BiałoKrólewskiKogut odc.2

Nie udały się wyjazdowe mecze moim drużynom. Ani jednej, ani drugiej. O ile Real miał jeszcze jakieś szanse (choć porażki i tak nie powinno być) to Tottenham po karnym Gerarda na zero dwa był już zjedzony mentalnie…

Koguty miały przewagę posiadania piłki na poziomie mniej więcej 60 do 40, Królewscy zaś 55 do 45. Tylko co z tego, skoro dostali baty? Sociedad z pięciu strzałów w światło bramki cztery zamienił na gole, Liverpool z sześciu trzy… Ostatnio chwaliłem Casillasa za chwilowy progres, teraz jednak był dosyć statyczny. Nie przejawiał większej ochoty do wypadów z linii bramkowej, a być może takie decyzje dałyby korzyść w mniejszej liczbie wpuszczonych piłek. Pytanie, czy dać szansę Keylorovi Navasovi jest jak najbardziej dopuszczalne… Po jedenastu minutach po trafieniach Ramosa (po raz któryś niezawodną głową) i Bale’a chyba zawiódł brak koncentracji na tu i teraz … Do nowych w drużynie na razie się nie czepiam, niech jeszcze mają kilkumeczowy kredyt zaufania. Istnieje jednak lekka obawa odnośnie transferów last minute Jamesa i Kroosa, mogących niekorzystnie wpłynąć na ducha drużyny. Pierwszy tryumf w Champions League od 12 lat potraktowano jako impuls do głębszych zmian, zamiast pomyśleć nad trwałą konsolidacją bądź co bądź najlepszej jedenastki europy… Alonso i Di Marii należało dać podwyżkę a nie wypowiedzenie…
Czy potrzebna nam jest galaktyczna armia, czy jednak piłkarze walczący o każdy metr boiska ( patrz- przykład zza miedzy o nazwie Atletico)? Piękna gry i fryzur nie można stawiać wyżej od pełnych gablot na Santiago Benabeu…

Nad Tottenhamem nie ma co się rozwodzić. Miał być angielski szlagier tygodnia, a wyszła potrójna kicha…



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.