Faworyci z kompletami punktów – podsumowanie dnia w La Liga

Sky Sports

Dziś na hiszpańskich boiskach kolejne drużyny zmagały się o pierwszy w tym sezonie komplet punktów. Cel ten udało się osiągnąć Deportivo Alaves, Sevilli oraz Atletico Madryt. Sensacją zaś była wyjazdowa wygrana Realu Valladolid.

Deportivo Alaves – Levante 1:0 ( 0:0 ) 

Nic bardziej nie motywuje do ciężkiej pracy jak zwycięstwo na rozpoczęcie rozgrywek. Gospodarze zrobili to, choć to goście mieli zdecydowanie więcej do powiedzenia. To właśnie ekipa Paco Lopeza była stroną dominującą zarówno pod względem posiadania piłki, jak i stworzonych przez siebie sytuacji podbramkowych. Alaves jednak nie zamierzali tylko patrzeć co robią ich przeciwnicy, ale sami od czasu do czasu atakowali bramkę strzeżoną przez Aitora Fernandeza. W 52. minucie jedna z takich akcji zakończyła się powodzeniem. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Joselu wykorzystując przy tym zagranie od Aleixa Vidala. Goście próbowali wielokrotnie doprowadzić do wyrównania, lecz dobrze dysponowana defensywa zniwelowała w całości ich poczynania.

Espanyol – Sevilla 0:2 ( 0:1 ) 

Papużki zaczęły nowy sezon od falstartu. Dobra passa meczów wygranych w Lidze Europy dobiegła dziś końca. Ekipy pokroju Stjarnanu czy Luzern to nie to samo co Sevilla. Sevilla zwłaszcza tak wzmocniona w letnim okienku. Pierwsza jedenastka różniła się niemal w 75% od tej, którą oglądaliśmy w poprzednim sezonie. De Jong, Ocampos, Torres, Jordan, czy też Fernando – to tylko część z tych, którzy przybyli do stolicy Andaluzji w celu wywalczenia Ligi Mistrzów i nawiązania regularnej walki o najwyższe cele. Dzisiejszy mecz pokazał, że są zdolni do wielkich rzeczy, jednak z racji tego, że niedawno dołączyli do zespołu potrzebują czasu na zgranie się. Niektóre z akcji nie były wypracowane w punkt, zaś druga linia nie funkcjonowała tak jak należy. Espanyol miał jednak większe problemy. Stracili swojego najlepszego strzelca – Borję Iglesiasa. wielu spekuluje, że zespół stracił tym samym na bramkostrzelności. Linia ognia papużek była całkowicie wyłączona. W 43. minucie pierwszego gola zdobył debiutujący w lidze Sergio Reguilon. Świetnie odnalazł się w polu karnym i bez problemu umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie doszło do nie małej kontrowersji. Jeden z obrońców Sevilli zagrał ręką w polu karnym, przez co arbiter podyktował rzut karny. Później jednak zdecydował się obejrzeć jeszcze całe zajście na Varze. Tam jednak doszedł do wniosku, że ręka była przypadkowa, obrońca nie miał co z nią zrobić. Ten fakt spowodował zmianę decyzji, z czego publika nie była zadowolona. W końcówce meczu wynik podwyższył Nolito po wznowieniu akcji przez Reguilona. Skrzydłowy wykorzystał gapiostwo rywali i bez problemu pokonał Diego Lopeza.

Real Betis – Real Valladolid 1:2 ( 0:0 )

Nawet najlepszy scenarzysta nie wywróżyłby takiego początku jaki miał miejsce na Benito Villamarin. Już w 8. minucie przedwcześnie musiał pożegnać się golkiper Betisu Joel Robles. Bramkarz wyszedł przed własne pole karne i sfaulował Sandro Ramireza. Sędzia od razu wiedział jaką decyzję podjąć. W dodatku upadek Ramireza okazał się na tyle niefortunny, że i również on musiał zejść z murawy w powodu kontuzji. Spotkanie w ogólnym rozrachunku było dość wyrównane. Nie było widać osłabienia w grze gospodarzy z powodu niepełnego składu. Rubi tak uporządkował zespół, aby cele ustalone przed pierwszym gwizdkiem osiągnąć w całości. Wszystkie gole obejrzeliśmy dopiero w drugiej części meczu. Jako pierwszy gola zdobył Sergi Guardiola. Na odpowiedź Betisu nie trzeba było długo czekać. Zaledwie pięć minut później do siatki Masipa trafił Loren. W końcówce gola na 2:1 zdobył Oscar Plano.

Atletico Madryt – Getafe 1:0 ( 1:0 )

Niby nic nie zwykłego, mecz drużyn najbardziej defensywnych, ale to co stało się na Wanda Metropolitano również należy opisać ze szczegółami. W 23. minucie pierwszego gola dla Los Colchoneros zdobył Alvaro Morata. Wykorzystał znakomite podanie od Kierana Trippiera i bez problemu pokonał Davida Sorię. Niedługo później z boiskiem pożegnał się Jorge Molina. Napastnik Getafe w brutalny sposób potraktował Thomasa, gdy ten nie miał już piłki. W 42. minucie do wspólnego oglądania meczu w szatni dołączył Renan Lodi. Obrońca najpierw sfaulował swojego rywala, a potem uderzył go łokciem. W drugiej części meczu Joao Felix w kapitalny sposób ośmieszył rywali, a następnie wywalczył dla swojej drużyny rzut karny. Jednak David Soria miał inne plany na temat tego stałego fragmentu gry. Z swojego zadania wywiązał się fantastycznie, bowiem obronił strzał Moraty. Niestety więcej goli już nie zobaczyliśmy. Atletico przywitało się ze swoimi kibicami zwycięstwem w tradycyjnym stylu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi