eWinner II liga: Chojniczanka nowym wiceliderem

Chojniczanka Chojnice wykorzystała potknięcie Ruchu Chorzów i została nowym wiceliderem eWinner II ligi. Cały czas świetną dyspozycję utrzymują czwarte w tabeli rezerwy Lecha Poznań, które nie przegrały jedenastu kolejnych spotkań ligowych.

Stal Rzeszów – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:1 (1:0)

Damian Michalik 20, Dominik Marczuk 55, Michał Zimmer 90 (bramka samobójcza) – Jean Franco Sarmiento 81

Stal: Wiktor Kaczorowski – Dominik Marczuk, Łukasz Góra, Paweł Oleksy, Piotr Głowacki – Krzysztof Danielewicz, Krystian Wrona, Bartłomiej Poczobut – Damian Michalik, Ramil Mustafajew (Rafał Maciejewski 70′), Andreja Prokić (Dawid Olejarka 90′).

Pogoń: Artur Haluch – Michał Zimmer, Rafał Zembrowski, Daniel Choroś, Piotr Maślanka – Wojciech Kalinowski (Damian Jaroń 61′), Piotr Owczarek, Jakub Kołaczek, Bartłomiej Urbański (Aleksander Theus 73′), Mateusz Lisowski (Daniel Łukaszczyk 73′) – Jean Franco Sarmiento.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stali

Pomimo tygodniej przerwy zawodnicy Stali Rzeszów nie zgubili rytmu meczowego i bez większego problemu pokonali beniaminka, który od dłuższego czasu ma problemy z wydostaniem się ze strefy spadkowej.

Lider od początku spotkania kontrolował wydarzenia na boisku, jednak cały czas musiał uważać na sytuację konstruowane przez swojego rywala. Ciśnienie miejscowym kibicom w 9. minucie spotkania podniósł Jean Franco Sarmiento, który przeprowadził ładną, indywidualną akcję. Ostatecznie jednak piłka po jego strzale zatrzymała się na bocznej siatce. Zdecydowanie większą precyzją w 20. minucie zaimponował Damian Michalik, chociaż dopisało mu również trochę szczęścia. Środkowy pomocnik Stali zdecydował się na uderzenie z okolic trzydziestego metra. Pewien błąd w tej sytuacji popełnił Artur Haluch – piłka przeszła mu przez ręcę, odbiła się od słupka, a następnie zatrzepotała w siatce.

Dwubramkowe prowadzenie gospodarzom w 55. minucie dał Dominik Marczuk. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę za pole karne wypiąstkował Haluch. Do futbolówki ostatecznie dopadł Marczuk, który oddał mocny płaski strzał. Z tą próbą juniorskiego reprezentanta Polski bramkarz Pogoni nie zdołał sobie poradzić. Ostatnie dziesięć minut spotkania przyniosły nam nieoczekiwane emocje. Po fatalnym wyrzucie piłki z autu Bartłomieja Poczobuta Sarmiento wyszedł sam na sam z bramkarzem i i posłał futbolówkę pomiędzy nogami Wiktora Kaczorowskiego. Nerwową atmosferę w szeregach gospodarzy uspokoił w doliczonym czasie gry Dawid Olejarka. Po jego zagraniu futbolówka odbiła się jeszcze od pechowo interweniującego Michała Zimmera po czym wpadła do bramki.

Przed ostatnią tegoroczną kolejką Stal utrzymuje dziesięciopunktową przewagę nad Chojniczanką Chojnice i Ruchem Chorzów. Podopieczni Krzysztofa Wołczka mają przed sobą jeszcze zaległe spotkanie z Garbarnią Kraków, które jednak najprawdopodobniej zostanie rozegrane już w 2022 roku. Po udanych meczach dla Znicza Pruszków i Pogoni Siedlce strata beniaminka z Grodziska Mazowieckiego do bezpiecznej strefy wzrosła do pięciu punktów.

Sokół Ostróda – Chojniczanka Chojnice 1:4 (0:3)

Patryk Skórecki 86 (karny) – Jan Klimek 2 (s), Michał Mikołajczyk 13, Sam van Huffel 24, Szymon Emche 90

Sokół: Marcin Staniszewski (Paweł Rabin 81′) – Jan Flak, Jan Klimek, Mateusz Bondarenko, Filip Dymerski – Patryk Skórecki, Dominik Stępień (Sebastian Rugowski 46′, Szymon Dowgiałło 73′), Kamil Kurowski, Gian Mendez – Arturo Lías (Dominik Urban 81′), Jakub Żyznowski (Ernest Słupski 66′).

Chojniczanka: Kamil Broda – Kamil Mazek (Sebastian Olszewski 77′), Marcin Grolik, Damian Byrtek, Kacper Kasperowicz, Michał Mikołajczyk (Marcin Trojanowski 77′) – Sam van Huffel, Paweł Czajkowski, Filip Karbowy (Mateusz Klichowicz 46′) – Artur Pląskowski (Szymon Emche 82′), Łukasz Wolsztyński (Maciej Kona 68′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

Emocji w tym spotkaniu tak naprawdę nie uświadczyliśmy. Zajmujący ostatnią pozycję w tabeli gospodarze już w 2. minucie spotkania stracili bramkę, co de facto ograniczyło ich szansę w tym spotkaniu do minimum. Po dobrze rozegranym stałym fragmencie gry Marcina Staniszewskiego pokonał jego kolega z zespołu Jan Klimek, który niefortunną interwencją głową skierował futbolówkę idealnie przy dalszym słupku bramki Sokoła. W kolejnych minutach Chojniczanka poszła za ciosem. Najpierw po wrzutce Łukasza Wolsztyńskiego ładnym strzałem z powietrza popisał się Michał Mikołajczyk, a w 24. minucie strzałem zza pola karnego wynik spotkania podwyższył Sam van Huffel. Piłka po uderzeniu Holendra odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Sokoła, jednak nie zmieniła lotu na tyle, by można było mówić o samobójczym trafieniu.

Jeżeli Sokół tworzył sobie okazję pod bramką rywala, to zazwyczaj działo się to po większych lub mniejszych błędach ze strony gości. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy po błedzie Pawła Czajkowskiego sam na sam z Kamilem Brodą wyszedł Jakub Żyznowski. Jego strzał z ostrego kąta zdołał ostatecznie odbić golkiper Chojniczanki. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, a więcej zaczęło dziać się dopiero w końcówce. W 84. minucie po zagraniu ręką w polu karnym Damiana Byrtka podyktowano rzut karny, którego na gola zamienił Patryk Skórecki. Drużynie z Chojnic ostatecznie udało się utrzymać trzybramkową przewagę dzięki trafieniu wprowadzonego z ławki Szymona Emche w doliczonym czasie gry. Dzięki tej wygranej Chojniczanka awansowana na pozycję wicelidera i będzie znajdowała się tam co najmniej do środy, gdy Ruch Chorzów odrobi zaległości w Siedlcach. Sokół rzecz jasna pozostaje na dnie ligowej tabeli, a po 19. serii spotkań ich przewaga do bezpiecznej strefy wynosi aż czternaście punktów.

Ruch Chorzów – Motor Lublin 0:0

Ruch: Jakub Bielecki – Tomasz Wójtowicz (Jakub Nowak 87′), Kacper Będzieszak, Filip Nawrocki, Bartłomiej Kulejewski, Przemysław Szkatuła (Marcin Kowalski 73′) – Tomasz Foszmańczyk (Patryk Sikora 90′), Tomasz Neugebauer, Michał Mokrzycki, Łukasz Janoszka (Filip Żagiel 73′) – Daniel Szczepan (Damian Kowalczyk 73′).

Motor: Sebastian Madejski – Filip Wójcik (Maksymilian Cichocki 90′), Wojciech Błyszko, Arkadiusz Najemski, Paweł Moskwik (Kamil Rozmus 83′) – Damian Sędzikowski, Piotr Kusiński, Tomasz Kołbon (Tomasz Swędrowski 80′), Piotr Ceglarz (Adam Ryczkowski 90′), Vitinho – Michał Fidziukiewicz (Maciej Firlej 80′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Ruchu

Ruch Chorzów nie wykorzystał szansy, jaka stanęła przed nim w piątkowy wieczór na licznie wypełnionym obiekcie przy ulicy Cichej. Strata punktów z grającym przez prawie 2/3 spotkania w osłabieniu Motorem kosztowała chorzowian pozycję wicelidera, którą utracili na rzecz Chojniczanki Chojnice.

Gospodarze od początku posiadali przewagę nad rywalem, jednak największe zagrożenie z ich strony do przerwy szło od uderzeń zza pola karnego. Najbliżej szczęścia w 5. minucie był Tomasz Neugebauer. Prócz niego Sebastiana Madejskiego zaskoczyć próbowali także grający na bokach pomocy Tomasz Foszmańczyk i Łukasz Janoszka. Po drugiej stronie boiska jak zwykle aktywny był lider klasyfikacji strzelców eWinner II ligi Michał Fidziukiewicz. Antybohaterem tego spotkania okazał się Vitinho, który po dwóch przewinieniach w przeciągu trzech minut zobaczył czerwoną kartkę.

To wydarzenie tylko wzmocniło obraz meczu, który obserwowaliśmy od samego początku. Ruch coraz częściej atakował, a Motor musiał myśleć przede wszystkim o zabezpieczaniu tyłów. Finalnie wyszło im to bardzo dobrze, wszak to również zasługa rywala, że gospodarzom brakowało zarówno pomysłu na realizację akcji, jak i właściwego wykończenia. Trudno wybrać jedną sytuację, po której możemy stwierdzić, że któryś z piłkarzy Ruchu miał na nogach „piłkę meczową”.

Dla Motoru był to już dziewiąty remis w tym sezonie. Podopieczni Marka Saganowskiego z 27 punktami zajmują ósme miejsce, lecz do strefy barażowej tracą zaledwie dwa punkty. W ostatniej tegorocznej kolejce zespół z Lublina podejmie u siebie w „meczu przyjaźni” rezerwy Śląska Wrocław. Ruch natomiast bardzo szybko może odzyskać pozycję wiclidera. Podopieczni Jarosława Skrobacza mają do rozegrania w tym roku jeszcze dwa spotkania. W środę odrobią zaległości z Pogonią Siedlce, a w niedzielę czeka ich potencjalny spacerek z GKS-em Bełchatów.

Wisła Puławy – Lech II Poznań 1:2 (1:1)

Emil Drozdowicz 43 – Tymoteusz Klupś 14, Filip Borowski 47

Wisła: Piotr Owczarzak – Dominik Cheba, Błażej Cyfert, Łukasz Wiech, Lukáš Kubáň – Bartłomiej Bartosiak (Ariel Wawszczyk 65′), Carlos Daniel, Krystian Puton, Dylan Ruiz-Diaz (Piotr Lisowski 65′), Kacper Kondracki (Ednilson Furtado 65′) – Emil Drozdowicz.

Lech II: Miłosz Mleczko – Filip Borowski, Mateusz Skrzypczak, Maksymilian Pingot (Adrian Laskowski 33′), Jakub Zagórski – Tymoteusz Klupś (Maksym Czekała 80′), Łukasz Norkowski, Siergiej Kriwiec, Eryk Kryg (Artur Marciniak 80′), Jakub Antczak (Filip Wilak 61′) – Norbert Pacławski (Łukasz Spławski 80′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wisły

Rezerwy Lecha Poznań wciąż zaskakują świetną postawą. Mecz w Puławach był dla nich już jedenastym (!) spotkaniem z rzędu, w którym nie odnieśli porażki. Nagroda za to jest sycąca – czwarta pozycja w tabeli, spędzenie zimy w strefie barażowej oraz zaledwie trzy punkty straty do wicelidera (taki stan rzeczy utrzyma się co najmniej do środy, gdy Ruch zagra z Pogonią Siedlce).

Tym razem sztab szkoleniowy Lecha II nie mógł liczyć na „spady” z pierwszego zespołu, który w tym samym czasie rozgrywał derby Poznania. Jak się finalnie okazało, nie wpłynęło to znacząco na postawę gości, którzy na prowadzenie wyszli już w 14. minucie. Kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się wtedy Tymoteusz Klupś. 21-latek precyzyjnym strzałem lewą nogą strzelił dopiero pierwszego gola w tym sezonie ligowym. Przyjezdnym przez pewien czas udawało się utrzymywać korzystny wynik, jednak do przerwy go nie dowieźli. W 43. minucie po dograniu Krystiana Putona wyrównującą bramkę strzelił Emil Drozdowicz. Było to trafienie dające Wiśle nadzieję na powstrzymanie niepokonanego od dłuższego czasu Lecha II.

Drużyna prowadzona przez Artura Węskę tuż po przerwie wróciła na prowadzenie, którego nie oddała już do ostatniego gwizdka sędziego. Strzelec pierwszego gola Klupś tym razem świetnie wywiązał się z roli asystenta, a jego dogranie wykorzystał grający na prawej stronie defensywy Filip Borowski. Problemy „Kolejorza” zaczęły się w ostatnich dziesięciu minutach spotkania. W 81. minucie za faul taktyczny na wychodzącym sam na sam Carlosie Danielu czerwonym kartonikiem ukarany został Jakub Zagórski. Grająca w przewadze Wisła stworzyła sobie kilka świetnych sytuacji, zdołała nawet strzelić gola, jednak ostatecznie została z niczym. W samej końcówce sposób na Miłosza Mleczkę odnalazł Ednilson Furtado, ale sędziujący to spotkanie Mateusz Jenda dopatrzył się pozycji spalonej. Tym samym Wisła przegrała po raz siódmy w tym sezonie. Podopieczni Mariusza Pawlaka nie potrafią wygrać od trzech spotkań w związku z czym zajmują obecnie miejsce w środku stawki z trzypunktową stratą do szóstej Olimpii Elbląg.

Wigry Suwałki – KKS 1925 Kalisz 3:0 (1:0)

Mikołaj Łabojko 27, Mariusz Rybicki 47, Kacper Zaborski 84

Wigry: Hieronim Zoch – Kacper Michalski (Piotr Pierzchała 88′), Michał Ozga, Tomasz Lewandowski, Łukasz Bogusławski, Patryk Mularczyk – Mariusz Rybicki (Denis Gojko 82′), Bartłomiej Babiarz (Robert Bartczak 88′), Mikołaj Łabojko (Filip Kozłowski 88′), Kacper Zaborski – Michał Żebrakowski (Kōsei Iwao 71′).

KKS 1925: Maciej Krakowiak – Karol Smajdor (Daniel Kamiński 46′), Przemysław Stolc, Filip Kendzia, Mateusz Mączyński, Nikodem Zawistowski (Bartłomiej Putno 87′) – Bartłomiej Maćczak (Piotr Giel 46′), Michał Borecki, Andrzej Kaszuba (Adrian Łuszkiewicz 73′), Mateusz Wysokiński (Kamil Koczy 73′) – Mateusz Majewski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Po porażce w debiucie Grzegorz Mokry zanotował pierwsze zwycięstwo z Wigrami Suwałki. Tym razem jego zespół pokazał się z bardzo dobrej strony, odnosząc na swoim terenie przekonywujące zwycięstwo nad rywalem stojącym na podobnym poziomie. Jednocześnie była to trzecia porażka KKS 1925, od momentu gdy szkoleniowcem tego zespołu jest Bogdan Zając.

Poza pierwszym kwadransem, zespołem znacznie lepszym, a już na pewno skuteczniejszym, byli gospodarze. Wigry na prowadzenie wyszły w 27. minucie, gdy futbolówkę w pole karne dorzucał Mariusz Rybicki. Próbujący bronić własnej bramki obrońcy podbili piłkę, która trafiła do niekrytego Mikołaja Łabojki. Występujący w środku pola zawodnik oddał celny strzał z powietrza. Futbolówka zanim przekroczyła linię bramkową odbiła się jeszcze od jednego z zawodników KKS-u 1925, co ostatecznie zmyliło Macieja Krakowiaka.

Na początku drugiej połowy Łabojko zrewanżował się Rybickiemu za asystę i posłał ładne, prostopadłe podanie w stronę bramki gości. Rybicki otrzymał trochę wolnego miejsca przed polem karnym i zdołał oddać celny strzał, zanim dopadli do niego obrońcy. Dopiero po stracie drugiego gola piłkarzom z Kalisza udało się poważniej zagrozić bramce Wigier. W 53. minucie Hieronim Zoch świetnie interweniował po uderzeniu Mateusza Majewskiego. Równie dużego pecha miał Kamil Koczy, który w końcówce trafił w słupek. Nerwowe chwile gospodarzy w 84. minucie przerwał Kacper Zaborski. Po raz kolejny w tym spotkaniu w tej sytuacji nie najlepiej zachował się Krakowiak. Bramkarz KKS-u 1925 wybił przed siebie pozornie prostą wrzutkę Kacpra Michalskiego z prawego skrzydła, co zdołał wykorzystać 19-letni Zaborski.

Wigry mają realną szansę, by zakończyć 2021 rok w strefie barażowej. Oczywistym jest, że taki stan rzeczy Suwalczanie zawdzięczają świetnej postawie na swoim terenie – w dziesięciu spotkaniach Wigry odniosły osiem zwycięstw i jeden remis. Z perspektywy domowych spotkań Wigry są drugą siłą eWinner II ligi. Zdecydowanie gorzej wyglądają za to mecze wyjazdowe, w których suwalczanie punktowali tylko po trzech remisach.

KKS 1925 natomiast po tej porażce stracił szansę na doskoczenie do TOP6 przed przerwą zimową. Drużyna Bogdana Zająca na ten moment zajmuje 12. pozycję ze stratą pięciu punktów do szótej Olimpii Elbląg. Jeden punkt więcej wynosi przewaga kaliszan nad strefą spadkową. Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, a także wysokie aspiracje włodarzy, taki rezultat z pewnością jest sporym zawodem. Z drugiej jednak strony różnicę pomiędzy drużynami znajdującymi się na granicy stref barażowej i spadkowej są na tyle małe, że w tym sezonie może wydarzyć się jeszcze praktycznie wszystko.

Hutnik Kraków – Olimpia Elbląg 0:3 (0:2)

Jan Sienkiewicz 12, Michał Czarny 35, Szymon Stanisławski 76

Hutnik: Bartłomiej Frasik – Tomasz Jaklik, Daniel Hoyo-Kowalski (Javier Bernal 46′), Piotr Stawarczyk, Łukasz Kędziora, Piotr Zmorzyński – Patryk Kieliś, Krzysztof Świątek (Mateusz Gajda 84′), Dominik Zawadzki (Sławomir Chmiel 64′) – Jakub Wilczyński (Miłosz Drąg 77′), Michał Kitliński (Abdallah Hafez 46′).

Olimpia: Mateusz Dudek – Adrian Piekarski, Michał Czarny, Kamil Wenger – João Guilherme, Klaudiusz Krasa (Łukasz Sarnowski 81′), Jan Sienkiewicz (Bartosz Danowski 84′), Hubert Krawczun, Miłosz Kałahur (Sebastian Milanowski 84′) – Marcin Bawolik, Piotr Kurbiel (Szymon Stanisławski 74′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Olimpii

Kibice w Elblągu mogli odetchnąć z ulgą. Seria czterech spotkań bez zwycięstwa Olimpii zakończyła się w Krakowie na terenie jednej z najsłabszych drużyn w II lidze. Było to pierwsze spotkanie od 2 października, w którym Olimpia strzeliła więcej niż dwa gole – po raz ostatni miało to miejsce 2 października, gdy wygrali 3:2 z Wisłą Puławy.

Przewaga gości chyba w żadnym momencie spotkania nie była podważona przez Hutnika. Po strzale głową Piotra Kurbiela bramka jeszcze nie padła, jednak w 12. minucie Jan Sienkiewicz był bardziej precyzyjny. Białorusin pokonał Bartłomieja Frasika po dograniu z prawej strony boiska od Marcina Bawolika. Dalszą część pierwszej połowy zdominowały strzały z głowy. Po takim uderzeniu Kamila Wengera Frasik skapitulował po raz drugi, jednak ta bramka nie została uznana z powodu pozycji spalonej. Żadnych wątpliwości nie było w 35. minucie, gdy dośrodkowanie Sienkiewicza z rzutu rożnego wykorzystał Michał Czarny.

Hutnik w przeciągu całego spotkania oddał siedem celnych strzałów na bramkę rywala. Najbliżej kontaktowego gola Krakowianie byli po dwóch uderzeniach Patryka Kielisia. Pierwsze z nich obronił Dudek, a po drugim futbolówka zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką. Wynik spotkania ustalił w 76. minucie Szymon Stanisławski. Wprowadzony dwie minuty wcześniej zawodnik wykorzystał dogranie Miłosza Kałahura i skierował piłkę do pustej bramki.

Olimpia po tym meczu wróciła do strefy barażowej. Zwycięstwo w kolejnym spotkaniu z Wigrami Suwałki powinno sprawić, że drużyna Tomasza Grzegorczyka do rundy wiosennej będzie się przygotowywać zajmując co najmniej szóstą pozycję. Sytuacja Hutnikaw tabeli  jest zdecydowanie gorsza. Po kolejnej porażce, a także zdobyciu kolejnych punktów przez Pogoń Siedlce i Znicz Pruszków, ich strata do bezpiecznej strefy wynosi aż jedenaście punktów.

Radunia Stężyca – Garbarnia Kraków 0:2 (0:1)

Daniel Morys 13 (karny), Michal Klec 52 (karny)

Radunia: Kacper Tułowiecki – Jakub Witek, Przemysław Szur, Rafał Kosznik – Paweł Wojowski, Dmytro Baszłaj (Sebastian Murawski 80′), Wojciech Łuczak, Damian Szuprytowski, Radosław Stępień (Dawid Retlewski 68′), Bartosz Kuźniarski – Wojciech Fadecki (Michał Miller 46′).

Garbarnia: Dorian Frątczak – Daniel Morys (Bartłomiej Purcha 46′), Jakub Banach, Donatas Nakrošius, Mateusz Bartków – Wojciech Słomka (Grzegorz Marszalik 68′), Mateusz Duda, Wiktor Szywacz (Bartłomiej Korbecki 90′), Kacper Duda (Jakub Kuczera 68′), Michał Feliks – Michal Klec (Kacper Laskoś 78′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Raduni

Radunia i Garbarnia są drużynami, po których możemy spodziewać się wszystkiego. Zarówno jedni, jak i drudzy w tym sezonie rozgrywali już spotkania w których imponowali wysoką formą oraz takie, po których mogli się wstydzić.

Dwie bramki z rzutów karnych sprawiły ostaecznie, że twierdza Stężyca po raz drugi w tym sezonie musiała skapitulować. W 13. minucie po wymianie kilku podań w pole karne wpadł Michał Feliks, który był nieprzepisowo powstrzymywany przez jednego z rywali. Sędzia tego spotkania Artur Aluszyk nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego po raz czwarty w tym sezonie okazał się Daniel Morys.

Po stracie gola Radunia starała się dorównać rywalom, jednak tego dnia miejscowi byli wyjątkowo nieskuteczni. Zemściło się to na nich na początku drugiej połowy. Tym razem w szesnastce Raduni padł Wojciech Słomka. Nieprzepisowo powstrzymywał go Rafał Kosznik. Na placu gry brakowało już Morysa, dlatego też jego miejsce przy jedenastym metrze zajął Michal Klec. Słowak jednak nie zawiódł i zapewnił Garbarni siódme zwycięstwo w tym sezonie.

Radunia zajmuje obecnie piątą pozycję, a Garbarnia jest dziewiąta. Oba zespoły dzieli jednak zaledwie dwa punkty. W ostatniej kolejce zmierzą się z beniaminkami – Radunię czeka wyjazd do Grodziska Mazowieckiego, a Garbarnia na swoim terenie podejmie Wisłę Puławy, z którą na początku sezonu zremisowała 2:2.

Śląsk II Wrocław – Pogoń Siedlce 1:2 (0:1)

Przemysław Bargiel 84 – Maciej Górski 22, 69

Śląsk II: Maksymilian Boruc – Bartosz Boruń, Kacper Radkowski, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec (Grzegorz Kotowicz 74′), Olivier Wypart – Mateusz Młynarczyk, Szymon Michalski (Filip Olejniczak 74′), Adrian Bukowski (Kacper Dachnowski 83′) – Szymon Krocz (Przemysław Bargiel 33′), Sebastian Bergier (Mariusz Idzik 84′).

Pogoń: Bartosz Klebaniuk – Wiktor Preuss, Maciej Wichtowski, Robert Majewski, Maciej Kołoczek – Miłosz Przybecki, Miguel López, Wojciech Trochim, Marcin Kozłowski (Mateusz Piotrowski 67′), Cezary Demianiuk (Franciszek Wróblewski 81′) – Maciej Górski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Śląska II

Głównym aktorem tego widowiska był gęsto padający śnieg, który pokrył murawę na stadionie przy ulicy Oporowskiej we Wrocławiu. Trudne warunki przez dłuższy czas utrudniały zawodnikom konstruowanie akcji.

Zryw w tym spotkaniu nastąpił w 21. minucie. Do bezpańskiej piłki w polu karnym Śląska dopadł Miłosz Przybecki, który został ścięty równo ze śniegiem przez Adriana Bukowskiego. Wątpliwości nie było żadnych – rzut karny dla Pogoni. Do futbolówki podszedł Maciej Górski, który przegrał pierwszy pojedynek z Maksymilianem Borucem. Młody bramkarz gospodarzy odbił jednak piłkę przed siebie, a Górski szybko do niej dopadł i naprawił swój wcześniejszy błąd. Pech nie opuszczał gospodarzy. Dziesięć minut po stracie gola z powodu kontuzji boisko opuścić musiał jeden z napastników Szymon Krocz.

Siedem minut po wznowieniu gry po przerwie na boisku byliśmy świadkami kontrowersyjnej sytuacji, po której Cezary Demianiuk wpakował piłkę do pustej bramki. Lewy skrzydłowy Pogoni wykorzystał zderzenie Kacpra Radkowskiego z Borucem. Sędziujący to spotkanie Paweł Kukla uznał jednak, że Demianiuk przyczynił się do tego starcia popychając Radkowskiego i odgwizdał faul. Kilka minut później Pogoń doznała sporego osłabienia – za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę z boiska zejść musiał Wojciech Trochim.

Gra w przewadze obnażyła słabość gospodarzy w tym spotkaniu. Podopieczni Krzysztofa Wołczka nie potrafili dogonić osłabionego rywala, a na dodatek stracili drugiego gola. W 69. minucie po dośrodkowaniu Przybeckiego z prawego skrzydła ładnym uderzeniem z powietrza popisał się Górski, dla którego był to drugi gol w tym spotkaniu i dziewiąty biorąc pod uwagę wszystkie występy w II lidze. Gospodarzy stać było tylo na honorową bramkę, której autorem w 84. minucie był Przemysław Bargiel. Dla Pogoni była to pierwsza wygrana na wyjeździe od połowy sierpnia (i dopiero druga w tym sezonie), dzięki czemu ich przewaga nad strefą spadkową wzrosła do pięciu punktów. Śląsk II natomiast zajmuje po tym spotkaniu 11. miejsce z 26-oma punktami na koncie.

Znicz Pruszków – GKS Bełchatów 0:0

Znicz: Piotr Misztal – Jakub Ostrowski (Łukasz Kosakiewicz 62′), Igor Lewczuk, Martin Baran, Jakub Górski – Marcin Bochenek, Lukáš Hrnčiar (Maciej Machalski 62′), Krystian Pomorski, Shuma Nagamatsu, Krystian Tabara (Tymon Proczek 85′) – Mariusz Gabrych (Bartłomiej Kręcichwost 85′).

GKS: Leonid Otczenaszenko – Mateusz Gancarczyk, Kajetan Kunka, Martin Klabník, Mateusz Szymorek – Damian Warnecki, Michał Graczyk, Marcin Ryszka, Waldemar Gancarczyk, Mikołaj Gabor (Artur Golański 46′) – Dawid Flaszka (Rafał Kujawa 75′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Znicza

Potyczka dwóch kandydatów do spadku nie porwała za bardzo swoją dramaturgią. Z bezbramkowego remisu w Pruszkowie żadna ze stron nie powinna być zadowolona. Umiarkowany optymizm mógł pojawić się po stronie GKS-u, który przerwał serię sześciu porażek z rzędu na wyjeździe.

Mimo wszystko w Pruszkowie nie było tak źle. Oba zespoły w przeciągu całego spotkania oddały dziesięć celnych strzałów na bramkę rywali, co jest wynikiem przyzwoitym. Sporo roboty miał golkiper gospodarzy Piotr Misztal, który obronił uderzenia m.in. Damiana Warneckiego, Dawida Flaszki, Martina Klabníka i wprowadzonego na boisko w przerwie Artura Golańskiego. To swoiste oblężenie nie przyniosło jednak zamierzonego skutku. Podobnie było z nielicznymi, ale groźnymi zrywami Znicza. Leonid Otczenaszenko zanotował kilka udanych interwencji, ratując swojej drużynie jeden punkt.

Po tym spotkaniu przewaga Znicza nad zajmującą pierwsze miejsce spadkową Pogonią Grodzisk Mazowiecki wynosi pięć punktów. GKS Bełchatów natomiast pozostaje na 16. pozycji, jednak po wygranej Pogoni Siedlce spadkowicz z Fortuna I ligi traci do bezpiecznej strefy już osiem „oczek”.

Tabela eWinner II ligi po 19. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)193829:16
2KKS 1925 Kalisz193540:26
3Polonia Warszawa (b)193431:20
4Stomil Olsztyn (s)193331:22
5Wisła Puławy193236:23
6Olimpia Elbląg193230:21
7Znicz Pruszków192924:23
8Górnik Polkowice (s)192426:26
9GKS Jastrzębie (s)192420:28
10Lech II Poznań192325:29
11Motor Lublin192222:26
12Pogoń Siedlce192221:25
13Radunia Stężyca192230:36
14Zagłębie II Lubin (b)192224:41
15Siarka Tarnobrzeg (b)192024:31
16Garbarnia Kraków191933:38
17Hutnik Kraków191930:38
18Śląsk II Wrocław191822:29

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 19. kolejce

1.) Michał Fidziukiewicz (Motor Lublin) – 15 goli

2.) Maciej Górski (Pogoń Siedlce) – 9 goli

3.) Damian Michalik (Stal Rzeszów) – 8 goli

4.) Tomasz Foszmańczyk (Ruch Chorzów), Jean Franco Sarmiento (Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Adrian Paluchowski (Wisła Puławy) – 7 goli

5.) Bartłomiej Bartosiak (Wisła Puławy), Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław), Mariusz Gabrych (Znicz Pruszków), Tomasz Mikołajczak (Chojniczanka Chojnice), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice)  – 6 goli

Terminarz 20. kolejki eWinner II ligi

1 grudnia (środa) – zaległe spotkanie 18. kolejki

Pogoń Siedlce – Ruch Chorzów, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

4 grudnia (sobota)

Olimpia Elbląg – Wigry Suwałki, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Radunia Stężyca, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

KKS 1925 Kalisz – Sokół Ostróda, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

5 grudnia (niedziela)

Pogoń Siedlce – Hutnik Kraków, godz. 12:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Lech II Poznań – Znicz Pruszków, godz. 12:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Garbarnia Kraków – Wisła Puławy, godz. 12:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Motor Lublin – Śląsk II Wrocław, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

GKS Bełchatów – Ruch Chorzów, godz. 18:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

6 grudnia (poniedziałek)

Chojniczanka Chojnice – Stal Rzeszów, godz. 18:15, transmisja w TVP Sport, typ: X2


Sprawdź również inne informacje o Mistrzostwach Świata 2022, wśród których dostępne są m.in. aktualności MŚ 2022, informacje o tym gdzie oglądać poszczególne mecze, które prezentujemy w dziale transmisje MŚ 2022, a także typy na MŚ 2022 i szczegóły o obstawianiu MŚ 2022.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.