I Liga: Beniaminek przez duże “B”, czyli coś o Wiśle Puławy

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Już za trzy dni rusza kolejny sezon I Ligi! Ta kampania powinna być wyjątkowa z wielu względów. Na zaplecze Ekstraklasy dołączył jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce, czyli Górnik Zabrze. Jestem szalenie ciekaw, jak ekipa Marcina Brosza odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Po kilku latach wracają również zdegradowani “Górale”. 

Wspomniałem o wyjątkowości? Tak, bo do rozgrywek weszli w mojej ocenie bardzo ciekawi beniaminkowie: GKS Tychy, Stal Mielec, Znicz Pruszków oraz Wisła Puławy. Dzisiaj na warsztat wezmę ostatni z wymienionych teamów.

Troszkę historii…

Klub został założony w 1923 roku. Przez dłuższy czas puławska Wisła zmagała się z wieloma perturbacjami organizacyjnymi. Zmieniali się właściciele, prezesi, itd…

Przez kilkadziesiąt w Puławach istniało kilkanaście sekcji sportowych. Taki stan rzeczy zmienił się w 2004 roku, kiedy to odsunięto sekcję piłki ręcznej, którą od kilkunastu lat tworzy Wisła Azoty.

Beniaminek ma wielką historię, ale nie zbyt duże doświadczenie na szczeblu centralnym (mówimy o futbolu). Nadchodzące rozgrywki będą pierwszymi, gdzie puławska duma pokaże się naprawdę szerszej publiczności. O zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej było już blisko w sezonie 2012/13, jednak po znakomitej grze udało się zdobyć na koniec piątą lokatę.

Promocje do I Ligi 2016/17 gracze z województwa lubelskiego wywalczyli w dziwnych okolicznościach, bo od… walkoweru. Wszystko za sprawą Zawiszy Bydgoszcz (brak licencji). Przypomnimy, że piłkarze Roberta Złotnika na zakończenie drugiej ligi zajęli 4. pozycję, czyli premiującą baraże. Z dorobkiem 57. oczek dali się rzutem na taśmę wyprzedzić GKS-owi Tychy.

Coś o szkoleniowcu

Robert Złotnik – o nim jest mowa. Trener na tzw. dorobku. Jeszcze w swojej karierze nie miał okazji prowadzić samodzielnie zespołu. Wcześniej wymieniony coach dał się poznać puławskim kibicom jako sprawny asystent Bohdana Bławackiego, z którym na ławie szkoleniowej uzyskał upragniony awans.

Sam zainteresowany w jednym z wywiadów mówił, że trenowanie pierwszego zespołu traktuje jako ogromną szansę rozwoju oraz pokazania swoich umiejętności. Okazję na to ma wielką, ponieważ beniaminek ze strony ekspertów będzie brany jako pewnik do spadku, a ewentualne utrzymanie i dobry styl mogą wzbudzić podziw piłkarskiego środowiska. Niższe klasy rozgrywkowe w swojej historii potrafiły “wylansować” interesujących szkoleniowców, m.in. Roberta Podolińskiego czy Piotra Mandrysza.

Jest kim straszyć?

9 goli – taka była największa zdobycz jednego z zawodników „Dumy Powiśla” w rozgrywkach 2015/16. Tym graczem był Jarosław Niezgoda. Jego w klubie już nie ma, bo na początku tego roku został ściągnięty do Legii Warszawa. Aktualny mistrz Polski zaproponował mu czteroletni kontrakt.

Kopciuszek” w tym okienku transferowym dokonał kilku transferów. Na uwagę zasługują dwaj piłkarze: Sylwester Patejuk oraz Andrzej Witan.

Ten pierwszy jest dość znanym zawodnikiem na polskiej mapie piłkarskiej. Skrzydłowy/ napastnik zasłynął ze świetnej gry w barwach Podbeskidzia Bielsko – Biała. W swoim CV ma m.in. triumf w Superpucharze Polski 2012 (ze Śląskiem Wrocław). Nie jest tajemnicą, że będzie musiał wziąć na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek dla swojego zespołu. Przejście do niżej usytuowanej drużyny trzeba klasyfikować jako próbę odbudowania formy.

Andrzej Witan jest już niemal weteranem pierwszoligowej piłki. Dał się poznać jako ostoja Pogoni Siedlce sprzed dwóch sezonów oraz jako goalkeeper z babolami (Bruk Bet Nieciecza). Bogate doświadczenie na różnych płaszczyznach powinno podbudować niepewny blok defensywny puławskiej Wisły.
Występy w centralnych rozgrywkach będą wspaniałym oknem wystawowym, z którego mogą coś wziąć ekstraklasowe drużyny.

Moje przewidywania

Hmm… Myślę, że brutalna walka o utrzymanie się na zapleczu będzie jedynym przeznaczeniem podopiecznych trenera Złotnika. W mojej ocenie, bohater dzisiejszego tekstu, nie ma tak wielkiego potencjału piłkarskiego, aby bić się o wyższe lokaty, a już nie mówiąc o batalii o Ekstraklasę. Ale oczywiście w futbolu wszystko jest możliwe, więc…

Miejsce po 34. serii gier – 14.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.