Derby Madrytu dla Realu! Solari zdał kolejny test – podsumowanie dnia w La Liga

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

W dniu dzisiejszym rozegrano cztery spotkania 23. kolejki La Ligi. Niewątpliwie hitem było starcie Atletico Madryt z Realem Madryt. Derby stolicy Hiszpanii zakończyły się zwycięstwem Królewskich! W pozostałych spotkaniach Getafe pokonało Celtę Vigo, Espanyol wygrał z Rayo, a Girona sensacyjnie przegrała z Huescą.

Na Wanda Metropolitano trwała batalia o Madryt. Przed pierwszym gwizdkiem jako faworyta wskazywano drużynę gospodarzy. Na swoim stadionie na 11. spotkań 9. wygrały, a 2. zremisowały co oznacza, że  ekipa Simeone u siebie była najlepsza w lidze. Do dziś! Real co prawda świetnie prezentował się ostatnio na wyjazdach, ale nie należy wyciągać pochopnych wniosków ze względu na klasę rywali ze starć ligowych. Los Colchoneros zaczęli wysokim pressingiem. Chcieli doprowadzić do błędu i wykorzystać go na swoją korzyść. Tymczasem po błędzie Viniciusa Atletico mogło objąć prowadzenie. Po jego stracie gospodarze ruszyli do ataku, świetną okazję miał Thomas, ale źle przymierzył. W 16. minucie Real objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego idealnie w polu karnym odnalazł się Casemiro i pokonał Oblaka strzałem z przewrotki! Skandalicznie zachowali się obrońcy, którzy w czterech doskoczyli do Ramosa uniemożliwiając mu strzał i pozostawili Brazylijczyka kompletnie bez krycia. Bliski trafienia był także Vazquez, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką. W drużynie Królewskich błyszczał też Vinicius. Pomimo drobnych błędów, w ofensywie prezentował się świetnie. Lepiej radzi sobie w trudniejszych sytuacjach. Na boisko wkradało się coraz więcej złośliwości, fauli, przepychanek. Sędzia, aby uspokoić to spotkanie zaczął po kolei rozdawać żółte kartki. Gdy wydawało się, że Real ma ten mecz pod kontrolą Atletico przeprowadziło szybką kontrę. Długie podanie do Griezmanna posłał Correa, a Francuz w sytuacji “sam na sam” pokonał Courtois. Arbiter skorzystał jeszcze z systemu VAR, ale ten nie pozostawił wątpliwości, że gol został prawidłowo zdobyty. Obie ekipy ponownie zaczynały z czystych pozycji. Warto zwrócić uwagę na Karima Benzemę. Skupiony był na rozgrywaniu piłki. Każdemu z partnerów z ofensywy grało się z nim znacznie lepiej. Królewscy momentami długo utrzymywali się przy piłce. Chcieli zaskoczyć ekipę Diego Simeone z szybkiej składnej akcji. Strzał na bramkę oddał Kroos, ale dla Oblaka nie stanowił problemu. W 43. minucie na stadionie zapanowała konsternacja. Faulowany na linii pola karnego był Vinicius. Sędzia skorzystał z pomocy VAR i podjął decyzję o rzucie karnym. Tego na gola pewnie zamienił Ramos. Całkowicie niewidoczny był Alvaro Morata. Do przerwy 1:2. 

Po zmianie stron Real zdominował Atletico, biało-czerwoni nie mieli pomysłu na rozegranie. Ewidentnie od pierwszych minut było widać brak Rodrigo. To jego na spółkę z Saúlem Ñíguezem wskazywano jako dwóch środkowych pomocników. Tymczasem znów po kontrze Los Colchoneros doprowadzili do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Alvaro Morata. W kapitalnym stylu przelobował Courtois i dał wyrównanie swojej drużynie. Niestety jego radość nie trwała długo. Arbiter po skorzystaniu z VAR dopatrzył się spalonego i anulował gola. Real jak gdyby nigdy nic – spokojnie rozgrywał piłkę, kontrolował mecz. W 74. minucie goście zadali ostateczny cios. Po zagraniu Modricia mocnym płaskim strzałem po ziemi Oblaka pokonał Bale. Atletico miało już niewielkie szanse na odrobienie strat. Swoich sił próbowali Rodrigo, a także Vitolo, jednak nie przyniosło to pozytywnych rezultatów. Królewscy mieli także szansę na dobicie rywala, ale swoje okazje zmarnowali Bale i Benzema. Mecz kończy się wynikiem 1:3. Tym samym nie ma już w lidze drużyny, która jest niepokonana na własnym stadionie. 

9.02.2019, 23. kolejka La Liga Wanda Metropolitano, Madryt 

Atletico Madryt – Real Madryt 1:3 ( 1:2 ) 

Antoine Griezmann 25′ – Casemiro 16′, Sergio Ramos 43′(k.), Gareth Bale 74′

Atletico: Jan Oblak – Santiago Arias, Diego Godin, José María Giménez, Lucas Hernández – Ángel Correa(Rodrigo 65′), Saúl Ñíguez, Thomas, Thomas(Vitolo 59′) Lemar – Antoine Griezmann, Alvaro Morata(Nikola Kalinić 71′)

Real: Thibaut Courtois – Dani Carvajal, Sergio Ramos, Raphaël Varane, Sergio Regulion – Luka Modrić, Toni Kroos(Dani Ceballos 84′), Casemiro – Lucas Vázquez, Vinícius Júnior(Gareth Bale 57′), Karim Benzema(Mariano Diaz 89′)

Żółte kartki: Griezmann, Gimenez, Lucas, Morata, Saul – Vazquez, Modrić, Regulion 

Czerwone kartki: Thomas – dwie żółte kartki za podcięcia rywali

Sędzia: Estrada Fernandez 


Wcześniej jednak o godzinie 13.00 rozegrano mecz pomiędzy Getafe, a Celtą. Gospodarze pokonali ekipę z Vigo 3:1. 

Goście piorunująco weszli w to spotkanie. Już w 2. minucie Néstor Araujo posłał piłkę do siatki po wrzutce Braiza Mendeza. Podopieczni Miguel Cardoso do 37. minuty radzili sobie całkiem dobrze. Wtedy właśnie z boiskiem musiał pożegnać się Maxi Gomez. Urugwajczyk otrzymał dwie żółte kartki – w konsekwencji czerwoną – za niesportowe zachowanie. Arbiter podyktował także rzut karny, który na gola pewnie zamienił Jaime Mata. Od tego momentu cały plan gości, wszelkie założenia, taktyki legły w gruzach. Nowym zamysłem trenera na pewno było utrzymanie wyniku. Po ostatnim zwycięstwie nad Sevillą, które było przełamaniem dzisiejszy remis stanowiłby dobry wynik. Getafe za wszelką cenę chciało wykorzystać fakt gry w przewadze i zdobyć trzy punkty. Ta sztuka im się udała, a do jej zrealizowania przyczynili się Jorge Molina i Jaime Mata, który zaliczył dublet. Tym samym ekipa z pod Madrytu awansowała na piątą lokatę co daje im możliwość gry w Lidze Europy.

Getafe – Celta Vigo 3:1 ( 1:1 )

Jaime Mata 39′, 81′, Jorge Molina 62′ – Néstor Araujo 2′ 

Czerwone kartki: Maxi Gomez – niesportowe zachowanie


O 18.30 w Barcelonie Espanyol podejmował Rayo Vallecano. Gospodarze rzutem na taśmę wywalczyli zwycięstwo. Decydującego gola w doliczonym czasie gry strzelił Sergi Darder. 

Pierwsza połowa zdecydowanie lepiej wyszła zawodnikom Rayo. Po porażce z Leganes wyciągnęli wnioski i zaatakowali od razu. Prowadzenie objęli w 33. minucie. Abdoulaye Ba wykorzystał dośrodkowanie Adriena Embarby i pewnym strzałem pokonał Diego Lopeza. Po zmianie stron goście nie utrzymali już takiej samej dyspozycji. Co gorsza gospodarze zaczęli coraz bardziej naciskać. Kreowali sobie sporo akcji, ale brakowało w nich dokładności. Dopiero w 70. minucie faulowany w polu karnym został nowy nabytek – Lei Wu. Faulu tego nie widział jednak sędzia. Dopiero liczne protesty zawodników gospodarzy, gwizdy na trybunach skłoniły go do skorzystania z VARu. Okazało się to trafioną decyzją. Rzut karny na gola zamienił Borja Iglesias. Niedługo później Sergi Darder popisał się kapitalnym uderzeniem z woleja. Niestety gol ten nie został uznany ze względu na pozycję spaloną. W doliczonym czase gry powtórzył swój wcześniejszy wyczyn. Tu nie było wątpliwości, pomocnik oddał strzał przed linią 16. metra i tym trafieniem dał zwyciestwo swojej drużynie.

Espanyol – Rayo Vallecano 2:1 ( 0:1 ) 

Borja Iglesias 72′(k.), Sergi Darder 90+5′ – Abdoulaye Ba 33′


Ostatnim starciem dnia dzisiejszego był pojedynek pomiędzy Gironą, a Huescą. Mecz zakończył się zwycięstwem… 

Sytuacja obu zespołów nie jest najlepsza. Girona obecnie okupuje ostatnią bezpieczną lokatę przed strefą spadkową, zaś Huesca jest czerwoną latarnią La Liga. W ostatnim czasie ich gra sporo się poprawiła. Szczególnie do myślenia daje wygrana w poprzedniej kolejce z Realem Valladolid aż 4:0! I to oni jako pierwsi objęli prowadzenie. W 35. minucie Ezequiel Avila oddał mocny strzał zza pola karnego, z którym nie poradził sobie Bono. Chwilę później Girona mogła wyrównać, ale w fenomenalny sposób w bramce Huesci spisywał się Roberto Santamaria. Pięć minut później na tablicy wyników było 0:2! Ezequiel Avila ponownie dał o sobie znać. Wykorzystał błąd w wybiciu piłki przez defensorów gospodarzy i pewnym strzałem pokonał bramkarza. Goście przepłacili tą połowę kontuzją jednego z zawodników. Pablo Insua musiał przedwcześnie opuścić plac gry z powodu urazu – najprawdopodobniej zerwane więzadła krzyżowe. Po zmianie stron za wiele się nie zmieniło. Wciąż błyszczał Avilla. Miał nawet szanse na hattricka, ale Bono był czujny. Girona z minuty na minutę gasła. Nic nie wskazywało na to, że zła seria bez wygranej zostanie dziś przełamana. Na dodatek czerwoną kartkę ujrzał Bernardo Espinosa za drugą żółtą kartkę. W następnej kolejce Girona wybierze się na Santiago Bernabeu i nie wiele wskazuje na to, że wywiezie stamtąd chociażby punkt. 

Girona – Huesca 0:2 ( 0:2 )

Ezequiel Avila 35′, 40′ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi