Czy Ronald Koeman powinien martwić się o swoją przyszłość po wyborach? [FELIETON]

fcbacelona.com

Z ulgą pożegnaliśmy zeszły rok i puściliśmy w niepamięć nasze niepowodzenia. Jednak ciężko jest nam zapomnieć o wynikach, które odbijają się nawet w nowym roku.

Ronald Koeman objął stery Blaugrany latem, a dokładnie 19 sierpnia ubiegłego roku – tym samym stał się trzecim trenerem Barcy w 2020. Oczekiwania były duże – zaczynając od rewolucji, kończąc na samych sukcesach, których po prostu rząda się w Barcelonie. Jak jest? Wiemy i widzimy wszyscy, chociaż można (powinno) było spodziewać się takiego scenariusza biorąc pod uwagę sytuacje panującą w klubie. No i skoro widzimy to my, kibice, tak też widzą to również kandydaci na stanowisko prezydenta klubu. Gdy już stery obejmie nowy prezydent, będzie musiał zacząć sprzątać cały bałagan pozostawiony przez były, niedorzeczny zarząd. Pytanie czy “wymiecie” również Holendra?

Od początku, od początku

Czego mieliśmy się dokładnie spodziewać, gdy Koeman przychodził do klubu? Przede wszystkim obecna kampania miała być jednocześnie okresem przejściowym, fundamentem pod silny, młody oraz stabilny zespół. Wiąże się to z gorszymi (jakkolwiek komicznie by to nie brzmiało) wynikami, ale równocześnie z lepszą wizją jutra, która na ten moment jest mocno średnia.

Kibice chcieli czystki i transferów, no i je dostali. Polecieli między innymi Rakitić, Vidal czy Luis Suarez, którzy łącznie zostali oddani za czapkę śliwek i Budweisera. Jeśli chodzi o nabytki, to klub “zasiliły” takie persony jak Miralem Pjanić czy Francisco Trincao. Znajdą się również prawdziwe wzmocnienia, które nie powodują u kibiców ścisku żołądka – mianowicie Pedri oraz Serginio Dest. Zarząd teoretycznie mógł odhaczyć coś z listy zadań, bowiem na papierze skład jest po prostu dobry.

No i Koeman został z kadrą jaką miał, bez wzmocnień, o które prosił, a przede wszystkim bez rasowego napastnika z topu. Szkoleniowiec co prawda musiał się dwoić i troić, żeby coś z tego skleić, ale jedyne, co udało się wymyśleć, to wrzucenie długonogiego pivota oraz trzy dziesiątki do jednej drużyny. Skutek? Na ten moment szóste miejsce w lidze i dwie porażki z głównymi rywalami o tytuł – z Realem (1:3) oraz z Atletico (1:0). Oczywiście nie tylko ekipy z Madrytu ucinały Barcelonie punkty w tym sezonie. Drużyna z Camp Nou w ważnych meczach po prostu wysiadała.

Ciężko mi określić, czego spodziewać się po tym sezonie. Uważam, że może być to sezon stracony, przez panującą sytuację w klubie” – mówiła przed startem sezonu redaktor naczelna fcbarca.com, Julia Cicha [całość tutaj].

4-2-3-1

Upór Holendra nie zna granic. Jak już postawi na swoim, to ciężko go od tego odwieźć. Zarówno w przypadku wyboru piłkarzy – Puig coś o tym wie – jak i taktyce. Barcelona Koemana to praktycznie jeden skład i jedno ustawienie i teoretycznie nic w tym dziwnego ale skoro nie wychodzi…to będziemy je stosować dalej i tak aż do jednego z ostatnich spotkań, gdzie zmieniło się ustawienie i przy okazji gra. Po prostu poskutkowało, niestety również nie na długo. Zespół po prostu nie potrafi ustabilizować swojej formy.

I jasne, natłok spotkań, pandemia, podróże, brak kibiców – to wszystko odbija się na zespole, ale nie tylko Katalończycy mierzą się z tym problemem, lecz praktycznie każda drużyna.

Spójrzmy dla odmiany na pozytywy. Koeman poprawił zespół w kliku aspektach i tak naprawdę (szczególnie na samym początku) do spotkań Barcy po dłuższym okresie w końcu chciało się zasiadać, niestety tylko przed telewizor. Nie ma tylko posiadania piłki i podań dla statystyk, lecz faktycznie widać jakiekolwiek chęci. Oprócz tego wielu zawodników zaczęło szukać innych rozwiązań niż “byle podać do Messiego”. Messidependencię ostatnio skomentował sam Koeman – “Tak było przez wiele lat, jego gra, efektywność były wielkie. Przez 2-3 lata drużyna nie grała zbyt dobrze, ale Leo przesądzał o wyniku. Nie bez powodu jest najlepszy na świecie.”

No to jak? Pakujemy walizki czy nie?

Ronald Koeman jest ostatnio kwestionowaną postacią w Barcelonie, ale taka firma jak Blaugrana średnio może sobie pozwolić na 11 punktową stratę do lidera, głównie przez presję kibiców. No i z drugiej strony bierzemy na tapetę, że powinniśmy traktować ten sezon jako przejściowy i dać Koemanowi poukładać sobie zespół po swojemu, a po wyborach są szanse na jakiekolwiek transfery. Wyniki na razie nie są imponujące, razi nieskuteczność, a bramki tracone są najczęściej po błędach indywidualnych. Ale są szanse na to, że w końcu się to ustabilizuje, nie od razu Rzym zbudowano.

Liga teoretycznie jest jeszcze w zasięgu ręki, ale dotąd żadnemu klubowi nie udało się zniwelować takiej straty. Zostaje w takim razie Puchar Króla, Superpuchar Hiszpanii oraz Liga Mistrzów. W dwóch pierwszych Barcelona ma naprawdę duże szanse. Jednak Liga Mistrzów i FC Barcelona w ostatnich latach nie idą ze sobą w parze. Do lutego jeszcze wiele może się zmienić, lecz na ten moment to Paryżanie lepiej trafili w losowaniu. Piłkarze PSG będą chcieli odkuć się za mecz z 2017 roku, a oprócz tego pokazać wszystkim, że finał z zeszłego roku nie był przypadkiem.

Victor Font oraz Joan Laporta – dwóch głownych kandydatów na posadę prezydenta klubu. Ten pierwszy wiązał swoją kandydaturę z Xavim, który nie tak dawno się wykruszył. Laporta natomiast potrafi prowadzić kampanię i wzbudza zaufanie wśród socios. Obaj Panowie powiedzieli, że jeśli Koeman będzie się spisywał, to nie mają powodu go kimś zastępować. Z drugiej strony jednak, kto tak naprawdę jest do wyciągnięcia i kto byłby w stanie zdziałać cuda od zaraz? Nikt! Pochettino przed chwilą związał się z PSG, Guardiola przedłużył swój kontrakt z The Citizens, a mokry sen o Kloppie to tylko sen. Poza tym zwolnienie Valverde pokazało, że rozwiązywanie kontraktu w połowie sezonu nie jest czymś, co wychodzi na dobre.

No więc…

Koeman zostaje i dostaje czas, aby poukładać sobie zespół po swojemu, jeżeli coś wygra to będzie świetnie. Jeśli sezon zakończy bez pucharu, no cóż, można było się spodziewać. Jednak od kolejnego sezonu będzie musiał stanąć na rzęsach i unikać głupich błędów, bo wtedy po prostu nie będzie przebacz. Na ten moment i tak żadne konkretne nazwisko nie jest do wyciągnięcia i raczej tylko masochista będzie chciał podjąć się wyzwania. Mówimy o stabilizacji, więc nowy zarząd powinien w tym pomóc i nie zmieniać kolejnego trenera, który tak naprawdę jest w klubie od czterech miesięcy.

Noga powinie się w tym sezonie jeszcze nie raz, jednak kibice chcą widzieć wolę walki i starania, a nie rezygnację przy straconej bramce. Następnym przystankiem jest Huesca, którym zespół rozpocznie styczniowy maraton.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *