Dušan Kuciak: Wyzwiska mnie nie interesują, to są mali ludzie

fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Lechia Gdańsk zremisowała w niedzielę w Gdyni z Arką 2-2, po meczu pełnym kontrowersji i emocji. Udzieliły się one również bramkarzowi Lechii, który z jednej strony mówił, że wyjątkowych nerwów nie było, a z drugiej nie szczędził ostrych słów pod adresem kibiców gospodarzy.

Lechiści nie kryli po meczu rozczarowania po niedzielnych derbach. Jak stwierdził sam Piotr Stokowiec, były to dla Lechii stracone dwa punkty, a prowadzenie 2-0 należało dowieźć do końca spotkania. Tradycyjnie najbardziej barwne słowa padały z ust Dušana Kuciaka, który nie ma w zwyczaju wychodzić do dziennikarzy po łatwych meczach i zwycięstwach. Bramkarz odpowiadał na pytania o taktykę zespołu, oraz błędy popełnione w drugiej połowie meczu: – Jakbyśmy wygrali 2-1, to po pierwsze ja bym tu nie siedział, nie mielibyśmy o czym rozmawiać, Lechia miałaby 3 punkty i pozamiatane. Nie chcę mówić o błędach, decyzje nie były najlepsze. Ja chcę jeszcze zobaczyć czy byłem dobrze ustawiony przy pierwszej bramce. Dlatego spokojnie z ocenami, że za dużo fauli, jakbyśmy wygrali, to te faule by nie przeszkadzały – mówił Słowak. – Ten remis to nie jest może porażka, ale jeżeli mamy w drugiej połowie wynik 2-0, to powinniśmy ten mecz spokojnie dograć. Nie mówię, że na zero z tyłu, no ale 2-1 i trzy punkty stąd trzeba wywieźć. Nie chcę mówić co by było gdyby, chodzi o to, że my mieliśmy to 2-0 w rękach. Oni nie mieli, gonili wynik i im się udało. Kupa szczęścia.

Niejednokrotnie podczas meczu, w kierunku bramkarza z trybun padały wyzwiska, skandowane przez znaczną część trybuny za jego bramką. Chuligani rzucali też w Kuciaka przedmiotami, głównie zapalniczkami i butelkami. Lechista odniósł się do takiego zachowania widzów. – Dopóki są to zapalniczki, to tak nie przeszkadza, ale szklane butelki to już jest ryzyko. Cokolwiek może się zdarzyć, jakby mnie to uderzyło. Nic mnie nie trafiło, nie będę mówił, ale nie chciałem, żebym w piątce miał te szklane butelki. Dlatego podałem to sędziemu, nie było to nic złośliwego. Te wyzwiska w ogóle mnie nie interesują, to jest śmieszne z ich strony. To są mali ludzie, jeśli potrafią tak obrażać człowieka. Słyszałem to, ale większej presji na mnie to nie wywierało. – stwierdził bramkarz.

Golkiper Lechii uważa, że to Arkowcy byli pod większą presją w tym meczu, mimo braku kibiców drużyny przyjezdnej. – Chyba bardziej nakręceni byli zawodnicy Arki, nie wiem, Vejinović dzisiaj chyba 20 fauli zrobił, a jeśli nie złapie za gardło Sobiecha, to nie ma nawet kartki. Ale powinniśmy wygrywać na boisku, pokazać, że jesteśmy lepszą drużyną. Powiem tak, jak byśmy tu przyjechali tak, jak rok temu, to byśmy bez problemu ograli Arkę – dodał. Podsumowując mecz, podobnie z resztą jak pozostali zawodnicy Lechii, Słowak starał się szukać pozytywów. – Rozwijamy się. Te dwa ostatnie mecze w naszym wykonaniu nie były złe. W końcówce z Zagłębiem to my mogliśmy strzelić im bramkę, tak dzisiaj też Arka nie była od nas lepsza. Nie wszystko jest negatywne, ale nauczka jest dosyć bolesna. Ja mam nadzieję, że w sobotę z Górnikiem przyjdą kibice. Może jakby byli dzisiaj nasi kibice, to by nas ponieśli, może dalibyśmy radę to dociągnąć. – zakończył Kuciak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi