Antonio Milic: Niechciany w Anderlechcie, ma pomóc Lechowi

Antonio Milic, źródło fot. twitter Anderlecht Inside

Antonio Milic, źródło fot. twitter Anderlecht Inside

Antonio Milic będzie, a może już jest nowym piłkarzem Lecha Poznań. Klub ze stolicy Wielkopolski czeka jeszcze z oficjalnym potwierdzeniem kolejnego wzmocnienia. Wyłamała się jednak siostra chorwackiego obrońcy, która pochwaliła się zdjęciem Antonio z koszulką Kolejorza w rękach. Zapytaliśmy naszych belgijskich kolegów, co mówi się w ich kraju o tym transferze.

Wzmocnienia to był mus

Wzmocnień w linii defensywy Lech potrzebował jak ryba wody. Kibice szyderczo liczyli stracone gole, które wpadały do bramki poznaniaków po stałych fragmentach gry. Lekiem na całe zło mają być transfery obrońców, którzy legitymują się słusznym wzrostem. Pierwszym, już ogłoszonym wzmocnieniem defensywy zespołu Dariusza Żurawia jest Bartosz Salamon. Wychowanek poznańskiej drużyny wraca do macierzystego klubu po ponad 13 latach gry na Półwyspie Apenińskim. Transfer ten został przyjęty dość ciepło, bo o Salamonie w kontekście dołączenia do Lecha, mówiło się już jakiś czas temu. Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni i nawet sprowadzenie solidnego zawodnika niczego nie gwarantuje. Tak czy inaczej Bartosz Salamon został powitany w Poznaniu i daję się wyczuć oczekiwanie na jego debiut w dorosłym zespole Kolejorza.

Rzecz jasna sprowadzanie problemów w formacji obronnej tylko do stałych fragmentów gry, jest sporym uproszczeniem. Globalnie patrząc, Lechowi zdarzały się mecze, w których koncentracja nie była na najwyższym poziomie. Wpływ na to miało wiele czynników, które w sumie dawały niezadowalający obraz. Na kozła sam siebie wrzucił Dariusz Żuraw, który w pewnym momencie wypalił, że z takim stanem osobowym w defensywie, jego zespół sobie poradzi. Jak wszyscy widzieliśmy – nie do końca sobie poradził. Nie skupiając się na przypominanych już stałych fragmentach gry, można przypomnieć sobie potyczkę z Pogonią Szczecin. Od samobója Thomasa Rogne, do “asysty” Bohdana Butko przy golu Tomasza Podstawskiego. Mecz z “Portowcami” musiał komuś w klubie otworzyć oczy. Gra w obronie wyglądała wówczas katastrofalnie.

Lechowi udało się zachować czyste konto tylko w trzech meczach ligowych. Było to w derbach Poznania z Wartą, gdzie nie mająca ognia w ataku ekipa Piotra Tworka miała swoje sytuację. Następnie w meczu z Lechią. Też nie był to perfekcyjny mecz, ale liczy się to, że udało się zagrać “na zero”. Ostatnie czyste konto to gra z Podbeskidziem, które obrywało od każdego.

Antonio Milić blisko Lecha Poznań

Zastanawiająca reakcja

Drugim piłkarzem, który może, a w zasadzie chyba już zasilił Lecha, jest chorwacki defensor – Antonio Milic. Piłkarz, który ostatni sezon spędził w drugoligowym hiszpańskim Rayo Vallecano. Do Poznania ma przyjechać jednak z Belgii. Jego macierzystym klubem jest Anderlecht Bruksela. Korzystając z kontaktów z belgijskimi dziennikarzami, które pomogły przy opracowaniu Standardu Liege, postanowiliśmy zapytać, co mówi się w Belgii o tym transferze. Nasz rozmówca wskazuje, że Antonio Milic może być dla Lecha wzmocnieniem, ale tylko wtedy, gdy nawiąże do swojej dyspozycji z czasów gry w KV Oostende. W zespole z Flandrii Zachodniej grał on przez trzy lata. Zagrał tam w 115 meczach, w których zdobył 9 goli i zanotował 2 asysty. Dobra gra, o której wspomniał belgijski dziennikarz, zaowocowała transferem do Anderlechtu. Wiadomo, że takiemu zespołowi się nie odmawia i Antonio Milic postanowił spróbować swoich sił w drużynie popularnych “Fiołków”.

Tam jednak coś nie wypaliło. Dołączył do Anderlechtu w lipcu 2018 roku. Nie zagrzał jednak długo miejsca w zespole. Jak powiedział nam znający realia belgijskiej piłki rozmówca – kibice Anderlechtu cieszą się z tego, że Milic odchodzi z ich klubu. Nie jest to opinia zachęcająca i uspokajająca fanów Lecha Poznań. Można napisać więcej – jest to ocena szokująca. W opinii naszego rozmówcy, Antonio Milic grając w Brukseli wyglądał naprawdę źle. Stąd też powstał pomysł, aby wypożyczyć tego piłkarza do klubu, w którym będzie miał szansę grać. Wybór padł na hiszpańskie Rayo Vallecano. Tam początkowo miał pecha, bo po dwóch meczach doznał urazu i musiał pauzować przez kilka tygodni. Gdy wrócił również nie od razu odzyskał miejsce w składzie ekipy z Segunda Division. Łącznie dla ekipy z Madrytu rozegrał 20 meczów. Złożyło się na to 18 spotkań w lidze oraz dwa w Pucharze Króla.

Wrócił do Anderlechtu, ale tutaj nie było dla niego miejsca. Przez pół roku tylko trenował i jak mówi belgijski dziennikarz, ze względu na okres bez gry, bardzo potrzebny będzie powrót do reżimu treningowego. Zwraca również uwagę na to, że Antonio Milic ma naprawdę dobrze ułożoną lewą nogę, co niewątpliwie jest jego atutem. Na Anderlecht był oczywiście za słaby, ale Lech (z całym szacunkiem) nie jest na poziomie tego zespołu. Tak po prawdzie, to w tym momencie na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony, działacze z Poznania sprowadzają do klubu doświadczonego zawodnika. Z drugiej, ma on opinię jaką ma i nie jest ona odosobniona. Jak zwykle w tego typu przypadkach, wszystko zweryfikuje boisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *