Górnik pewnie zwycięża. Porażka Korony

Sport - Dziennik

Górnik Zabrze odniósł wyjazdowe zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin 2:0 (2:0) i wciąż ma szanse na grę w europejskich pucharach. Gole dla zabrzan zdobywał duet młodych napastników: Marcin Urynowicz i Daniel Smuga.

Myśli zawodników Zagłębia i Górnika krążyły przed meczem wokół 3. miejsca w tabeli. Miedziowi wciąż mieli cień szansy na grę w europejskich pucharach, zabrzanie z pewnością chcą z 4. miejsca awansować na podium. Zanim mecz się rozpoczął minutą ciszy uczczono pamięć tragicznie zmarłego górnika z kopalni miedzi „Zofiówka” w Lubinie.

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

Przez pierwsze piętnaście minut swoją przewagę zaznaczył Górnik Zabrze. Bardzo aktywny na lewym skrzydle był Rafał Kurzawa. Pozostali zawodnicy Górników agresywnie walczyli o odzyskanie piłki i szukali okazji do zaskoczenia Dominika Hładuna. Bramkarz Miedziowych był współwinny bramki, którą w 7. minucie zdobył Marcin Urynowicz. Bramkarz gospodarzy podał piłkę w pole karne do Adama Matuszczyka, tyle że obok pomocnika Zagłębia natychmiast znaleźli się Szymon Żurkowski i Marcin Urynowicz. Drugi z nich przejął piłkę i zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie – w zeszłej kolejce pięknym wolejem pokonał Matusa Putnocky’ego.

Najlepszą okazję do pokonania Tomasza Loski miał Filip Starzyński w 22. minucie. Popularny „Figo” chciał zaskoczyć młodzieżowego reprezentanta Polski uderzeniem w kierunku lewego słupka z 25. metrów, w sytuacji gdy 90% pomocników w Lotto Ekstraklasie dośrodkowałoby piłkę w pole karne. Lubinianie musieli zacząć szukać okazji w ataku pozycyjnym, bo Górnik Zabrze w swoim stylu cofnął się do defensywy i czyhał na kontry. Przy kiepsko dysponowanej obronie Zagłębia gole były kwestią czasu. Bohaterem kontry z 34. minuty był 21 – letni Daniel Smuga, który posłał piłkę między nogami obrońcy do niepilnowanego Damiana Kądziora, a temu nie pozostało nic więcej jak tylko umieścić piłkę w siatce. Smuga, jeszcze jesienią zawodnik III – ligowej Victorii Sulejówek, wykorzystuje szansę daną przez trenera Marcina Brosza – podobnie jak miało to miejsce w poprzednim spotkaniu z Lechem świetnie zastępował wracającego do gry po kontuzji Igora Angulo.

Zagłębie nie potrafiło przedrzeć się w pole karne rywali, by spróbować strzelić kontaktowego gola i piłkarze Mariusza Lewandowskiego schodzili do szatni przegrywając 2:0. Mimo wymiany wielu podań akcje gospodarzy były bardzo nieskuteczne i duża w tym zasługa świetnie zorganizowanej defensywy Górnika.

Role w drugiej połowie się nie odwróciły. Zagłębie rozgrywało piłkę, Górnik atakował z kontry. W 48. minucie pasywni obrońcy zespołu z Lubina pozwolili Szymonowi Żurkowskiemu na oddanie groźnego strzału, który minął jednak bramkę Dominika Hładuna. Odpowiedział Filip Jagiełło uderzeniem zza linii szesnastego metra. Podania gospodarzy w ataku były trochę dokładniejsze i gospodarze sprawiali nieco, ale tylko nieco więcej problemów zawodnikom Górnika. Strzał Łukasza Monety z 58. minuty pewnie wybronił Tomasz Loska, było również sporo dośrodkowań, ale rzadko zawodnikom ubranym w pomarańczowe koszulki udawało się uderzyć piłkę głową. Górnik nie chciał być gorszy i również chciał sprezentować gola swojemu rywalowi. Przypadkowo piłka trafiła pod nogi Filipa Starzyńskiego, który mając przed sobą tylko Tomasza Loskę uderzył w poprzeczkę. Koniec końców najlepszą szansę dla Zagłębia stworzył Górnik, co dobrze obrazuje efekt poczynań ofensywnych zawodników Mariusza Lewandowskiego w tym meczu. Zabrzanie, nie wysilając się zbytnio w drugiej połowie, zdołali dowieść do końcowego gwizdka dwubramkową przewagę wypracowaną w pięknym stylu.


6.05.2018 r., 34. kolejka Lotto Ekstraklasy, Stadion Zagłębia Lubin

Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 0:2 (0:2)

Marcin Urynowicz 7′, Damian Kądzior 34′

Zagłębie Lubin: D. Hładun, A. Czerwiński, B. Kopacz, L. Guldan, S. Balić, A. Matuszczyk (Tosik 70′), F. Jagiełło, P. Żyra, F. Starzyński, J. Mares (Wożniak 74′), P. Tuszyński (Moneta 46′).

Górnik Zabrze: T. Loska, M. Wieteska, D. Suarez, P. Bochniewicz, A. Gryszkiewicz, S. Matuszek, S. Żurkowski, R. Kurzawa, D. Kądzior (Liszka 82′), D. Smuga (Angulo 61′), M. Urynowicz (Hajda 70′).

Żółte kartki: Gryszkiewicz

Sędzia: Paweł Gil


Carlitos – tańczący z Koroniarzami

W drugim z niedzielnych spotkań rozgrywanych o godzinie 15:30 Wisła Kraków pewnie pokonała na wyjeździe Koronę Kielce 3:0. Bohaterem spotkania był Carlitos, który dzięki dwóm zdobytym bramkom, prześcignął Igora Angulo w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwsze trafienie Hiszpana, który urządził sobie mały slalom, między obrońcami Korony Kielce.

Korona Kielce – Wisła Kraków 0:3 (0:2)
Bramki: Carlitos 5′ i 70′, Jesus Imaz 40′


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.