eWinner II liga: “Gieksa” zdała egzamin na szóstkę

Zdjęcie: twitter.com/GKSKatowice_eu/

Po rozbiciu Chojniczanki Chojnice w hicie 36. kolejki eWinner II ligi GKS Katowice jest już o krok od powrotu na zaplecze PKO Ekstraklasy. Wciąż trwa walka o ostatnie dwa miejsca barażowe oraz o utrzymanie się w lidze.

Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice 0:3 (0:2)

Adrian Błąd 23, 78, Filip Kozłowski 33

Chojniczanka: Paweł Sokół – Paweł Czajkowski, Marcin Grolik, Mateusz Bartosiak, Jan Mudra (Serhij Napołow 74′) – Mateusz Klichowicz, Maciej Kona (Adrian Rakowski 60′), Robert Ziętarski (Olaf Nowak 69′), Tomasz Mikołajczak (Artur Golański 69′), Adam Ryczkowski – Szymon Skrzypczak (Artur Pląskowski 60′).

Katowice: Patryk Królczyk – Zbigniew Wojciechowski, Arkadiusz Jędrych, Michał Kołodziejski (Marcin Urynowicz 57′), Grzegorz Rogala (Grzegorz Janiszewski 26′) – Dominik Kościelniak, Bartosz Jaroszek, Rafał Figiel, Adrian Błąd (Michał Gałecki 81′), Danian Pawłas – Filip Kozłowski (Piotr Kurbiel 81′).

Przedmeczowy typ: remis

Biorąc pod uwagę wszystkie spotkania rozegrane w 2021 roku Chojniczanka Chojnice jest drugą siła eWinner II ligi. Podopieczni Adama Noconia w ostatnim czasie prezentowali równą formę, notując stosunkowo niewiele wpadek. W trzech ostatnich spotkaniach zanotowali oni jednak dwa remisy, co przed najważniejszym spotkaniem w tym sezonie mogło wzbudzać pewien niepokój. Jednak takiego trzęsienia ziemi w Chojnicach mało kto się spodziewał.

GKS Katowice bezapelacyjnie wypunktował swojego rywala na jego terenie. Po stosunkowo wyrównanym początku meczu, dwa poważniejsze zrywy dały przyjezdnym dwubramkowe prowadzenie. Przy pierwszej bramce Paweł Sokół nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Za pole karnym Adrian Błąd dostał na tyle dużo miejsca, że oddał bardzo mocny, ale także i precyzyjny strzał w lewy górny róg bramki Chojniczanki. W 33. minucie już nic nie mogło usprawiedliwić zawodników gospodarzy. Naciskany przez rywali Paweł Czajkowski zagrywa piłkę w pole karne do Roberta Ziętarskiego. Ten nie jest w stanie przyjąć piłki, a jego koszmarny błąd bezlitośnie wykorzystał Filip Kozłowski.

Gospodarze rzecz jasna starali się odrobić straty, jednak defensywa GKS-u bardzo umiejętnie oddalała zagrożenie spod własnej bramki. Miejscowy zespół w 78. minucie dobił Błąd, który po wrzutce z prawej strony boiska i lekkim zamieszaniu w polu karnym skompletował dublet i w pewnym stopniu postawił stempel nad powrotem katowiczan do Fortuna I ligi. By tak się stało mająca cztery punkty strata Chojniczanka w sobotę musi stracić punkty z rezerwami Lecha. Jeżeli do tego nie dojdzie, bezpośredni awans GKS-owi da poniedziałkowe zwycięstwo nad Stalą Rzeszów.

Mimo wielkiego rozczarowania w Chojnicach podjęto chyba zbyt pochopną decyzję. Około półtorej godziny po zakończeniu spotkania oficjalna strona klubu poinformowała o natychmiastowym zwolnieniu Adama Noconia. Oznacza to, że w dwóch ostatnich spotkaniach z Lechem II i Górnikiem Polkowice, a także wielce prawdopodobnych barażach drużynę poprowadzi inny szkoleniowiec. Jego następcą okazał się ostatecznie Tomasz Kafarski, którego asystentem będzie Tomasz Pozorski (dotychczasowy trener zespołu rezerw).


Wigry Suwałki – Pogoń Siedlce 3:2 (2:1)

Ivan Očenáš 4 (bramka samobójcza), Julien Tadrowski 37 (bramka samobójcza), Kamil Adamek 67 – Maciej Górski 39, Miłosz Przybecki 79

Wigry: Hieronim Zoch – Paweł Gierach, Adrian Piekarski, Martin Dobrotka, Daniel Liszka – Christian Suski (Michał Orzechowski 46′), Grzegorz Aftyka (Robert Bartczak 86′), Patryk Czułowski (Łukasz Bogusławski 80′), Kamil Adamek, Cezary Sauczek (Filip Kozłowski 86′) – Michał Żebrakowski (Jakub Kunicki 70′).

Pogoń: Bartosz Klebaniuk – Wiktor Preuss (Maciej Kołoczek 46′), Julien Tadrowski, Ivan Očenáš (Piotr Pierzchała 90′), Krystian Miś (Bartłomiej Olszewski 63′) – Miłosz Przybecki, Oskar Repka, Oskar Sewerzyński (Bartosz Rymek 46′), Krzysztof Danielewicz, Ishmael Baidoo (Franciszek Wróblewski 46′) – Maciej Górski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Wygraną z Pogonią Siedlce zawodnicy Wigier Suwałki przedłużyli swoje matematyczne szansę na bezpośredni awans do Fortuna I ligi. Trzeba jednak przyznać, że zwłaszcza w pierwszej połowie z pomocą przyszli im rywale, którzy strzelili … dwie samobójcze bramki. W 4. minucie Cezary Sauczek dośrodkował piłkę z lewej strony boiska wprost na nogę Michała Żebrakowskiego, który strzelił w słupek. Futbolówka odbiła się od słupka i nabiła niefortunnie ustawionego Ivana Očenáša. Równie wielkim pechowcem okazał się drugi ze stoperów Pogoni. Tym razem po szybkiej kontrze Żebrakowski odegrał rolę asystenta, a całą akcję wślizgiem sfinalizował Julien Tadrowski, który z pewnością chciał uniemożliwić dojście do piłki Kamilowi Adamkowi. W tej sytuacji najlepszemu strzelcowi Wigier rywal “ukradł” bramkę, ale w 67. minucie nikt już mu tego nie zabrał. Adamek popisał się wówczas bardzo precyzyjnym strzałem głową po dośrodkowaniu Pawła Gieracha.

Pogoń praktycznie przez całe spotkanie musiała gonić wynik. Pomimo przeciwności losu aż dwukrotnie udało im się zmniejszyć stratę do rywala do zaledwie jednej bramki. Najpierw, dwie minuty po samobóju Tadrowskiego Maciej Górski wykorzystał spory błąd Daniela Liszki, opanował piłkę na piątym metrze i strzałem z bliska nie dał żadnych szans Hieronimowi Zochowi na obronę. Drugiego gola kontaktowego przyjedni strzelili w 79. minucie. I ponownie przy nienajlepszej postawie defensorów Wigier. Po dograniu z lewej strony boiska niepewną interwencję zanotował Adrian Piekarski. Po chwili Zoch “wypluł” piłkę przed siebie po lekkim strzale Górskiego, z czego momentalnie skorzystał Miłosz Przybecki.

Mimo usilnych prób w samej końcówce podopieczni Bartosza Tarachulskiego nie zdołali wywalczyć choćby jednego punktu. W ich sytuacji niewiele to jednak zmieniło. Siedlczanie są już pewni utrzymania w eWinner II lidze i to pomimo trzech punktów odjętych w ramach kary za niedozwolone wspomaganie farmakologiczne kilku piłkarzy Pogoni. W związku z tym ostatnie dwa mecze sezonu z Motorem Lublin i Bytovią Bytów w Siedlcach mogą potraktować nieco bardziej rekreacyjnie.

Przed spotkaniami z Olimpią Grudziądz i Zniczem Pruszków Wigry mają pięć punktów straty do drugiego GKS-u Katowice. W związku z tym w Suwałkach mogą już myśleć o barażach, bo dwie porażki “Gieksy” wydają się naprawdę mało prawdopodobne. Nie oznacza to jednak, że dwa ostatnie spotkania tego sezonu nie będą miały dla nich żadnego znaczenia. Wigry wciąż mają szansę na odrobienie jednopunktowej straty do Chojniczanki Chojnice i zakończenie sezonu zasadnicznego na najniższym stopniu podium? Jakie są tego benefity? W ewentualnych obu spotkaniach barażowych trzeci zespół w tabeli będzie gospodarzem, co w przypadku położenia geograficznego Suwałk nabiera ogromnego znaczenia. Dodatkowo w półfinale zmierzy się z szóstym zespołem, czyli rywalem teoretycznie najsłabszym ze wszystkich barażowiczów.


KKS 1925 Kalisz – Olimpia Grudziądz 2:1 (1:1)

Filip Kendzia 38, Néstor Gordillo 49 – José Embaló 32

KKS 1925: Michał Molenda – Nikodem Zawistowski, Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Tomasz Hołota, Marcin Radzewicz (Mateusz Mączyński 90′) – Bartłomiej Putno (Adrian Łuszkiewicz 66′), Andrzej Kaszuba (Romāns Mickevičs 90′), Michał Borecki, Néstor Gordillo (Jakub Chojnowski 90′) – Bartłomiej Maćczak (Mateusz Majewski 66′).

Olimpia: Nikodem Sujecki – Mikołaj Gabor, Piotr Witasik, Robert Obst, Szymon Jarosz (Hubert Mich 80′), Bartosz Widejko (Najim Romero 74′) – Michał Graczyk, Grzegorz Gulczyński (David Andronic 79′), Oskar Kalenik (Jakub Nawrocki 74′) – João Criciúma (Grzegorz Płatek 84′), José Embaló.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo KKS-u 1925

Dzięki odwróceniu wyniku i wygranej z Olimpią Grudziądz KKS 1925 Kalisz stał się pretendentem w walce o ostatnie dwa miejsca zapewniające udział w barażach o awans do Fortuna I ligi. Początki jednak najlepsze nie były, bo osłabiona brakiem przebywającego na zgrupowaniu reprezentacji Afganistanu Omida Popalzaya Olimpia zdołała nieoczekiwanie wyjść na prowadzenie na terenie wyżej notowanego rywala. Po łatwej stracie Mateusza Gawlika José Embaló otrzymał odrobinę miejsca od rywali i płaskim strzałem pokonał Michała Molendę.

Drużyna prowadzona przez Ryszarda Wieczorka w spotkaniu z Olimpią zagrała w sposób skrajnie pragmatyczny, oddając przez 90 minut tylko dwa celne strzały na bramkę rywala. Oba te uderzenia zakończyły się golami. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej strony boiska celnym strzałem głową Nikodema Sujeckiego przechytrzył Filip Kendzia. Cztery minuty po przerwie nie po raz pierwszy w tym sezonie błysnął Néstor Gordillo. Hiszpański skrzydłowy po indywidualnej akcji i płaskim dograniu Nikodema Zawistowskiego bardzo pewnym strzałem sprawił, że Sujecki po raz drugi w tym spotkaniu musiał wyciągać piłkę z siatki.

KKS 1925 już w najbliższej kolejce może przypieczętować swój udział w barażach. By tak się stało konieczne jest zwycięstwo nad Zniczem Pruszków, a także potknięcia Garbarni Kraków i Stali Rzeszów. Gdyby wszystkie drużyny zainteresowane barażami wygrały w najbliższy weekend kaliszanie utrzymają trzy punkty przewagi nad swoimi głównymi rywalami i w ostatniej kolejce wystarcza im już tylko remis z Olimpią Elbląg.

Po zwycięstwach Lecha II Poznań i Olimpii Elbląg grudziądzanie powrócili do strefy spadkowej. Przed spotkaniami z Wigrami Suwałki i Motorem Lublin tracą oni jeden punkt do swojej imienniczki z Elbląga, z którą mają równy bilans bezpośrednich spotkań, ale zdecydowanie gorszy bilans bramek (Elbląg -10, Grudziądz -22). Szans podopiecznym Zbigniewa Smółki to oczywiście nie odbiera, jednak w końcówce sezonu są zmuszeni wywalczyć przynajmniej dwa punkty, by myśleć o utrzymaniu na szczeblu centralnym.


Stal Rzeszów – Hutnik Kraków 2:3 (2:2)

Damian Michalik 13, 29 – Piotr Stawarczyk 22, Michał Kitliński 35, Mateusz Ozimek 80

Stal: Wiktor Kaczorowski – Radosław Sylwestrzak (Dominik Marczuk 82′), Damian Kostkowski, Łukasz Góra, Piotr Głowacki – Błażej Szczepanek (Wojciech Reiman 70′), Marcel Kotwica, Bartosz Wolski – Damian Michalik, Dawid Olejarka, Wiktor Kłos (Oktawian Skrzecz 81′).

Hutnik: Arkadiusz Leszczyński – Tomasz Wojcinowicz, Piotr Stawarczyk, Łukasz Kędziora – Sebastian Olszewski, Mateusz Gajda (Javier Bernal 76′), Tomasz Jaklik (Miłosz Drąg 64′), Patryk Kieliś (Krzysztof Świątek 64′), Abdallah Hafez (Mateusz Ozimek 72′), Piotr Zmorzyński – Michał Kitliński (Kamil Sobala 64′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stali

Po raz kolejny w tym sezonie piłkarze Stali Rzeszów i Hutnika Kraków pokazali, że ich spotkania są bardzo interesujące także dla postronnych obserwatorów. Już w pierwszej połowie Stal dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, ale za każdym razem krakowianie potrafili odrobić straty.

Po stronie gospodarzy dwukrotnie Arkadiusza Leszczyńskiego pokonał Damian Michalik. Najpierw, w 13. minucie prawy skrzydłowy Stali wykorzystał dogranie z lewej strony boiska Piotra Głowackiego i sprytnym strzałem skierował futbolówkę do bramki. Michalik rywala ukąsił po raz drugi 14 minut później. 28-latek ponownie dostał podanie z lewej flanki, ale tym razem Michalik wykończył głową dogranie Bartosza Wolskiego.

Jak już wcześniej wspomniałem, te dwa ciosy gospodarzy spotykały się z szybką kontrą ze strony Hutnika. W 22. minucie bramkę na 1:1 po dalekim wyrzucie piłki z autu oraz dwóch główkach przedłużających piłkę zdecydowanym strzałem z prawej nogi strzelił Piotr Stawarczyk. Krakowanie po raz drugi wyrównali na dziesięć minut przed przerwą. Spory błąd w ustawieniu defensywy Stali wykorzystał Sebastian Olszewski, który prostopadłym podaniem stworzył Michałowi Kitlińskiemu sytuację sam na sam z Wiktorem Kaczorowskim, której nie zmarnował. W drugiej połowie przez większość czasu pewną przewagę mieli gospodarze, jednak ani Michalik, ani Wiktor Kłos nie potrafili zapewnić swojej drużynie kompletu punktów. Taką umiejętnością wykazał się natomiast w 80. minucie Mateusz Ozimek, który wykorzystał prosty błąd w rozegraniu piłki i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Kacozrowskiego.

Dwie ostatnie kolejki dla Hutnika Kraków będą już “jedynie” celebracją niezwykle udanej rundy wiosennej. Zespół prowadzony przez Szymona Szydełkę ma już zapewnione utrzymanie oraz ma już tylko iluzoryczne szanse na udział w barażach. W Krakowie z pewnością już nikt o tym nie myśli, a ostatnie w tym sezonie spotkanie z Sokołem Ostróda będzie pożegnaniem z własną publiczością, a także formą podziękowania dla tych kibiców, którzy wielokrotnie dopingowali swoich piłkarzy zza ogrodzenia, gdy jeszcze stadiony były zamknięte dla publiczności. W ostatniej kolejce natomiast Hutnik będzie pauzował.

W grze o baraże wciąż pozostaje Stal Rzeszów, która traci zaledwie jeden punkt do strefy barażowej. Rzeszowianie mają gorszy bilans bezpośrednich spotkań z Garbarnią, która ma obecnie tyle samo punktów, dlatego też prócz wygranych w spotkaniach z GKS-em Katowice i Lechem II Poznań mile widziane na Podkarpaciu byłoby potknięcie Garbarni.


Garbarnia Kraków – Olimpia Elbląg 2:3 (1:2)

Grzegorz Marszalik 13 (karny), Tomasz Lewandowski 65 (bramka samobójcza) – Sebastian Kamiński 22, Sebastian Bartlewski 43, Wojciech Zyska 89

Garbarnia: Dorian Frątczak – Daniel Morys (Mateusz Surma 46′), Marek Masiuda (Kacper Laskoś 46′), Michał Rutkowski, Bruno Wacławek – Jakub Górski, Mateusz Duda (Donatas Nakrošius 46′), Tomasz Kołbon, Grzegorz Marszalik – Michał Fidziukiewicz (Dawid Malik 71′), Błażej Radwanek (Michał Feliks 60′).

Olimpia: Andrzej Witan – Sebastian Kamiński, Tomasz Lewandowski, Kamil Wenger, Eryk Filipczyk – Michał Ressel (Filip Sobiecki 82′), Patryk Burzyński, Wojciech Zyska, Sebastian Bartlewski (Łukasz Sarnowski 90′), Marcin Bawolik (Oskar Kordykiewicz 59′) – Orest Tkaczuk.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Garbarni

Tracąc punkty z trzecim kolejnym kandydatem do spadku z ligi zawodnicy Garbarni Kraków straszliwie utrudniają sobie walkę o miejsce w TOP6, za co nagrodą jest udział w barażach. Po porażce z Olimpią Grudziądz i remisie ze Zniczem Pruszków tym razem drużyna prowadzona przez Łukasza Surmę uległa na swoim obiekcie Olimpii Elbląg.

Zaczęło się zgodnie z planem. W 13. minucie rzut karny podyktowany za faul na Danielu Morysie wykorzystał Grzegorz Marszalik. Pięć minut później strzelec pierwszego gola nie wykorzystał dogodnej sytuacji do podwyższenia prowadzenia Garbarni. Bardzo szybko zemściło się to na jego zespole. W 22. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sebastiana Kamińskiego fatalny błąd popełnił Dorian Frątczak, który dał się przechytrzyć rywalom. Pomimo kilku prób gospodarzy, nieoczekiwanie to Olimpia tuż przed przerwą wyszła na prowadzenie. W 43. minucie Sebastian Bartlewski indywidualną akcję sfinalizował płaskim uderzeniem po dalszym słupku bramki strzeżonej przez Frątczaka.

W tym momencie w Krakowie pachniało solidną niespodzianką. Od początku drugiej połowy Garbarnia ruszyła do ataku. Do tego by wyrównać wynik spotkania gospodarze potrzebowali również odrobiny szczęścia. A to im dopisało w 65. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska i strzale głową Michała Feliksa futbolówka odbiła się od słupka, a następnie od wyjątkowo pechowo ustawionego Tomasza Lewandowskiego, który w ten sposób strzelił samobójczą bramkę.

To był jednak ostatni szczęśliwy moment gospodarzy w tym spotkaniu. W przeciągu 13 minut z boiska zeszło dwóch zawodników Garbarni. Zarówno Tomasz Kołbon, jak i Jakub Górski zostali ukarani drugimi żółtymi i w kosenkwencji czerwonymi kartkami. Walcząca o przetrwanie Olimpia nie mogła nie skorzystać z podwójnego osłabienia swojego rywala i w samej końcówce zadała decydujący cios. W 89. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska Wojciech Zyska na “raty” pokonał Frątczaka. Jego pierwszy strzał zatrzymał się na słupku, jednak w dużej mierze dzięki bierności rywala, pomocnik Olimpii otrzymał drugą szansę, której już nie zmarnował.

Elblążanie są kolejnym zespołem z dołu tabeli, który w ostatnim czasie zanotował zwyżkę formy. Trzy zwycięstwa i remis w ostatnich czterech meczach spowodowały, że podopieczni Jacka Trzeciaka wydostali się z ostatniego miejsce w tabeli i obecnie znajdują się już nad strefą spadkową. Na radość jest jednak jeszcze przedwcześnie. Trzeba jednak przyznać, że przed dwoma ostatnimi spotkaniami tego sezonu z Śląskiem II Wrocław i KKS-em 1925 Kalisz sytuacja Olimpii jest całkiem obiecująca. Drużyna z Elbląga zajmuje obecnie 16. miejsce i ma punkt przewagi nad Olimpią Grudziądz i Błękitnymi Stargard, którzy na ten moment spadają z ligi.

Jak już wspominałem, Garbarnia porządnie skomplikowała sobie życie. Nie oznacza to jednak, że stracili już szansę na udział w barażach. Krakowianie obecnie tracą zaledwie jeden punkt do szóstej Skry Częstochowa. Jeżeli w następny weekend przełamią się i pokonają Błękitnych Stargard, to w ostatniej kolejce na swoim boisku najprawdopodobniej zmierzą się w spotkaniu o wszystko ze Skrą. Dodatkowym atutem Garbarni jest lepszy bilans spotkań bezpośrednich ze Stalą Rzeszów, która zgromadziła taką samą liczbę punktów, jednak potrzebują potknięcia krakowian, by ich wyprzedzić.


Bytovia Bytów – Lech II Poznań 1:2 (1:1)

Jakub Bach 19 – Arkadiusz Kaczmarek 45, Ołeksandr Jacenko 84

Bytovia: Maciej Czyżniewski – Kuba Lizakowski, Krzysztof Bąk, Oskar Krzyżak, Matheus Camargo – Mateusz Wrzesień (Kacper Sezonienko 70′), Eryk Moryson (Michał Kieca 78′), Jakub Nowakowski, Paweł Zawistowski, Jakub Bach (Adam Szmidke 87′) -Piotr Giel.

Lech II: Krzysztof Bąkowski – Arkadiusz Kaczmarek, Filip Nawrocki, Grzegorz Wojtkowiak, Maksymilian Pingot, Jakub Malec – Jakub Karbownik (Kacper Wachowiak 90′), Jakub Białczyk, Artur Marciniak, Eryk Kryg (Łukasz Szramowski 59′) – Siergiej Kriwiec (Ołeksandr Jacenko 80′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Lecha II

Pomimo obiecującego początku spotkania z Lechem II Poznań ostatecznie w Bytowie powoli muszą żegnać się ze szczeblem centralnym, na którym miejscowy klub znajdował się nieprzerwanie od sezonu 2011/12. Gospodarze w pierwszych minutach byli szczególnie groźnie ze stałych fragmentów gry. W 5. minucie niewiele brakowało, by po dośrodkowaniau z rzutu rożnego Krzysztofa Bąkowskiego pokonał Mathues Camargo. Młody golkiper “Kolejorza” mniej szczęścia miał w 19. minucie, gdy po ciekawym rozegraniu rzutu rożnego strzał z linii pola karnego oddał Jakub Bach. Uderzenie nie było specjalnie trudne, leciało też w pobliżu rąk Bąkowskiego, jednak bramkarzowi Lecha prawdopodobnie całą sytuację zasłonili stojący przed nim zawodnicy.

Siedem minut później Piotr Giel wypuścił sobie za daleko piłkę mając przed sobą tylko bramkarza, marnując tym samym świetną okazję do odskoczenia rywalowi na dwie bramki, co znacznie przybliżyłoby jego zespół do utrzymania się w lidze. Później mieliśmy jeszcze dwa strzały, którymi gospodarze próbowali zaskoczyć rywala. Tuż przed przerwą przyjezdni zdołali wyrównać stan spotkania. Tuż przy linii końcowej z lewej strony boiska futbolówkę w pole bramkowe zagrał Jakub Malec, a całą akcję wślizgiem wykończył Arkadiusz Kaczmarek.

W drugiej części spotkania, podobnie jak w pierwszej najpierw Bytovia stworzyła sobie kilka okazji (m.in. strzał z dystansu Pawła Zawistowskiego), a rezerwy Lecha w końcówe włączały wyższy bieg i odskakiwały swojemu rywalowi. W 83. minucie Jakub Karbownik z ostrego kąta trafił w boczną siatkę. Dwie minuty później o wiele skuteczniejszy był jego kolega z zespołu. Na prawym skrzydłe Ołeksandr Jacenko dostał na tyle dużo miejsca od rywali, że zszedł z piłką wgłąb pola karnego i strzałem po ziemi pokonał Macieja Czyżniewskiego, który, jak się wydawało, miał już piłkę na rękawicach.

Już tylko cud uratuje drugą ligę dla Bytovii. Na zaledwie kolejki przed końcem sezonu podopieczni Kamila Sochy tracą już pięć punktów do bezpiecznej strefy. Na domiar złego bytowianie w następnej kolejce grają na wyjeździe z ze zmierzającym po mistrzostwo Górnikiem Polkowice. To spotkanie rozpocznie się o 16:30, jednak ich los już wcześniej mogą przesądzić inne zespoły. Bytovia oficjalnie straci szansę na utrzymanie w lidze chwilę przed godziną 17, jeżeli Olimpia Elbląg nie przegra ze Śląskiem II Wrocław.

Rezerwy Kolejorza z kolei dzięki tej wygranej odskoczyły od strefy barażowej na dwa punkty. Ich sytuacja jest o wiele bardziej komfortowa niż Bytovii. Podopiecznych Artura Węski czeka w najbliższy weekend bardzo trudny mecz na własnym terenie z Chojniczanką Chojnice. Zwycięstwo w tym spotkaniu przy jednoczesnych porażakach dwóch Olimpii oraz Błękitnych da poznaniakom utrzymanie w lidze. Remis i porażki Olimpii Elbląg oraz Błekitnych Stargard spowodują, że w ostatniej kolejce oba zespoły będą mogły jeszcze prześcignąć Lecha II. By tak się stało, Lech musiałby oczywiście przegrać ze Stalą Rzeszów, a Błekitni i Olimpia pokonaliby Śłąsk II i KKS 1925 Kalisz. W takiej sytuacji oba te zespoły znajdowałyby się wyżej w tabeli ze względu na korzystniejszy bilans spotkań bezpośrednich. Taki scenariusz wydaje się być jednak mało prawdopodobny, dlatego wygrana w Bytowie jest tak bardzo cenna dla młodych piłkarzy “Kolejorza”.


Motor Lublin – Górnik Polkowice 0:0

Motor: Seweryn Kiełpin – Michał Król, Maksymilian Cichocki (Sławomir Duda 56′), Michał Bogacz, Paweł Moskwik – Filip Wójcik, Kamil Kumoch (Leszek Jagodziński 78′), Tomasz Swędrowski, Dominik Kunca (Rafał Król 66′), Piotr Ceglarz – Daniel Świderski.

Górnik: Mateusz Malec – Dominik Radziemski (Mateusz Baszak 87′), Maciej Kowalski-Haberek, Paweł Kucharczyk, Jarosław Ratajczak (Marek Opałacz 76′) – Karol Fryzowicz, Bruno Żołądź, Rafał Karmelita (Kamil Wacławczyk 63′), Maciej Bancewicz (Mariusz Szuszkiewicz 63′), Adam Borkowski (Filip Baranowski 76′) – Mateusz Piątkowski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Górnika

Po wywalczeniu awansu dzięki wygranej w Pruszkowie zawodników Górnika Polkowice czekał kolejny wyjazd, tym razem na południowo-wschodnie rejony naszego kraju. Spotkanie rozgrywane w sobotnie późne popołudnie nie niosło za sobą zbyt wielkich emocji. Górnik osiągnął cel numer jeden na ten sezon. Motor z kolei co prawda wciąz miał matematyczne szansę na wskoczenie do strefy barażowej, jednak w praktyce marzenia o awansie trzeba było odłożyć o kolejny rok.

Mimo wszystko przez większość spotkania trochę nieoczekiwanie przewagę mieli niżej notowani gospodarze, którzy oddali więcej strzałów na bramkę Górnika i częściej utrzymywali się przy piłce. To wszystko było jednak zbyt mało, by chociaż raz pokonać stojącego w bramce świeżo upieczonego pierwszoligowca Mateusza Malca. 20-latek, który przez cały sezon był dublerem Jakuba Szymańskiego, w Lublinie rozegrał swoje czwarte spotkanie ligowe w tym sezonie.

Podobnie jak przed tym spotkaniem, tak i teraz Motor wciąż zachowuje szansę na grę w barażach. By odrobić stratę pięciu punktów do szóstego miejsce drużyna prowadzona przez Marka Saganowskiego nie tylko musi pokonać Pogoń Siedlce i Olimpię Grudziądz, ale również i liczyć na potknięcia swoich rywali, co jest mimo wszystko mało prawdopodobne. Górnik Polkowice z kolei mają obecnie pięć punktów przewagi nad GKS-em Katowice i przed spotkaniami z Bytovią Bytów i Chojniczanką Chojnice znajduje się już tylko o krok od mistrzostwa eWinner II ligi.


Śląsk II Wrocław – Znicz Pruszków 0:1 (0:1)

Mariusz Gabrych 40

Śląsk II: Bartłomiej Frasik – Szymon Krocz, Bartosz Boruń, Olivier Wypart, Patryk Caliński, Mateusz Maćkowiak – Mateusz Młynarczyk, Adrian Bukowski (Filip Michalski 69′), Przemysław Bargiel (Igor Maruszak 59′) – Adrian Łyszczarz, Sebastian Bergier.

Znicz: Piotr Misztal – Marcin Bochenek, Maciej Wichtowski, Martin Baran, Mateusz Grudziński – Krystian Tabara, Maciej Machalski, Tymon Proczek (Gabor Grabowski 82′), Maciej Firlej, Martin Janco (Patryk Kubicki 67′) – Mariusz Gabrych (Owé Bonyanga 76′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Śląska II

W stolicy Dolnego Śląska piłkarze Znicza Pruszków zrobili bardzo duży krok w stronę pozostania w eWinner II lidze. Przy Oporowskiej bezcenną bramkę dla pruszkowian pod koniec pierwszej połowy strzelił Mariusz Gabrych, który w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem Bartłomieja Frasika. Rezerwy Śląska ponownie na swoim obiekcie zagrały słabe spotkanie. Co prawda kilka okazji było, jednak dobrze dysponowany w ostatnim czasie Piotr Misztal umiejętnie czytał grę, a trzeba przyznać także, że rywale nie zmuszali go do ogromnego wysiłku. De facto w drugiej połowie to Znicz był bliżej kolejnej bramki. Ponownie szczególnie groźny był Gabrych, a swojej szansy szukał także grający na lewej stronie boiska Martin Janco.

Piłkarze Śląska II na własne życzenie praktycznie pozbawiają siebie szans na grę w barażach. Na ten moment ich strata do szóstego miejsca wynosi pięć punktów. W teorii jest to dystans do odrobienia, jednak w praktyce będzie to szalenie trudne. Wrocławianom pozostają już tylko dwa ostatnie spotkania tego sezonu, w których zmierzą się z potencjalnymi spadkowiczami. Podopiecznych Piotra Jawnego czeka najpierw daleki wyjazd do Elbląga, a w ostatnim spotkaniu u siebie zagrają z Błękitnymi Stargard. W tych dwóch spotkaniach Śląsk będzie oczywiście faworytem, ale jednocześnie potrzebuje nagłego spadku formy kilku rywali.

Znicz wygrał bitwę, jednak wojna o ligowy byt ciągle trwa. Kolejnych, bezcennych ligowych punktów pruszkowianie szukać będą na własnym obiekcie w starciu z KKS-em 1925 Kalisz oraz na wyjeździe z Wigrami Suwałki. Prawdopodobnie obie drużyny będą jeszcze grały o “coś” w finałowej części sezonu, co zdecydowanie utrudnia robotę pruszkowianom. 36. kolejkę spotkań Znicz kończy na 14. miejscu z przewagą dwóch punktów nad strefą spadkową.


Skra Częstochowa – Błękitni Stargard 1:1 (0:1)

Lucjan Klisiewicz 83 – Hubert Krawczun 26

Skra: Mikołaj Biegański – Krzysztof Napora, Sebastian Rogala, Mariusz Holik, Rafał Brusiło – Dawid Niedbała (Damian Warnecki 58′), Maciej Kazimierowicz (Lucjan Klisiewicz 82′), Radosław Gołębiowski (Karol Noiszewski 46′), Piotr Nocoń, Daniel Pietraszkiewicz (Titas Milašius 58′) – Kamil Wojtyra.

Błękitni: Tobiasz Weinzettel – Aleksander Theus, Krystian Kujawa, Błażej Klimek, Bartosz Sitkowski – Mateusz Bochnak, Hubert Krawczun, Dawid Polkowski (Kamil Walków 87′), Michał Cywiński, Błażej Starzycki (Adrian Kwiatkowski 87′) – Damian Niedojad.

Przedmeczowy typ: remis

Droga Skry Częstochowa do strefy barażowej robi się już bardzo wyboista. Na własnym obiekcie zespół ten był o włos od porażki od zagrożonych spadkiem Błękitnych Stargard. W pierwszych fragmentach spotkania skórę swojej drużynie ratował Mikołaj Biegański. Golkiper Skry skutecznie interweniował po strzale Dawida Polkowskiego oraz, co szczególnie istotne, obronił rzut karny wykonywany w 17. minucie przez Mateusza Bochnaka. Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze strzał w poprzeczkę bramki Skry. Miejscowym nie wystarczyło jednak szczęścia, by dotrwać do przerwy z czystym kontem. W 26. minucie wrzutkę z lewej strony boiska celnym strzałem głową wykorzystał Hubert Krawczun.

Gospodarze w drugiej połowie starali się odrobić straty, jednak cały czas brakowało przysłowiowej kropki nad i. Sytuację Skry uratowało de facto dopiero wejście na boisko Lucjana Klisiewicza. Dosłownie sekundy po wejściu na boisku 19-latek po zagraniu innego rezerwowego Titasa Milašiusa strzelił wyrównującą bramkę. Klisiewicz w doliczonym czasie gry mógł nawet zapewnić swojej drużynie bezcenne zwycięstwo, jednak tym razem piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na poprzeczce.

W obliczu porażek Garbarni Kraków, Stali Rzeszów, a nawet Śląska II Wrocław piłkarze Skry Częstochowa zmarnowali bardzo dużą szansę na to, by odskoczyć od swoich rywali na trzy punkty. Jest to o tyle istotne, ponieważ w najbliższej kolejce częstochowianie pauzują, a wygrana z Błękitnymi stawiałaby Skrę w znacznie korzystniejszym położeniu przed ostatnim meczem sezonu zasadniczego z Garbarnią Kraków. Drużyna prowadzona obecnie przez Konrada Geregę i Jacka Rokosę wciąż pozostaje nie bez szans w rywalizacji o udział w barażach.

Pomimo serii czterech spotkań bez porażki (jedno zwycięstwo i trzy remisy) Błękitni w dalszym ciągu nie wydostali się ze strefy spadkowej. Obecnie zajmują przedostatnie miejsce w tabeli, ale do zajmującej pierwsze bezpieczne miejsce Olimpii Elbląg tracą zaledwie jeden punkt. Podopieczni Adama Topolskiego ewidentnie złapali dobrą formę w ostatnim czasie. Kibice w Stargardu muszą ściskać kciuki za to, by w dwóch najważniejszych spotkaniach sezonu ich pupile zdobyli kolejne punkty pozwalające na utrzymaniu się na szczeblu centralnym. Zadanie wydaje się być szalenie trudne. Błękitni zmierzą się najpierw z KKS-em 1925 Kalisz, który w najbliższej kolejce może zapewnić sobie udział w barażach, a na zakończenie sezonu wyjadą na mecz z Śląskiem II Wrocław. Beniaminek z Dolnego Śląska raczej nie będzie już walczył o baraże, więc do spotkania z Błękitnymi może podejść nieco bardziej rozluźnionym. Kolejną iskierką nadziei jest bardzo słaba dyspozycja Śląska II na swoim obiekcie w ostatnim czasie.


W tej kolejce pauzował Sokół Ostróda.

Jedenastka 36. kolejki eWinner II ligi według tygodnika Piłka Nożna

Tabela eWinner II ligi po 36. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Stal Rzeszów133228:11
2Ruch Chorzów (b)132821:11
3Chojniczanka Chojnice132229:13
4Olimpia Elbląg132214:13
5Motor Lublin132124:11
6Radunia Stężyca (b)132022:19
7Wisła Puławy (b)131925:21
8Lech II Poznań121914:14
9Wigry Suwałki131815:14
10KKS 1925 Kalisz131713:13
11Garbarnia Kraków131718:19
12Pogoń Siedlce131718:23
13Pogoń Grodzisk Mazowiecki (b)121414:16
14Śląsk II Wrocław131420:24
15Znicz Pruszków131417:22
16GKS Bełchatów (s)1310 (kara -4 pkt za zaległości finansowe)11:23
17Hutnik Kraków1389:21
18Sokół Ostróda1345:29

Czołówka klasyfikacji strzelców eWinner II ligi po 36. kolejce

  1. Kamil Wojtyra (Skra Częstochowa) – 21 bramek
  2. Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław) – 20 bramek
  3. Dawid Wolny (Sokół Ostróda) – 19 bramek
  4. Piotr Giel (Bytovia Bytów), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice) – 15 bramek
  5. José Embaló (Olimpia Grudziądz), Janusz Surdykowski (Olimpia Elbląg), Marcin Urynowicz (GKS Katowice) – 14 bramek
  6. Eryk Sobków (Górnik Polkowice) – 13 bramek
  7. Kamil Adamek (Wigry Suwałki), Filip Kozłowski (GKS Katowice), Mateusz Piątkowski (Górnik Polkowice) – 12 bramek
  8. Wojciech Reiman (Stal Rzeszów), Mariusz Szuszkiewicz (Górnik Polkowice) – 11 bramek

Terminarz 37. kolejki eWinner II ligi:

5 czerwca (sobota)

Błękitni Stargard – Garbarnia Kraków, godz. 13:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Lech II Poznań – Chojniczanka Chojnice, godz. 13:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Znicz Pruszków – KKS 1925 Kalisz, godz. 14:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Olimpia Elbląg – Śląsk II Wrocław, godz. 15:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Górnik Polkowice – Bytovia Bytów, godz. 16:30 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Olimpia Grudziądz – Wigry Suwałki, godz. 16:30 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Hutnik Kraków – Sokół Ostróda, godz. 17:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

6 czerwca (niedziela)

Pogoń Siedlce – Motor Lublin, godz. 17:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

7 czerwca (poniedzialek)

GKS Katowice – Stal Rzeszów, godz. 20:25 – transmisja w TVP Sport, typ: 1

Pauza: Skra Częstochowa

Dane za 90minut.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *