Czego oczekujemy od reprezentacji Polski? [FELIETON]

Czego oczekujemy od reprezentacji Polski

Robert Lewandowski / fot. Mikołaj Barbanell ( Piłkarski Świat)

Zmiana selekcjonera zawsze odbija się echem, chociaż tym razem skala jest zupełnie inna. To tsunami uderzyło niespodziewanie i to potęguje efekt. Wnioski są chyba te same. Nie ma więc konieczności, bym do nich wracał. Oczekiwania to inna bajka. Tych jest wiele. Od realnych do niemożliwych. Właściwie czego oczekujemy od reprezentacji Polski?

Kilka dni temu gruchnęła wieść, że Jerzy Brzęczek nie jest już selekcjonerem reprezentacji Polski.  Trudno stwierdzić, czy aktualnie jest wiadomość, która w polskim futbolu narobiłaby więcej zamieszania. Trochę z powodu niespodzianki wywołanej brakiem jakichkolwiek przecieków. Głownie jednak ze względu na dość duże oczekiwania całej masy osób na ten konkretny moment. Część już zdążyła się pogodzić z tym, iż nadejdzie on dopiero po mistrzostwach Europy. Jak widać niepotrzebnie. Zbigniew Boniek miał jednak plan.

To nie było dzieło przypadku, choć samo spotkanie z byłym już selekcjonerem miało być zwięzłe. Rezygnacja z Brzęczka oznaczała kandydaturę mocnego gracza. Zagranicznego i z bagażem. Padło na Paulo Sousę. Czy to dobry wybór? Na pewno poniżej oczekiwań, bo te był ogromne. Trudno jednak stwierdzić, kto byłby zadowalający. Thomas Tuchel? Bądźmy poważni. Dziś ciężko wyrokować, czy Sousa to dobry wybór. Media zadbały, by tę postać trochę rozjaśnić. To zawsze cieszy, choć tworząc własną opinię, trzeba pamiętać, żeby nie nadziać się na populizmy. Tych jest wystarczająco wiele, a powtarzane nie nabierają na wartości.

Inna kwestia to realne oczekiwania względem reprezentacji. Euro to zawsze sprawdzian, ale tym razem niekoniecznie “na zaliczenie”. Koncepcja Sousy powinna mieć przyszłość i po turnieju, choć z tym może być różnie. O blamaż nie trudno. O konflikty również. Żeby temu zapobiec, pewne rzeczy trzeba będzie zmienić, a inne kontynuować.

Niech idzie młodość!

To nie jest tak, że za kadencji Jerzego Brzęczka młodzi szansy nie dostali. Pojawiło się ich całkiem sporo. Trzeba przyznać, że część szybko wcielono na stałe. Inni na swoją kolej jeszcze będą musieli poczekać. Stwierdzenie, że właśnie to wymiana pokoleniowa jest przyszłością nie jest odkrywcze. Nie sposób jednak grać młodo, jeśli nie ma na to pomysłu. Tak też było w przypadku Brzęczka, ale nie musi być u Sousy. Ten drugi co prawda będzie lepił na nowo, co nie zmienia faktu, że jest w kim wybierać.

Sebastian Walukiewicz świetnie radzi sobie we Włoszech, choć jeszcze rok temu grał na mundialu U-20. Progres jest zauważalny i w przypadku Jakuba Modera, czy Kamila Jóźwiaka. Pierwszy wywalczył sobie transfer do Brighton, do którego przeniósł się zimą. Wcześniej brylował w barwach Lecha, a Europie dał się lepiej poznać w rozgrywkach międzynarodowych. Drugi u boku Bielika biega już po boiskach Championship. Nie brakuje również takich graczy jak Płacheta, czy Karbownik, którzy przy swoim nazwisku postawili akcent. Młodzież trzeba jednak nakierować, by ten potencjał w pełni wykorzystać.

 

Czas wracać do Paryża. Marcin Bułka nie sprawdził się na hiszpańskich boiskach, ale czy straci resztę sezonu?

 

Zweryfikować względem formy

Sousa, wychodząc z własną koncepcją, zderzy się z problemami na poszczególnych pozycjach. Długo reprezentacja Polski cierpiała na sentyment. Trudno bowiem zrezygnować ze znanego na rzecz niewiadomego. Szczególnie jeśli rozliczają cię za każdy mecz, a projektu długofalowego brak. Kadencja Jerzego Brzęczka dała nam kilka nowych-starych twarzy. Chociażby do żywych wrócił Mateusz Klich. Debiutował jeszcze u Franciszka Smudy, a przepadł już u Adama Nawałki. Zarówno wyniki indywidualne, jak i te klubowe przekonały, by tym razem wrócił na dłużej.

Dziś trudno zakładać, by Klich na Euro nie pojechał. To jeden z tych przykładów, które powinniśmy oglądać częściej. W ostatnim czasie świetne noty zaczął zgarniać, choćby Krystian Bielik w angielskim Derby. W reprezentacji wiele minut nie dostał, ale jego aktualna dyspozycja aż prosi, by tę kandydaturę rozważyć na najbliższym zgrupowaniu. To powinno być normą. Obserwacja, która ma w konsekwencji dawać szansę ze względu na realia. Nie gra na zasługach, czy pomnik za nazwisko. Czasu na eksperymenty będzie jednak niewiele, choć nawet tyle może wystarczyć.

Pamiętać o Lewandowskim…

Nie ma co ukrywać, że 32-latek jest liderem tej reprezentacji. Gwiazdą, którą trzeba doceniać, ale i pogodzić się z faktem, że jest kluczowym elementem tego mechanizmu. On grać wiecznie nie będzie, a nam na kolejnego Roberta przyjdzie pewnie jeszcze trochę poczekać. Można grać bez niego, można też spróbować zagrać pod niego. Robert Lewandowski to nie tylko maszyna do strzelania bramek – fakt. Tylko, dlaczego nie wykorzystać tego potencjału, z którego korzysta już Bayern od lat? Logicznym jest więc, że aby zdobyć bramkę, najpierw trzeba wykreować sytuację. Najlepiej więcej niż jedną, by dać szansę matematyce. Do tego trzeba ludzi, ale i strategii. Futbol to gra zespołowa. Drużyna, więc powinna wiedzieć, co ma robić. Jeśli nie wie – nie gra. Jeśli nie gra – nie wygrywa. Indywidualia nie zawsze pociągną resztę.

 

Zimą jest wiele nazwisk, które latem mogą zatrząść okienkiem transferowym. Negocjować mogą już dzisiaj

 

Najważniejsze – projekt

Ja wiem. Na każdym kroku można usłyszeć, że potrzebny jest mocny projekt. Plan działania, a nie chaotyczne ruchy. Zaufanie powinno być czymś oczywistym, lecz na nie trzeba sobie zapracować. Tak mówi teoria. Praktyka na to często nie pozwala, choć przeszłość pokazała, że da się z tym zmierzyć. Robił to już Beenhakker, robił i Nawałka. Nie trudno się potknąć, ale żeby zamortyzować upadek wizja musi przekonywać. Od “góry” po opinię publiczną. W przypadku Brzęczka od samego początku tego brakowało. Paulo Sousa oceniany, więc będzie za najmniejszy ruch. Awans na turniej to już za mało, powrót po trzech meczach również. Portugalczyk może więc zagrać na alibi, ale może też spróbować zarysować nam przyszłość. Taką, na którą wielu z nas czeka. Taką z pomysłem i celem, który będzie z roku na rok coraz bliżej, a nie dalej. Do Euro zdąży tylko z tym pierwszym. Na drugie będzie potrzebował trochę więcej czasu. Pod warunkiem, że go dostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *