eWinner II liga: Chojniczanka krok bliżej bezpośredniego awansu

Źródło: PZPN

Na cztery kolejki przed końcem sezonu Chojniczanka Chojnice wskoczyła na pozycję wicelidera eWinner II ligi, która daje obecnie jej bezpośredni awans do Fortuna I ligi. Na dole tabeli po drugim zwycięstwie z rzędu strefę spadkową opuściła Olimpia Grudziądz.

KKS 1925 Kalisz – Górnik Polkowice 1:1 (1:1)

Mateusz Majewski 26 (karny) – Filip Kendzia 20 (bramka samobójcza)

KKS 1925: Michał Molenda – Romāns Mickevičs (Bartłomiej Putno 64′), Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Tomasz Hołota, Marcin Radzewicz (Mateusz Mączyński 78′) – Kamil Koczy (Nikodem Zawistowski 24′), Andrzej Kaszuba (Adrian Łuszkiewicz 78′), Michał Borecki, Néstor Gordillo – Mateusz Majewski (Bartłomiej Maćczak 64′).

Górnik: Jakub Szymański – Dominik Radziemski, Maciej Kowalski-Haberek, Mateusz Magdziak, Jarosław Ratajczak – Adam Borkowski (Rafał Karmelita 61′), Bruno Żołądź, Kamil Wacławczyk (Paweł Kucharczyk 87′), Marek Opałacz (Filip Baranowski 61′) – Mariusz Szuszkiewicz, Mateusz Piątkowski (Mateusz Baszak 84′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Górnika

Górnik Polkowice małymi kroczkami sunie w kierunku Fortuna I ligi. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia po “odchorowaniu” koronawirusa nie przegrali w kolejnych siedmiu spotkaniach z rzędu. Mecz w Kaliszu był natomiast drugim spotkaniem z kolei, w którym Górnik zremisował z drużyną zaliczaną do całkiem szerokiego grona pretentendów do udziału w barażach. Podział punktów w tym spotkaniu co prawda bardziej powinien satysfakcjonować gospodarzy, jednak Górnik po kolejnej wpadce GKS-u Katowice powiększył przewagę nad tym zespołem o kolejny punkt.

Piłkarze KKS-u 1925 nie powielili błędu z poprzedniego spotkania w Wronkach i zdołali się podnieść po bramce dla rywala. W tym wypadku było to tym trudniejsze, że morale mogły nieco opaść po samobójczym trafieniu, jakim w 20. minucie “popisał” się Filip Kendzia. Górnik kilkoma podaniami bardzo szybko przedostał się pod bramkę rywala. Po prawej stronie pola karnego futbolówkę dostał Marek Opałacz, który próbował dośrodkować do Mateusza Piątkowskiego. Doświadczonego napastnika polkowiczan uprzedził Kendzia, który pechową interwencją głową pokonał Michała Molendę. Występujący w tym spotkaniu wyjątkowo jako lewy pomocnik Opałacz miał swój udział także przy wyrównującym trafieniu. Zaledwie pięć minut później 37-latek sfaulował w polu karnym szarżującego Néstora Gordillo, a “jedenastkę” wykorzystał Mateusz Majewski.

Sytuacja Górnika jest bardzo komfortowa. Lider ma obecnie przewagę pięciu punktów nad drugą Chojniczanką i sześciu nad trzecią “Gieksą”. Jakby tego było mało, polkowiczanie mają do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie ze Zniczem Pruszków. W przypadku zwycięstwa w dwóch najbliższych spotkaniach z Wigrami i właśnie Zniczem przewaga Górnika nad GKS-em będzie wynosiła co najmniej dziewięć punktów (a może i więcej jeżeli GKS nie wygra w ten weekend), co na trzy mecze przed końcem sezonu praktycznie zapewni im bezpośredni awans. W przypadku potknięcia Górnik ma w zanadrzu jeszcze spotkania z Motorem Lublin i Bytovią Bytów, których wygranie jawi się im jako obowiązek.

Kaliszanie cały czas utrzymują się na pozycji barażowej i wyrastają na jednego z głównych pretentendów do dodatkowej gry o awans do Fortuna I ligi. Na korzyść dla podopiecznych Ryszarda Wieczorka przemawia względnie łatwy terminarz. Jeżeli tylko KKS 1925 utrzyma dyspozycję z ostatnich tygodni to w spotkaniach z Olimpią Elbląg, Olimpią Grudziądz, Zniczem Pruszków, a nawet nieco wyżej sytuowaną Pogonią Siedlce powinna bez większych problemów wywalczyć wystarczającą liczbę punktów.


Motor Lublin – GKS Katowice 2:1 (1:0)

Piotr Ceglarz 31, Daniel Świderski 86 – Filip Kozłowski 47

Motor: Sebastian Madejski – Michał Król, Rafał Grodzicki, Ariel Wawszczyk, Paweł Moskwik – Dawid Pakulski (Dominik Kunca 77′), Tomasz Swędrowski, Kamil Kumoch (Leszek Jagodziński 80′), Rafał Król, Piotr Ceglarz – Krzysztof Ropski (Daniel Świderski 62′).

Katowice: Patryk Królczyk – Zbigniew Wojciechowski (Patryk Grychtolik 67′), Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski, Danian Pawłas – Krystian Sanocki (Dominik Kościelniak 46′), Michał Gałecki (Rafał Figiel 46′), Marcin Urynowicz (Bartosz Jaroszek 83′), Adrian Błąd, Arkadiusz Woźniak – Filip Kozłowski (Piotr Kurbiel 67′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo GKS-u

Trudno znaleźć mniej stabilny zespół od Motoru Lublin. Po dwóch wygranych spotkaniach ze Stalą Rzeszów i Sokołem Ostróda podopieczni Marka Saganowskiego zostali upokorzeni przez Hutnika Kraków, a w sobotne popołudnie sensacyjnie pokonali wciąż walczący o bezpośredni awans GKS Katowice.

Pomimo początkowej przewagi gości, pierwsza połowa ostatecznie należała do piłkarzy Motoru, którzy mogli czuć ogromny niedosyt. W 31. minucie Piotr Ceglarz dostał krótkie podanie z lewej strony boiska od Pawła Moskwika, z łatwością ograł Michała Gałeckiego oraz Arkadiusza Jędrycha i mocnym strzałem obok interweniującego Patryka Królczyka wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Prowadzenie, które chwilę później dwukrotnie podywższyć powinien Rafał Król. Ofensywny pomocnik Motoru najpierw po wrzutce Moskwika trafił z woleja w słupek, a w 37. minucie jego strzał z jedenastu metrów obronił Królczyk.

Te okazje zemściły się na miejscowych bardzo szybko. Niewiele ponad 100 sekund po wznowieniu gry po przerwie piłkę z prawej strony boiska wrzucał Dominik Kościelniak, a Ariel Wawszczyk przegrał pojedynek z Filipem Kozłowskim, który strzelił swojego dziesiątego gola w tym sezonie eWinner II ligi. W 78. minucie Sebastiana Madejskiego strzałem głową pokonał Jędrych, ale dogrywający mu Grzegorz Janiszewski ewidentnie sfaulował swojego rywala. Końcówka spotkania przyniosła nam wiele emocji, niekoniecznie tych zdrowych. Zwycięskiego gola w 86. minucie świetnym lobem nad Królczykiem strzelił Daniel Świderski. To co wydarzylo się chwile wcześniej wzbudziło spory niesmak w szeregach gości. Walczący o piłkę z Dominikiem Kuncą Adrian Błąd domagał się od arbitra odgwizdania nakładki, a dosłownie chwilę później Świderski otrzymał już długie podanie od jednego ze swoich partnerów. W samej końcówkę goście kolejnymi wrzutkami goście próbowali wyrównać stan meczu. Ostatecznie skończyło się wynikiem 2:1 i pretensjami Arkadiusza Woźniaka, który twierdził, że jego strzał w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Wawszczyk zablokował ręką.

Zawodnicy GKS-u stracili komfort bycia wiceliderem i po porażce w Lublinie spadli na trzecie miejsce na rzecz Chojniczanki Chojnice. Wielkiej filozofii w tym wypadku nie ma. Od tego momentu podopieczni Rafała Góraka nie tylko muszą zacząć wygrywać mecze, ale także liczyć na potknięcie Chojniczanki. Okazja do przełamania będzie dla katowiczan znakomita. Ich najbliższym rywalem będzie walcząca o utrzymanie Bytovia Bytów, która nie potrafiła wygrać meczu w lidze od 20 marca. Rozstrzygające mogą okazać się dwa kolejne spotkania – w tym jedno z bezpośrednim rywalem z Chojnic, a drugie z walczącą o baraże Stalą Rzeszów. Utrata punktów w którymkolwiek z tych spotkań może sprawić, że GKS drugi rok z rzędu będzie musiał grać w barażach o powrót na zaplecze PKO Ekstraklasy.


Chojniczanka Chojnice – Sokół Ostróda 2:0 (0:0)

Szymon Skrzypczak 55, Mateusz Klichowicz 76

Chojniczanka: Paweł Sokół – Jan Mudra, Marcin Grolik, Mateusz Bartosiak, Michał Grobelny – Mateusz Klichowicz, Artur Golański (Robert Ziętarski 56′), Paweł Czajkowski, Tomasz Mikołajczak (Adrian Rakowski 78′), Adam Ryczkowski (Serhij Napołow 85′) – Szymon Skrzypczak (Olaf Nowak 56′).

Sokół: Kacper Trelowski – Paweł Brzuzy (Sebastian Rugowski 87′), Krzysztof Wicki, Wojciech Mazurowski, Michał Zimmer – Wojciech Kalinowski, Łukasz Mozler (Łukasz Soszyński 25′), Kamil Zalewski, Karol Żwir, Tomasz Gajda (Dominik Więcek 40′) – Dawid Wolny.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

Nie powtórzyła się historia z ostatniego weekendu, gdy Chojniczanka Chojnice nie potrafiła wykorzystać kolejnego potknięcia GKS-u Katowice i tym razem pokonali swojego rywala, dzięki czemu wskoczyli na pozycję wicelidera. O zwycięstwo z Sokołem Ostróda nie było jednak łatwo. Zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy tych okazji bramkowych gospodarze nie mieli zbyt dużo. Po przerwie Chojniczanka zdołała wykorzystać dwa poważne błędy rywala i zapewnić sobie spokojną końcówkę spotkania.

Pierwsze trafienie było efektem fatalnej pomyłki Kacpra Trelowskiego, który po co prawda niełatwym podaniu Krzysztofa Wickiego nie był w stanie przyjąć precyzyjnie futbolówki, co bezlitośnie wykorzystał Szymon Skrzypczak. Sokół jako zespół przegrywający musiał odważniej zaatakować, a co za tym idzie, również odkryć się w defensywie. Pośrednim skutkiem tego był efektowny rajd Mateusza Klichowicza, który po źle rozegranym rzucie rożnym przebiegł około 50-60 metrów, wyprzedził ścigających go rywali i w sytuacji sam na sam posłał piłkę między nogami Trelowskiego.

Po wygranej w Ostródzie inicjatywa należy do Chojniczanki, która w tym momencie może liczyć już tylko i wyłącznie na siebie. Jednopunktowa przewaga awansu jeszcze nie da, jednak stwarza pole do małego wróżbiarstwa. Jeżeli w następnej kolejce GKS Katowice ponownie straci punkty, tym razem z walczącą o utrzymanie Bytovią, a zespół z Chojnic wygra w Krakowie z Hutnikiem to zaplanowane na 28 maja spotkanie Chojniczanki z “Gieksą” może okazać się meczem o bezpośredni awans.

Sokół Ostróda może z ulgą spoglądać na ligową tabelę. Baraże są już temat właściwie nieaktualnym, a przewaga siedmiu punktów nad strefą spadkową mimo wszystko wydaje się nie do przepuszczenia. Jest to istotne, biorąc pod uwagę spore problemy kadrowe tego klubu w ostatnim czasie. W spotkaniu z Chojniczanką na ławce zasiadło tylko czterech piłkarzy z pola, a Piotr Jacek już w pierwszej połowie musiał dokonać dwóch zmian. Z powodu urazów przedwcześnie boisko opuścili Łukasz Mozler i Tomasz Gajda. Sytuacja wygląda bardzo poważnie w przypadku tego drugiego zawodnika, który został przewieziony ze stadionu do szpitala z podejrzeniem zerwania więzadła krzyżowego.


Wigry Suwałki – Lech II Poznań 1:0 (0:0)

Cezary Sauczek 75

Wigry: Hieronim Zoch – Martin Dobrotka, Adrian Piekarski, Rafał Grzelak, Daniel Liszka – Cezary Sauczek (Grzegorz Aftyka 86′), Patryk Mularczyk, Wojciech Kamiński, Michał Żebrakowski (Patryk Czułowski 70′), Kacper Wełniak (Paweł Gierach 14′) – Kamil Adamek.

Lech II: Krzysztof Bąkowski – Arkadiusz Kaczmarek (Adrian Ratajczyk 85′),  Adrian Laskowski, Filip Nawrocki, Maksymilian Pingot, Karol Smajdor – Eryk Kryg (Damian Kołtański 79′), Jakub Białczyk, Artur Marciniak (Łukasz Szramowski 59′), Jakub Karbownik – Siergiej Kriwiec.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Wigier

Kolejny krok w stronę zapewnienia sobie udziału w barażach przyszedł Wigrom ze sporym trudem. Nie dlatego, że piłkarze Lecha II postawili silny opór swojemu rywalowi, a raczej ze względu na ogólnie dość mizerny poziom spotkania. W pierwszej połowie nie było jeszcze tak źle, a widoczna od początku była przewaga gospodarzy. Lech II doszedł do głosu dopiero pod koniec pierwszej połowy, gdy Hieronim Zoch bronił strzał Jakuba Karbownika, a przy próbie Eryka Kryga wyręczyli go koledzy z obrony. Po drugiej stronie boiska odnotować należy dwie słabe próby Kamila Adamka, a także obroniony przez Krzysztofa Bąkowskiego strzał Kacpra Wełniaka, który najprawdopodobniej z powodu urazu opuścił placy gry już w 14. minucie.

Kulminacyjny moment spotkania nastąpił w 74. minucie spotkania. Po nieudanym rzucie wolnym gospodarze wyszli z szybką, bardzo dobrze przeprowadzoną kontrą. W okolicach środka boiska Adamek zagrał do Cezarego Sauczka, który już w “szesnastce” odegrał do Adamka. Przed oddaniem strzału i najprawdopodobniej bramką napastnika Wigier w ostatniej chwili powstrzymał Kryg, który powalił go na murawę. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł niedoszły asystent Sauczek. Niewiele brakowało, by skrzydłowy gospodarzy stał się chwilę później również niedoszłym strzelcem – jego pierwszy strzał obronił Bąkowski, jednak dobitka 22-latka była już bardziej precyzyjna.

W sobotnie popołudnie Wigry rozegrają w Polkowicach szalenie ważne spotkanie, które może okazać się kluczowe w kontekście walki o bezpośredni awans do Fortuna I ligi. Podopieczni Dawida Szulczka obecnie tracą cztery punkty do drugiej Chojniczanki, a ewentualna porażka z liderem przy jednoczesnej wygranej Chojniczanki z Hutnikiem, praktycznie zamknie drogę do bezpośredniego awansu. Wielkiego stresu w Suwałkach jednak nie ma – Wigry na cztery kolejki przed końcem sezonu mają dziewięć punktów przewagi nad siódmą Garbarnią Kraków, dzięki czemu może być spokojna o udział w barażach.

Na taki komfort liczyć nie mogą zawodnicy rezerw Lecha, którzy przez porażkę w Suwałkach oraz niespodziewanie zwycięstwo Olimpii Grudziądz powrócili do strefy spadkowej. Przed poznaniakami dwa nieco łatwiejsze spotkania z Motorem Lublin i również walczącą o utrzymanie Bytovią Bytów. Lech II zakończy sezon spotkaniami z Chojniczanką Chojnice, która zapewne do ostatniej chwili będzie walczyła o bezpośredni awans oraz wciąż liczącą się w walce o miejsce barażowe Stalą Rzeszów. Może się okazać, że decydujące dla drugoligowych losów rezerw “Kolejorza” będzie właśnie spotkanie z Bytovią – jedyne, w którym Lech II może być traktowany jako faworyt.


Bytovia Bytów – Hutnik Kraków 1:1 (0:1)

Paweł Zawistowski 90 (karny) – Piotr Stawarczyk 31 (karny)

Bytovia: Maciej Czyżniewski – Adam Szmidke, Krzysztof Bąk, Oskar Krzyżak, Matheus Camargo – Kuba Lizakowski (Jakub Nowakowski 75′), Eryk Moryson, Przemysław Lech (Kacper Sezonienko 65′), Paweł Zawistowski, Michał Kieca (Jakub Bach 60′) – Piotr Giel.

Hutnik: Arkadiusz Leszczyński – Tomasz Wojcinowicz, Piotr Stawarczyk, Łukasz Kędziora – Sebastian Olszewski, Tomasz Jaklik, Patryk Kieliś (Jakub Czarniecki 84′), Krzysztof Świątek (Miłosz Drąg 73′), Abdallah Hafez (Filip Handzlik 72′), Piotr Zmorzyński (Mateusz Gajda 84′) – Michał Kitliński (Kamil Sobala 60′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Hutnika

Bramek z gry w Bytowie nie uświadczyliśmy. Nie oznacza to jednak, że kibice mogli narzekać na brak emocji. Gospodarze na początku próbowali zaskoczyć Arkadiusza Leszczyńskiego mocnymi strzałami z powietrza zza pola karnego. Próba Oskara Krzyżaka okazała się nieznacznie niecelna, a z oddanym chwilę później uderzeniem Eryka Morysona bramkarz Hutnika sobie poradził bez żadnych problemów. Faworyzowany Hutnik wyszedł na prowadzenie w 31. minucie, gdy rzut karny podyktowany za zagranie ręką wykorzystał rutynowany Piotr Stawarczyk.

Krakowianie spokojnie powinni w drugiej połowie podwyższyć prowadzenie, lecz kilku dogodnych sytuacji nie wykorzystali m.in. Abdallah Hafez, Michał Kitliński czy wprowadzony w miejsce Egipcjanina Filip Handzlik. Bytovia próbowała ukarać rywala za nieskuteczność. Nie udało się to Piotrowi Gielowi, który w 58. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska oddał strzał w słupek. Ta sztuka ostatecznie udała się Pawłowi Zawistowskiemu, który uratował swojej drużynie remis wykorzystując rzut karny w piątej minucie doliczonego czasu gry.

Bytovia w obecnej sytuacji oczywiście potrzebuje zwycięstw jak ryba wody. Mimo to, dwa remisy w ostatnich dwóch spotkaniach są nie do pogardzenia, pomimo tego, że finalnie nie zapewniły wyjścia ze strefy spadkowej. Najbliższe spotkania dla drużyny prowadzonej przez Kamila Sochę będą jednak szalenie trudne. O punkty z liderującym Górnikiem Polkowice oraz GKS-em Katowice, który w końcu kiedyś musi wyjść z kryzysu będzie bardzo ciężko. Kluczowe w takim razie wydaje się spotkanie z Lechem II Poznań, które zostanie rozegrane 29 maja. Nikt związany z Bytovią nie chciałby, by ostatni mecz w tym sezonie, rozgrywany na własnym stadionie z Pogonią Siedlce okazał się pożegnaniem ze szczeblem centralnym.

Pomimo straty punktu Hutnik utrzymuje osiem punktów przewagi nad strefą spadkową i jest już prawie pewny utrzymania w lidze. Teoretycznie beniaminek z Krakowa ma jeszcze matematyczne szanse na sensacyjne wskoczenie do barażów, ale myślę, że przy Suchych Stawach nikt nie traktuje tego poważnie. Ostatnie trzy spotkania kolejno z Chojniczanką Chojnice, Stalą Rzeszów i Sokołem Ostróda będą dla piłkarzy szansą na zwieńczenie bardzo udanego półrocza pracy Szymona Szydełkiw tym klubie.


Garbarnia Kraków – Olimpia Grudziądz 2:3 (2:2)

Błażej Radwanek 7, Michał Fidziukiewicz 22 – Mikołaj Gabor 32, José Embaló 40, Piotr Witasik 63

Garbarnia: Dorian Frątczak – Daniel Morys (Szymon Pająk 67′), Marek Masiuda, Kacper Laskoś (Mateusz Surma 67′), Michał Rutkowski – Jakub Górski, Mateusz Duda, Tomasz Kołbon, Grzegorz Marszalik – Błażej Radwanek (Bruno Wacławek 81′), Michał Fidziukiewicz.

Olimpia: Nikodem Sujecki – Piotr Witasik, Robert Obst, Szymon Jarosz – Mikołaj Gabor, Michał Graczyk (João Criciúma 67′), Grzegorz Gulczyński (David Andronic 73′), Omid Popalzay (Grzegorz Płatek 72′), Bartosz Widejko – Jakub Nawrocki (Oskar Kalenik 67′), José Embaló.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Garbarni

W Krakowie byliśmy świadkami największej niespodzianki 34. serii spotkań eWinner II ligi. Po pierwszych 22 minutach wszystko szło jednak zgodnie z planem gospodarzy. Garbarnia wyszła na dwubramkowe prowadzenie po strzałe z bliska Błażeja Radwanka oraz precyzyjnym wykończeniu wrzutki Michała Rutkowskiego przez Michała Fidziukiewicza. Teoretycznie znacznie słabszy zespół gości wykazał się w tym spotkaniu ogromnym charakterem. Podopieczni Zbigniewa Smółki jeszcze przed przerwą zdołali odrobić straty i doprowadzić do wyrównania. Najpierw w 32. minucie Doriana Frątczaka precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał Mikołaj Gabor, a osiem minut później Michał Graczyk zagrał świetną prostopadłą piłkę do José Embaló, który w sytuacji sam na sam z golkiperem Garbarni zaimponował precyzyjnym wykończeniem akcji.

Tuż po wyrównującym golu dla Olimpii po ładnej akcji w słupek strzał oddał Jakub Górski. W drugiej połowie padła tylko jedan bramka, a strzelił ją niezawodny ostatnio kapitan gości Piotr Witasik. Środkowy obrońca Olimpii po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wbił piłkę z bliska do bramki i strzelił swojego drugiego gola w drugim spotkaniu z rzędu. Garbarnia nie chciała łatwo oddać punktów i mocniej przycisnęli rywala zwłaszcza w samej końcówce. Zaskoczyć nie dał się jednak Nikodem Sujecki, który w trzeciej minucie doliczonego czasu gry przerzucił nad poprzeczką piłkę po mocnym uderzeniu Szymona Pająka.

Po przegranych derbach z Hutnikiem Garbarnia zanotowała serie pieciu spotkań bez porażki, którą przerwała dopiero Olimpia, przez co Garbarnia ponownie znalazła się poza strefą barażową. Sytuacja jednak nadal jest otwarta, zwłaszcza biorąc pod uwagę terminarz krakowian, który śmiało można nazwać korzystnym. Najbliższe trzy spotkania Garbarnia zagra kolejno z walczącymi o ligowy byt Zniczem Pruszków, Olimpią Elbląg i Błękitnymi Stargard. Komplet punktów w tych spotkaniach, a także korzystne dla Garbarni wyniki pozostałych spotkań mogą sprawić, że mecz ostatniej kolejki ze Skrą Częstochowa będzie stanowił przetarcie przed barażami.

Ze wszystkich drużyn bijących się o utrzymanie w lidze Olimpia Grudziądz znajduje się obecnie w najwyższej formie. Podopieczni Zbigniewa Smółki wygrali cztery z ostatnich pięciu spotkań, zdobywając trzy punkty m.in. z głównymi rywalami w walce o utrzymanie – Błękitnymi Stargard i Olimpią Elbląg. Na cztery mecze przed końcem sezonu Olimpia ma dwa punkty przewagi nad 17. w tabeli Lechem II Poznań, a w najbliższym czasie zmierzy się z walczącymi o bezpośredni awans Wigrami Suwałki, mającymi barażowe aspirację KKS-em 1925 Kalisz i Śląskiem II Wrocław. Grudziądzanie sezon zakończą wyjazdowym meczem z Motorem Lublin, dla którego najprawdopodobniej może to być już mecz “o nic”. Drużyna prowadzona przez Marka Saganowskiego jest na tyle nieobliczalna, że ich porażka z Olimpią Grudziądz nie jest czymś abstrakcyjnym.


Skra Częstochowa – Znicz Pruszków 3:2 (2:1)

Piotr Nocoń 18, Damian Warnecki 35, Kamil Wojtyra 81 – Maciej Firlej 4, 51

Skra: Mikołaj Biegański – Krzysztof Napora, Sebastian Rogala, Hubert Sadowski, Rafał Brusiło – Damian Warnecki (Dominik Smykowski 90′), Radosław Gołębiowski, Karol Noiszewski (Lucjan Klisiewicz 88′), Piotr Nocoń, Daniel Pietraszkiewicz (Maciej Kazimierowicz 72′) – 21. Kamil Wojtyra.

Znicz: Piotr Misztal – Marcin Bochenek, Maciej Wichtowski (Lukáš Hrnčiar 64′), Martin Baran, Mateusz Grudziński – Krystian Tabara, Krystian Pomorski, Szymon Kaliniec, Maciej Machalski, Owé Bonyanga (Mariusz Gabrych 46′) – Maciej Firlej.

Przedmeczowy typ: remis

Kolejka rozpoczęła się od chyba najciekawszego spotkania, a na pewno bardzo emocjonującego, w którym sytuacja zmieniała się niejednokrotnie. Niżej notowani goście fantastycznie weszli w to spotkanie wychodząc na prowadzenie już w 4. minucie. Po wymianie kilku podań Maciej Firlej znalazł się w sytuacji sam na sam z Mikołajem Biegańskim, który wyszedł za bardzo do przodu i został ukarany bardzo precyzyjnym lobem. Goście w 11. minucie mogli prowadzić już 2:0, ale Owé Bonyanga z kilku metrów przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

Zemścilo się to na nich szybciej niż mogli się tego spodziewać. W 18. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska Daniela Pietraszkiewicza mocnym strzałem Piotra Misztala pokonał Piotr Nocoń. Miejscowi poszli za ciosem do tego stopnia, że na przerwę schodzili prowadząc 2:1. Na dziesięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy precyzyjnym strzałem z około 25 metrów popisał się Damian Warnecki.

Goście w tym spotkaniu spisywali się bardzo poprawnie, stwarzali sobie okazje bramkowe, a wyrównać zdołali w 51. minucie, gdy dośrodkowaniu z rzutu rożnego celną główką wykończył Firlej, dla którego była to druga bramka w tym spotkaniu i siódma w obecnym sezonie eWinner II ligi. W kolejnych minutach kibice obserwowali swoistą wymianę ciosów, z której zwycięsko wyszła Skra. W 81. minucie w sytuacji sam na sam z Misztalem zimną krew zachował Kamil Wojtyra.

Licznik spotkań Skry bez zwycięstwa z rzędu zatrzymał się na dziewięciu. Zwycięstwo wyszarpane Zniczowi przywróciło częstochowian na pozycję dającą prawo gry w barażach. W porównaniu z innymi drużynami Skra znajduje się jednak w mało korzystnym położeniu ze względu na pauzę, którą ten zespół odbędzie w ostatniej kolejce. Jeżeli w najbliższych dwóch meczach z Olimpią Elbląg i Błękitnymi Stargard prowadzona przez duet Konrad Gerega – Jacek Rokosa Skra się nie potknie, to niewykluczone, że w Krakowie zagra z Garbarnią mecz o wszystko.

Znicz po fatalnym wejściu w rundę wiosenną z czasem zaczął grać coraz lepiej. W ostatnich meczach szło im w kratkę, jednak chyba nie na tyle źle, by podejmować decyzję o zmianie trenera. W ostatnich pięciu spotkaniach tego sezonu drużynę z Pruszkowa nie poprowadzi już Piotr Kobierecki, a Piotr Świerczewski, o czym w czwartkowy wieczór poinformował portal Weszlo.com. Znicz obecnie utrzymuje sie nad kreską tylko i wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramek. Misja utrzymania II ligi w tym mieście może okazać się niemożliwa. Znicz w ostatnich spotkaniach sezonu ma mocnych albo bardzo mocnych rywali, poczynając od Garbarni Kraków i Górniku Polkowice, a kończąc na KKS-ie 1925 Kalisz i Wigrach Suwałki. Z drugiej strony Znicz już nie raz uciekał spod kostuchy i utrzymał się w lidze. Najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla losów całego klubu, który po relegacji do III ligi może mieć spore problemy z powrotem na szczebel centralny.


Śląsk II Wrocław – Pogoń Siedlce 1:2 (0:1)

Adrian Łyszczarz 68 – Ivan Očenáš 14, Ishmael Baidoo 70

Śląsk II: Bartłomiej Frasik – Igor Maruszak (Filip Michalski 58′), Bartosz Boruń, Olivier Wypart, Patryk Caliński, Szymon Krocz – Adrian Łyszczarz, Mateusz Młynarczyk, Adrian Bukowski, Przemysław Bargiel – Sebastian Bergier.

Pogoń: Bartosz Klebaniuk – Maciej Kołoczek, Julien Tadrowski, Ivan Očenáš, Bartłomiej Olszewski – Miłosz Przybecki, Oskar Sewerzyński, Mateusz Piotrowski, Bartosz Rymek (Marcin Kozłowski II 63′), Ishmael Baidoo (Franciszek Wróblewski 87′) – Rafał Adamek (Wiktor Preuss 84′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Śląska II

Wspominałem już o tym ostatnio, wspomnę i dzisiaj. Po fantastycznej wygranej z GKS-em Katowice zawodnicy rezerw Śląska Wrocław nie poszli za ciosem i zanotowali drugą porazkę odniesioną w ostatnich trzech spotkaniach, a także nie wygrali czwartego kolejnego spotkania na własnym obiekcie. Remis w Polkowicach mógł wlać na nowo nadzieję w serca kibiców “Wojskowych” liczących wciąż na udział w barażach, jednak zawodnicy Pogoni Siedlce po raz kolejny sprowadzili wrocławian na ziemię.

Gospodarze od pierwszego kwadransu musieli gonić rywala. W 14. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę głową do bramki skierował słowacki defensor Ivan Očenáš. Pomóc w odrobieniu strat swojej drużynie po raz kolejny w tym sezonie próbowali dwaj najlepsi zawodnicy ofensywni Śląska II – Adrian Łyszczarz i strzelec 18 goli w tym sezonie Sebastian Bergier. Kilka ich prób było nieudanych, ale ta jedna, jedyna skuteczna warta jest oklasków. W 68. minucie Łyszczarz popisał się fantastycznym strzałem z rzutu wolnego, którego Bartosza Klebaniuk nie był w stanie obronić. Żadna to ujma, podejrzewam, że większość bramkarzy w Polsce przy takim strzale pozostałaby bezradna.

Radość miejscowych ze stanu równowagi trwała bardzo krótko. W pierwszej akcji po wznowieniu gry kompletnie niepilnowany Ishmael Baidoo wykończył dośrodkowanie z prawej strony boiska i nie tylko dał Pogoni dwunaste zwyciestwo w tym sezonie, ale także znacznie przybliżył swój zespół do utrzymania. Pogoń na cztery mecze przed końcem sezonu ma siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, co powinno wystarczyć do utrzymania się na szczeblu centralnym.

Temat baraży we Wrocławiu jest coraz bardziej odległy. Z jednej strony Śląsk II w końcówce sezonu zagra wyłącznie z potecnjalnymi spadkowiczami, jednak strata sześciu punktów do szóstego miejsca sprawia, że wrocławianie muszą liczyć także na co najmniej dwa potknięcia swoich rywali. Jak się ten sezon nie zakończy, to debiut rezerw Śląska na szczeblu centralnym należy ocenić bardzo pozytywnie. Nie ma co się oszukiwać, miejsce w TOP6 w przypadku tego zespołu byłoby nieco na wyrost.


Błękitni Stargard – Olimpia Elbląg 0:0

Błękitni: Tobiasz Weinzettel – Aleksander Theus, Krystian Kujawa, Bartłomiej Mruk, Bartosz Sitkowski – Mateusz Bochnak (Oskar Ryk 84′), Hubert Krawczun, Filip Karmański (Kamil Walków 46′), Dawid Polkowski (Daniel Wajsak 89′), Błażej Starzycki – Damian Niedojad (Adrian Kwiatkowski 77′).

Olimpia: Andrzej Witan – Sebastian Kamiński, Tomasz Lewandowski, Kamil Wenger, Eryk Filipczyk – Michał Ressel (Oskar Kordykiewicz 68′), Klaudiusz Krasa, Aleksander Waniek, Sebastian Bartlewski (Damian Poliński 90′), Marcin Bawolik (Patryk Burzyński 90′) – Janusz Surdykowski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Błękitnych

Błękitni i Olimpia nie po raz pierwszy i ostatni przystępowały do kolejnego ligowego meczu jako kandydaci do relegacji do trzeciej ligi. Lepszą sytuację w tabeli miała drużyna ze Stargardu, która zajmowała 15. pozycję z czteropunktową przewagą nad ostatnią Olimpią. Po tym spotkaniu podopieczni Adama Topolskiego utrzymali swoją przewagę, jednak stracili szansę na odskoczenie od 17. miejsca na więcej niż jeden punkt. Błękitni po tym weekendzie mogą wrócić do strefy spadkowej. Po obowiązkowej pauzie zespół ten w trzech ostatnich meczach sezonu zmierzy się ze Skrą Częstochowa, Garbarnią Kraków i rezerwami Śląska Wrocław.

W Elblągu nie mają się z czego cieszyć, tym bardziej, że w Stargardzie realne było sięgnięcie po pełną pulę. Swoje sytuacje mieli m.in. najlepszy strzelec zespołu Janusz Surdykowski, ale także i Sebastian Bartlewski i Sebastian Kamiński. Po cennej wygranej ze Zniczem Pruszków Olimpia nie poszła za ciosem i po pauzie w ostatni weekend oraz środowym podziale punktów traci obecnie trzy punkty do bezpiecznej strefy. W ostatnich czterech kolejkach Olimpia zagra z drużynami walczącymi o udział w barażach. Teoretycznie szans upatrywać można jedynie w najbliższym meczu ze Skrą Częstochowa, która boryka się ze sporymi problemami. Elblążanie kilkukrotnie pokazali już w tym sezonie, że potrafią napsuć krwi faworytom. Jeżeli zawodnicy Olimpii chcą marzyć o utrzymaniu, to nie mają innego wyjścia i w spotkaniach z silniejszymi Garbarnią Kraków, KKS-em 1925 Kalisz i Śląskiem II Wrocław muszą zdobyć kilka punktów.


W tej kolejce pauzowała Stal Rzeszów.

Jedenastka 34. kolejki eWinner II ligi według tygodnika Piłka Nożna

Tabela eWinner II ligi po 34. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Górnik Polkowice367670:29
2GKS Katowice367067:41
3Chojniczanka Chojnice366763:34
4Wigry Suwałki366451:35
5KKS 1925 Kalisz365751:40
6Skra Częstochowa365251:42
7Garbarnia Kraków365249:50
8Śląsk II Wrocław365261:57
9Motor Lublin365048:44
10Stal Rzeszów365058:60
11Sokół Ostróda364650:56
12Hutnik Kraków364547:61
13Pogoń Siedlce364261:62
14Lech II Poznań364047:58
15Znicz Pruszków363837:55
16Olimpia Elbląg363739:52
17Olimpia Grudziądz363642:67
18Błękitni Stargard363636:66
19Bytovia Bytów363446:65

Czołówka klasyfikacji strzelców eWinner II ligi po 34. kolejce

  1. Kamil Wojtyra (Skra Częstochowa) – 21 bramek
  2. Dawid Wolny (Sokół Ostróda) – 19 bramek
  3. Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław) – 18 bramek
  4. Piotr Giel (Bytovia Bytów), Szymon Skrzypczak (Chojniczanka Chojnice) – 15 bramek
  5. Janusz Surdykowski (Olimpia Elbląg), Marcin Urynowicz (GKS Katowice) – 14 bramek
  6. Eryk Sobków (Górnik Polkowice) – 13 bramek
  7. José Embaló (Olimpia Grudziądz) – 12 bramek
  8. Kamil Adamek (Wigry Suwałki), Wojciech Reiman (Stal Rzeszów), Mariusz Szuszkiewicz (Górnik Polkowice) – 11 bramek
  9. Filip Kozłowski (GKS Katowice), Mateusz Piątkowski (Górnik Polkowice) – 10 bramek

Terminarz 35. kolejki eWinner II ligi:

22 maja (sobota)

Znicz Pruszków – Garbarnia Kraków, godz. 15:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Górnik Polkowice – Wigry Suwałki, godz 18:15 – transmisja w TVP Sport, typ: 1

Stal Rzeszów – Sokół Ostróda, godz. 19:44 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

23 maja (niedziela)

Lech II Poznań – Motor Lublin, godz. 13:00 – transmisja na kanale YT Lecha, typ: X

Olimpia Elbląg – Skra Częstochowa, godz 15:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Pogoń Siedlce – KKS 1925 Kalisz, godz. 16:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Hutnik Kraków – Chojniczanka Chojnice, godz 17:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

Olimpia Grudziądz – Śląsk II Wrocław, godz. 18:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

GKS Katowice – Bytovia Bytów, godz. 18:00 – transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Pauza: Błękitni Stargard

Dane za 90minut.pl


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *