Jakub Błaszczykowski: Piłkarz, który pozostał człowiekiem

Kuba Błaszczykowski / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Jakub Błaszczykowski, to jeden z tych piłkarzy, którzy przez całą swoją karierę pozostali zwykłymi ludźmi. Takimi, co rozumieją jakie wartości w życiu są najważniejsze. Nie wiemy jak długo potrwa jeszcze przygoda z piłką byłego kapitana reprezentacji Polski, ale jedno wiemy na pewno – Kuba zawsze będzie dobrze wspominany przez kibiców futbolu. Nie tylko z naszego kraju. 

Po prostu człowiek

Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy, gdy mówię Jakub Błaszczykowski, to otwartość byłego piłkarza Borussii Dortmund. Wiemy przecież doskonale, że nie rzadko zawodowi piłkarze to typowe “gwiazdeczki”, dla których przybicie zwykłej piątki z fanami jest czymś trudnym do wykonania. Niejednokrotnie mieliśmy przykłady zawodników, którzy potrafią obrazić się za to, że ktoś zwrócił im uwagę. Nie poczuwając się do winy, bo przecież własne ego nie może ucierpieć. Ktoś powie, że takie są przywileje tychże gwiazd i oni mogą więcej. Ja uważam zdecydowanie inaczej. Wśród zawodowych piłkarzy czasem ciężko dostrzec człowieka. Takiego, który w żadnym stopniu nie jest odrealniony od świata rzeczywistego. Człowieka – nie piłkarza, którego podziwiamy za piękne gole, dryblingi i wszystko to, co związane z jego pracą. I przy tym wszystkim co się dzieję wokół nas. Z tą narastającą modą na przechwałki w internecie i popisywaniem się przed innymi – Kuba wydaję się być ulepiony z zupełnie innej gliny.

Ogromny szacunek rzeszy fanów piłki kopanej zdobył on właśnie tym, jakim jest człowiekiem. Zawsze skorym do pomocy i nie baczącym na to, że może się coś nie udać. Jakub Błaszczykowski taki po prostu jest. Jest taki sam jak ja i tysiące, albo nawet miliony innych szarych obywateli. Dlatego ja od dawna powtarzam, że takiego piłkarza i człowieka jednocześnie trzeba szanować. A to, że u niektórych zazdrość wywołuje fakt zrobienia przez Kubę kariery, to wybaczcie, ale dla mnie jesteście uprzedzeni do samych siebie. Nikt nikomu przecież nie zabronił spróbować. Każdy z nas mógł wziąć sprawy w swoje ręce. Ale skoro nie było na to chęci, to dziś doceń jeden z drugim kogoś takiego jak Jakub Błaszczykowski. Być może kiedyś “przez przypadek” i Tobie on pomoże.

Szacunek poza Polską

Jak można kupić Goetze, który nas zdradził, a pozwolić odejść Kubie, który był nam wierny od 2007 roku!? Jak można być tak głupim? Nie rozumiem mojego klubu! – to jedna z wielu opinii jakie pojawiały się w internecie, w momencie odejścia Kuby z Borussii Dortmund. Pokazuje to, jak bardzo fani zespołu z Signal Iduna Park szanowali naszego rodaka. Chłopak znikąd przybył do Dortmundu w 2007 r. i na lata stał się idolem tamtejszych fanów. Początki miał trudne, ale nie chodziło tutaj o umiejętności piłkarskie Błaszczykowskiego, a o trudne do wymówienia nazwisko. Przez to początkowo na koszulce z numerem 16 widniało po prostu – KUBA. I takim po prostu Kubą pozostał w pamięci fanów BVB aż do dziś.

Piłkarsko Jakub Błaszczykowski od samego początku udowadniał, że ma talent. Wystarczy napisać, że w 2009 r. to właśnie nasz rodak został wybrany zawodnikiem roku w Borussii Dortmund, wyprzedzając Nevena Suboticia, oraz Alexandara Freia. To właśnie m.in dla Kuby fani piłki nożnej nad Wisłą zasiadali przed telewizorami i oglądali mecze ekipy z Dortmundu. Wygrane trofea i zaszczyt zagrania w finale Ligi Mistrzów są dowodem na to, że Jakub Błaszczykowski był jednym z najlepszych piłkarzy w historii Borussii i szacunek jakim darzą go fani jest jak najbardziej zrozumiały. Innym bardzo jaskrawym przykładem jest to, że po powrocie na Signal Iduna Park już w barwach VFL Wolfsburg Jakub Błaszczykowski zebrał ogromne brawa, a fani BVB przez długi czas skandowali KUBA! KUBA!

Jak w wielu przypadkach, tak i podczas kariery Błaszczykowskiego zmorą stały się kontuzje. Dziś nie wiemy, czy gdyby urazy omijały reprezentanta Polski, to nadal byłby on ważną postacią silnego zagranicznego klubu. Jednak takie urazy jak zerwanie więzadeł krzyżowych przednich i przewlekłe bóle pleców musiały odcisnąć swoje piętno na karierze Kuby. Z przykrością patrzyło się na to, jak sam zawodnik chcę wrócić do tego, co najbardziej kocha, ale zwyczajnie nie pozwala jemu na to stan zdrowia.

Człowiek instytucja

Jakub Błaszczykowski oprócz tego, że jest świetnym piłkarzem, jest też niesamowitym człowiekiem. To on stoi za wieloma aukcjami charytatywnymi i on (jak wielu sportowców) wspomaga Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Mi najbardziej utkwiła w pamięci akcja pomocy dla Dominika Młynkowiaka, na którą Jakub Błaszczykowski przeznaczył 250 tys. złotych. Oprócz tego zawodnik Wisły Kraków założył fundację Ludzki Gest, która wspiera dzieci i młodzież potrzebującą pomocy.

Szerokim echem odbił się również jego powrót do Wisły. Pamiętamy sagę z Vanną Ly i Matsem Hartlingiem, którzy niby to byli zainteresowani przejęciem kluby, który stał na krawędzi bankructwa. Wiemy jak cała szopka z udziałem dwóch wymienionych panów się zakończyła. Być może dziś Wisła Kraków byłaby już klubem grającym w IV lidze. Na całe szczęście dla fanów Białej Gwiazdy to za sprawą m.in Kuby, Wisła może dziś rywalizować na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Pomoc jaką zaoferował Błaszczykowski była nieodzowna do w miarę normalnego funkcjonowania klubu. Przed samą Wisłą jeszcze wiele pracy, żeby stanąć na proste nogi. Uważam jednak, że z Kubą u steru ten zasłużony polski klub wykaraska się z problemów.

Być jak Andres Iniesta

Każdy fan futbolu doskonale pamięta finał Mundialu z 2010 r. pomiędzy Hiszpanią i Holandią. To wtedy gola dającego tytuł reprezentacji “La Roja” zdobył ówczesny piłkarz FC Barcelony – Andres Iniesta. Jednak jeszcze szerszym echem odbił się gest genialnego Katalończyka. Otóż po zdobytym golu zdjął on koszulkę meczową i pokazał całemu światu napis – “Dani Jarque na zawsze z nami”. Pomocnik oddał tym samym hołd zmarłemu zawodnikowi Espanyolu Barcelona, który zemdlał nagle podczas rozmowy telefonicznej ze swoją narzeczoną. Tym samym zyskał on dozgonny szacunek kibiców jednego z największych wrogów Dumy Katalonii. W zasadzie to Iniesta nagradzany był oklaskami na każdym hiszpańskim stadionie. Spowodowane było to nie tylko golem dającym Hiszpanii mistrzowski tytuł, ale też wspomnianym gestem oraz klasą jaką Andres Iniesta sobą reprezentował.

Mam wrażenie, że to właśnie Jakub Błaszczykowski może być tym, któremu kibice innych zespołów będą bili brawo. Nie tylko za to jakim jest jest piłkarzem, ale w zdecydowanej większości za to, jakim jest człowiekiem. Inną kwestią jest to, czy w Polsce ludzie dorośli do takich reakcji? Trudne pytanie, na które odpowiedź dostaniemy zapewne w momencie ogłoszenia przez Kubę, że nadszedł jego ostatni sezon w profesjonalnej piłce.

Mała rysa

Tak jak fani klubów, w których Kuba grał darzą jego osobę szacunkiem, tak każdy fan reprezentacji Polski również wymienia zawodnika Wisły jako tego, który zyskał jego aprobatę. Pamiętamy takie mecze jak potyczka z Czechami na Stadionie Śląskim w eliminacjach Mundialu 2010 r. Pamiętamy gola zdobytego na Euro 2012, które było rozgrywane w naszym kraju (bramka z Rosją), czy w końcu mamy w głowie bardzo dobry występ Jakuba Błaszczykowskiego na Euro 2016, gdzie Kuba zdobył gola w starciu z Ukrainą.

Nieustępliwość i zaangażowanie już zawsze będą kojarzyły się z Kubą. Tym kupił on sobie szacunek i podziw wśród wszystkich kibiców. I nie zmienia tego fakt małego zgrzytu między Jakubem Błaszczykowskim, a PZPN-em w 2012 r. dotyczącego puli biletów. Kto nigdy nie popełnił błędu i nie palnął niczego nieprzemyślanego niech pierwszy rzuci kamieniem. Dla mnie Jakub Błaszczykowski jest odzwierciedleniem piłkarza, który pozostał człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi