Benfica Lizbona, czyli doskonałe szkolenie w połączeniu z głową do interesów

źródło: slbenfica.pt

Portugalia jest krajem, który jest znany z produkowania gwiazd światowego futbolu. Benfica, Sporting, FC Porto – wszystkie te kluby w przeszłości sprzedawały młodych zawodników za grube miliony. Jakie podejście do młodzieży mają tamtejsi trenerzy?  Czym moim zdaniem różni się szkolenie w Polsce od tego w Portugalii? Zapraszam do lektury. 

SL Benfica jest najbardziej utytułowanym klubem w Portugalii. Sukcesy pierwszej drużyny to jedno. Istnieje jeszcze coś takiego jak akademia, czy filozofia szkolenia. To właśnie z tego słynie Benfica. Szkolenie jest dla nich sprawą priorytetową. Młodzi piłkarze tego klubu mają zapewnione dosłownie wszystko. Mnóstwo danych statystycznych, analiz i specjalistycznych treningów, które w połączeniu z pracą psychologów zapewniają ich adeptom idealne warunki do rozwoju. Żeby nikt nie zarzucił mi tego, że są to puste słowa – Benfica w ostatnich 4 latach zarobiła na swoich wychowankach sumę 291 milionów euro. Jakby sięgnąć pamięcią do wcześniejszych lat to prawdopodobnie wyglądałoby to jeszcze bardziej okazale. João Felix, Ederson, Renato Sanches, Gonçalo Guedes, João Cancelo to tylko kilka nazwisk, które swoje pierwsze kroki stawiało właśnie w portugalskiej drużynie. Tych piłkarzy jest oczywiście o wiele więcej, ale wymienianie wszystkich nie ma sensu. Chodzi o sam fakt, jak skuteczne są metody słynnych “As Águias”. W Portugalii bardzo rzadko mamy do czynienia z wielkimi kwotami wydawanymi na zawodników. Tamtejsze drużyny starają się skupiać na tym co robią dobrze, czyli na szkoleniu i wyławianiu talentów.

W Polsce jak i w wielu innych krajach już od młodzieńczych lat narzucana jest na młodych zawodników presja wyniku. Krew mnie zalewa, kiedy przy wyniku 1:0 trener nakazuje swoim podopiecznym wybijać piłkę po autach i grać na czas. To o to chodzi? Tak się zaraża młodych pasją do futbolu? Ja wychodzę z założenia, że dzieci na początku swojej przygody z piłką powinny cieszyć się grą, a wynik powinien być sprawą drugorzędną. Na taktykę i grę pod presją przyjdzie czas, bo są to elementy, które z pewnością przyswoi zawodnik w każdym wieku. Renato Paiva – jeden z trenerów akademii Benfiki udzielił kiedyś bardzo ciekawej wypowiedzi w jednym z wywiadów: – Żyjemy w czasach, gdzie wszędzie rządzą cyfry, a w szkoleniu młodzieży cyfry nie rządzą i nie mogą rządzić! Do czasu aż ludzie nie wbiją sobie tego do głów szkolenie na świecie się nie zmieni. Zastanawiające jest, co myślą ludzie o sposobie dojścia do pierwszej drużyny Diogo Goncalvesa, Rubena, Renato Sanchesa czy Guedesa. Doszli tam stale wygrywając? Stale myśląc o wygrywaniu? Nic z tych rzeczy. To czego się chwytam jako trener młodzieży odnosi się do jakości, jaką prezentują ci zawodnicy w meczu – tłumaczy. Dopóki patrzymy tylko na rezultat meczu i jesteśmy uwięzieni przez wyniki na etapie szkolenia to proces ten staję się całkowicie odwrotnym od właściwego – mówi Paiva.

Na zakończenie napiszę tylko, że to co robi Benfica jest dla mnie czymś godnym podziwu. Oczywiście doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest to jedyny klub, który działa w ten sposób. Jest przecież Sporting, Porto, czy nawet holenderski Ajax Amsterdam. Wszystkie te kluby działają na zbliżonej filozofii i zachowują idealny balans pomiędzy biznesem, a zaszczepianiem w młodych ludziach radości z wykonywania sportu. Bardzo podoba mi się też fakt, że oprócz samego grania w piłkę młodzi ludzie są uczeni szacunku do drugiego człowieka. Wiedzą, że w przypadku ich nieodpowiedniego zachowania w kolejce jest kilkunastu takich jak on. Osobiście liczę na to, że ten model funkcjonowania klubu zawita kiedyś w naszym kraju. Na ten moment z pewnością daleko nam do tych zespołów i pozostało nam oglądać i wyciągać wnioski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi