Grad goli na Molineux Stadium, popis Abrahama

twitter.com/PremierLeague

Aż siedem goli zobaczyli kibice na Molineux Stadium w meczu piątej kolejki Premier League. Piłkarze Wolverhampton ulegli Chelsea 2:5. Trzy gole dla zwycięzców strzelił Tammy Abraham.

Obie drużyny nie najlepiej rozpoczęły sezon. Rewelacja poprzedniego sezonu w pierwszych czterech meczach nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa, zdobywając zaledwie trzy punkty. Ekipa ze Stamford Bridge targana jest natomiast licznymi problemami kadrowymi, które w połączeniu z nałożonym na klub zakazem transferowym sprawiły, iż potencjał Chelsea znacznie spadł. W efekcie The Blues zgromadzili na swoim koncie tylko o dwa oczka więcej niż ich rywal. Zarówno jedni, jak i drudzy potrzebowali zatem zwycięstwa jak tlenu, co zwiastowało spore emocje na Molineux Stadium.

Frank Lampard zaskoczył  już przed samym meczem, ustawieniem swojego zespołu podobnym do ustawienia rywali – z trójką obrońców. Trudno powiedzieć, ile jest w tym winy taktyki, ale w pierwszej fazie meczu niewiele się działo. Z boiska wiało nudą, a gra toczyła się głównie w środku pola. Taki obraz utrzymywał się przez mniej więcej pół godziny spotkania. Wtedy to, Chelsea zadała dwa szybkie ciosy. Najpierw pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Fikayo Tomori, zdobywając swojego debiutanckiego gola w Premier League. Trzy minuty później natomiast, w polu karnym przewracany był Mason Mount, ale sędzia nie podyktował jedenastki dla Chelsea. Jak się okazało – decyzja Grahama Scotta była korzystna dla The Blues. Do piłki dopadł bowiem Tammy Abraham i umieścił ją w siatce.
To nie był koniec strzelania w pierwszej połowie. Kilka minut przed przerwą goście podwyższyli na 3:0. Z narożnika pola karnego precyzyjne dośrodkowanie na głowę Abrahama posłał Marcos Alonso, a Anglik zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.

Po upływie dziesięciu minut drugiej odsłony Abraham miał już na swoim koncie hat-tricka. Snajper The Blues otrzymał długie podanie od Jorginho, prostym zwodem ograł Conora Coady’ego i strzałem w długi róg pokonał Rui Patrício.
Chelsea nie zdołała jednak zachować pierwszego czystego konta w tym sezonie. W 70. minucie po dośrodkowaniu João Moutinho z rzutu rożnego strzał głową oddał Romain Saïss. Nie najlepiej interweniował Kepa Arrizabalaga, po rękach którego piłka odbiła się jeszcze od Abrahama i wpadła do bramki.
Jak się okazało, to wcale nie było honorowe trafienie gospodarzy. Wilki nie składały broni i walczyły do końca. W 86. minucie zdobyły drugą bramkę. Jej architektami byli dwaj zmiennicy. Zagrywał Matt Doherty, a na listę strzelców wpisał się Patrick Cutrone.
W końcówce meczu nie brakowało sytuacji pod obiema bramkami. Ostatnia z nich przyniosła piątego gola dla Chelsea. W szóstej minucie doliczonego czasu gry wynik spotkania ustalił Mason Mount.


14.09.2019, 5. kolejka Premier League, Wolverhampton, Molineux Stadium

Wolverhampton Wanderers – Chelsea FC 2:5 (0:3)
Tammy Abraham 70′ (sam.), Patrick Cutrone 86′ – Fikayo Tomori 31′, Tammy Abraham 34′, 41′, 55′, Mason Mount 90+6′

Wolverhampton: Rui Patrício – Jesús Vallejo, Conor Coady, Leander Dendoncker (Patrick Cutrone 46′) – Adama Traoré (Matt Doherty 59′), João Moutinho, Rúben Neves, Romain Saïss, Jonny Castro – Diogo Jota, Raúl Jiménez (Morgan Gibbs-White 71′).

Chelsea: Kepa Arrizabalaga – Antonio Rüdiger (Kurt Zouma 46′), Andreas Christensen, Fikayo Tomori – César Azpilicueta, Jorginho, Mateo Kovačić (Ross Barkley 71′), Marcos Alonso – Willian, Mason Mount, Tammy Abraham (Michy Batshuayi 77′).

Żółte kartki: Saïss – Abraham, Christensen

Sędzia: Graham Scott

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi