z Podbeskidziem nie była żadnym wyzwaniem. Dobra postawa w meczu z Benficą, która obrosła legendą w zasadzie nic Lechowi nie dała. Braki kadrowe uwypukliły się dość mocno i przed rundą wiosenną prezesi Lecha mają co robić.

Trener na lata czy do lata?

Przed Dariuszem Żurawiem najważniejsza runda w jego trenerskiej karierze. Doskonale wiemy, jakie są odczucia części kibiców, którzy nie mają zbyt wysokiego mniemania o aktualnym szkoleniowcu Kolejorza. Urodzony w Wieluniu trener, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pierwsze tygodnie rundy rewanżowej będą tutaj decydujące. Lech stanął murem za swoim szkoleniowcem i postanowił przedłużyć z nim umowę do 2023 roku. Wprowadziło to pewnego rodzaju konsternację, ale być może w tym jest metoda. Wiadomo, że kibica można “kupić” tylko i wyłącznie sukcesami. Jest to prawda stara jak świat.

Czy trener Żuraw gwarantuje Lechowi sukcesy? Pewnie nie. Jednak czy jakikolwiek inny trener dałby taką gwarancję? No nie. Dlatego trzymanie się jednej obranej linii może w końcu zaprocentować. Owszem w Poznaniu mają serdecznie dość złych wyborów, które finalnie doprowadzały do porażek i wywracania strategii do góry nogami. Rozumiem to. Pytanie tylko, kiedy byłby moment na uparte trzymanie się swojego pomysłu i realizowanie go wbrew pojawiającym się przeszkodą?

Od początku byłem za tym, aby trenerowi Żurawiowi dać szansę i czas na to, aby on zbudował coś na swoją modłę. Chociaż irytował i wywoływał zdziwienie, to przesadnie tego nie krytykowałem. Zapewne jestem w mniejszości, bo przecież wyniki są nie takie i nie ma gwarancji, że się poprawią. Jednak w całej układance, to nie szkoleniowiec jest najbardziej winny. Osobiście uważam, że Dariusz Żuraw wypełni swój kontrakt z Lechem, a być może zostanie tutaj na dłużej.

Nie ma czasu na straty punktowe

Odejście Jakuba Modera może okazać się naprawdę dużym osłabieniem. Pomimo faktu, że sprowadzony już jest jego następca, a o kolejnych się czyta. Zawodnika trzeba jeszcze wkomponować w drużynę. A jak pokazuje przykład Sykory – nie zawsze przychodzi to na pstryknięcie palcem. Po 14 kolejkach, Lech Poznań zajmuje w lidze 9 lokatę, która dla nikogo nie jest szczytem marzeń. W pogoń za liderującymi zespołami trzeba ruszyć niemal natychmiast, bo inaczej sezon z 30 kolejkami może być “szybko” zakończony. Nie ma co patrzeć na terminarz i zastanawiać się – co będzie gdy…

Terminarz pierwszych wiosennych meczów nie należy do najłatwiejszych. Z drugiej strony jednak, marzący o zakwalifikowaniu się do europejskich pucharów Lech, musi wygrywać z każdym. Wyjazd do Zabrza i niewygodne Zagłębie, to początek ligowego pościgu za czołówką. Strata punktów, w którymś z tych meczów będzie przedłużeniem jesiennego marazmu, który narodził się po blamażu z Pogonią i przegranej z Wisłą Kraków.

Terminarz pierwszych wiosennych meczów Lecha:

30.01.2021 – Górnik Zabrze – Lech Poznań

05.02.2021 – Lech Poznań – Zagłębie Lubin

09.02.2021 – Radomiak – Lech Poznań – 1/8 finału Pucharu Polski

14.02.2021 – Wisła Płock – Lech Poznań

20.02.2021 – Lech Poznań – Śląsk Wrocław

27.02.2021 – Warta Poznań – Lech Poznań

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *