Pięć dni za nami, wszystkie drużyny rozegrały po jednym spotkaniu. Dziś byliśmy świadkami zmagań w grupie F. Reprezentacja Węgier sensacyjnie wygrała z Austrią 2:0, a Portugalia zremisowała z Islandią 1:1.

Zawodnik dnia

Hannes Halldórsson – gdyby nie bramkarz reprezentacji Islandii, to zawodnicy z tego małego państwa nie osiągnęliby historycznego remisu z Portugalią. Pewne interwencje były całkowicie instynktowne, jednak to tylko dowód na to, że Halldorsson miał dziś niesamowity dzień.

Plusy dnia

Reprezentacja Węgier – drużyna która była stawiana na równi z Albanią jeżeli chodzi o jakiekolwiek szanse w swojej grupie. Co robi jednak w pierwszym meczu? Wygrywa 2:0 z Austrią, która przez niektórych była uważana za ekipę która przy odrobinie szczęścia może namieszać. Zdecydowanie największe zaskoczenie pierwszej kolejki fazy grupowej EURO.

Nani – dawał dużo Portugalczykom w ofensywie, co zresztą potwierdza gol zdobyty na 1:0. Bez większych kontrowersji można powiedzieć, że dał więcej swojej reprezentacji niż Ronaldo w dzisiejszym meczu. Na plus.

Minusy dnia

Cristiano Ronaldo – poza jedną dogodną sytuacją niczym się nie wyróżnił. Możliwe że to jakaś klątwa Cristiano na wielkich turniejach, jednak na tle innych liderów swoich reprezentacji, którzy już mieli okazje się popisać w meczach mistrzostw (Ibrahimović, Rooney, Modrić) wypadł blado. Najlepszym podsumowaniem występu Ronaldo będzie obejrzenie dwóch rzutów wolnych na koniec spotkania, raz z 33 metrów, za drugim razem z 24… w obu przypadkach po strzale CR7 piłka trafiała w mur.

David Alaba – możliwe że wymagam od Alaby więcej niż się powinno, stąd minus. Już w pierwszych sekundach meczu miał świetną okazje, jednak trafił w słupek, później wciąż był dość aktywny jednak to nie wystarczyło żeby Austria choć na chwile ruszyła wyraźniej do ataku. Tutaj minus powinien być bardziej kierowany do reprezentacji Austrii (lub do Dragovicia) niż do samego gracza Bayernu, jednak David nie był w najwyższej formie, tak samo jak jego koledzy.

Gol dnia

Zoltán Stieber na 2:0 dla reprezentacji Węgier – drużyna w której szeregach mamy aż czterech piłkarzy z Ekstraklasy walczyła w końcowych minutach o obronienie wyniku 1:0 i trzy punkty. Z tego bronienia, wyszła zabójcza kontra, idealne podanie Priskina przez niemalże całe boisko, a następnie piękne podcięcie piłki nad bramkarzem austriackim i zwycięstwo Węgrów było już pewne.

Liczba dnia

23 – tyle bramek padło w pierwszej kolejce fazy grupowej Euro. Dużo? Mało? Czy druga seria gier będzie obfitowała w więcej trafień?

Pytanie dnia

To kto będzie tym czarnym koniem?

Przed turniejem jako czarnego konia imprezy typowało się Belgów, Austriaków, Polaków. Z naciskiem jednak na tych pierwszych. Tylko nasza reprezentacja zdołała wygrać swój pierwszy mecz. Trzeba brać jednak poprawkę na to, że Belgia przegrała z nie byle kim, bo z Włochami. Nie zaprezentowali jednak porywającego footballu. Kto więc “z drugiego rzędu” może zawojować turniej? Może ktoś o kim nikt przed turniejem nie myślał?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.