Zwycięstwa Sevilli i Villarealu, remis Realu – podsumowanie dnia w La Liga

Twitter: Sevilla Futbol Club

Dziś wieczorem rozegrano trzy mecze 34. kolejki La ligi Sanstander. Swoje spotkania rozegrały dziś miedzy innymi: Sevilla, Villarreal oraz Real Madryt. Szczególnie efektowna wygrana padła na Sanchez Pizjuan, gdzie gospodarze strzelili aż 5. bramek! 

Grad goli w Andaluzji

Mecz ten był bardzo istotny i ważny dla obu ekip. Sevilla jak wiadomo walczy wciąż o czwarte miejsce z Valencią i Getafe, a Rayo bije się o utrzymanie. Warto dodać, że spośród rywali Los Nervionenses w tej kolejce dostało najłatwiejszego rywala. Valencia wczoraj poległa na Wanda Metropolitano, zaś Getafe …. z Realem Madryt. Co do samego meczu: Rayo miało wielkie problemy z akcją kreowaną w środku pola, piłkę więc rozrzucali na boki. Jednak defensywa gospodarzy spisywała się bez zarzutu, Vaclík  przez większość czasu był niemalże bezrobotny. Świetną okazję po stracie Velázqueza miał Pablo Sarabia, ale zdecydował się strzelać ze swojej słabszej nogi, co nie było dobrym pomysłem. Akcje Sevilli mnożyły się z każdą upływającą. W bardzo dobry sposób potrafili przechodzić z obrony do ataku. Jednak nie wszyscy zawodnicy brali w nich czynny udział. W grze Evera Banegi widać było już pierwsze objawy zmęczenia. Pomocnik miał w nogach ponad 50. spotkań w całym sezonie co mocno mogło mu utrudniać rozgrywanie gry. Mocny strzał z zaskoczenia oddał Navas, ale instynktownie broni Alberto García. Koledzy spodziewali się dośrodkowania w pole karne, jednak boczny obrońca postanowił inaczej rozwiązać tą akcję. Dobrą okazję na gola miał także Ben Yedder, ale tu również świetnie spisał się bramkarz. Do przerwy bezbramkowy remis, choć po wypracowanych sytuacjach gospodarze powinni prowadzić co najmniej jedną bramką. 

Na początku drugiej połowy sędziowie popełnili dwa błędy mogące wpłynąć na wynik spotkania. Dwukrotnie chorągiewka podnoszona była za wcześnie, powtórki pokazały, że o spalonym nie mogło być mowy. Bliski strzelenia gola był Ben Yedder, ale w decydującej fazie nie wiedział jak się zachować, spanikował. Od 55. minuty zaczęła się egzekucja. Pierwszego gola zdobył Quincy Promes, powalczył do końca w swojej akcji. Najpierw jego uderzenie obronił bramkarz, a następnie dobił ją do pustej bramki. Garcia popełnił błąd, bowiem mógł wybić piłkę poza pole karne. Dwie minuty później Pablo Sarabia zagrał futbolówkę w punkt do Munira, a ten silnym strzałem podwyższył prowadzenie. W 62. minucie Munir po raz drugi trafił do siatki. Tym razem wykorzystał wybicie piłki przez bramkarz po strzale Ben Yeddera. Sevilla od tego momentu grała na wielkim luzie, wiedzieli że przedmeczowy plan całkowicie się powiódł. W 70. minucie fatalnie zachował się golkiper Rayo, wyszedł na pojedynek z Ben Yedderem, który przegrał. Następnie Francuz dokonał tylko formalności. Cała sytuacja była jeszcze analizowana przez VAR, bowiem było podejrzenie, że w chwili podania napastnik był na spalonym. Jak się później okazało na pozycji spalonej był Franco Vázquez, który nie brał udziału w akcji. W końcówce spotkania na listę strzelców wpisał się jeszcze młody Brayan Gil. Wykorzystał podanie od Pablo Sarabii i w znakomitym stylu ograł jednego z defensorów po czym strzelił mocno i celnie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:0. 


25.04.2019, 34. kolejka La Liga Santander, Estadio Ramon Sanchez Pizjuan, Sewilla

Sevilla FC – Rayo Vallecano 5:0 ( 0:0 )

Quincy Promes 55′, Munir El Haddadi 57′, 62′, Wissam Ben Yedder 70′ , Bryan Gil 87′ 

Sevilla: Tomáš Vaclík – Jesús Navas(Alex Vidal 73′), Gabriel Mercado, Daniel Carriço, Quincy Promes – Éver Banega – Pablo Sarabia, Roque Mesa, Franco Vázquez(Marko Rog 71′), Munir El Haddadi(Bryan Gil 75′) – Wissam Ben Yedder

Rayo: Alberto García  – Jordi Amat, Álex Gálvez(Javi Guerra 63′), Emiliano Velázquez – Adrián Embarba, Uche Agbo, Mario Suárez, Alex Moreno(Tito 46′) – Álvaro García(Gael Kakuta 72′), José Pozo, Franco Di Santo 

Żółte kartki: 

Sędzia: Guillermo Cuadra Fernández


Mecz na Anoeta pomiędzy Realem Sociedad, a Villarrealem zakończył się zwycięstwem gości 1:0. 

Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando gospodarzy. Przez większą część czasu utrzymywali się przy piłce, oddawali strzały w kierunku bramki Andresa Fernandeza. Warto zaznaczyć że tylko jeden z nich okazał się strzałem celnym. W drugiej połowie goście włączyli się do gry i przechylili szalę na swoją stronę. Na gola trzeba było poczekać aż do 86. minuty, kiedy to Gerard Moreno uderzył celnie na bramkę Rulliego. Tym samym zwiększyli swoje szanse na utrzymanie. 


Na zero z tyłu i z przodu

Już w 2. minucie gry okazję na gola miał Karim Benzema, ale jego strzał był niecelny. Królewscy dość szybko rozgrywali piłkę, kreowali sobie kolejne sytuacje, jednakże wiele z nich były kasowane przez zawodników Getafe. Gospodarze prezentowali taki styl jak jak zawsze, czyli wybijanie z rytmu przeciwnika, dużo fauli. Szczególnie dał o sobie znać Damian Suarez, który zaznaczył swoją obecność po starciu z Sergio Reguilónem. W 31. minucie z rzutu wolnego uderzał Mauro Arambarri, ale futbolówka trafiła wprost w Keylora Navasa. Niedługo później Królewscy mogli trzykrotnie objąć prowadzenie, ale opór podopiecznych Jose Bordalasa przynosił dobre efekty. Najpierw uderzenie Benzemy zablokował Ignasi Miquel. Następnie piłka po strzale Casemiro zatrzymała się na linii bramkowej dzięki interwencji jednego z defensorów. Przed przerwą dość trudną sytuację miał Benzema, ale mimo wszystko zdołał oddać strzał. Jednakże dobrze spisał się między słupkami David Soria. Do przerwy 0:0. 

Po zmianie stron Getafe kilka razy ruszyło odważnie na bramkę Navasa, ale ich akcje zakończyły się fiaskiem. Gospodarze po pierwszej części wyglądali na takich, którzy nie chcieli pokonać Realu, tak jakby bali się tej wielkiej marki jaką są Królewscy. Dobrą okazję na gola miał Casemiro, oddał strzał z okolic 30. metra, piłka jeszcze skozłowała przed bramką Davida Sorii co znacznie utrudniło mu interwencję. Chwilę później celny strzał oddał Carvajal, ale efektowną paradą popisał się golkiper Getafe. Podopieczni Jose Bordalasa mieli dwie okazje na otwarcie wyniku, ale Navas świetnie interweniował przy strzałach najpierw Moliny, a później Maty. Pomimo starań obu ekip goli na Coliseum Alfonso Perez nie zobaczyliśmy. 


25.04.2019, 34. kolejka La Liga, Coliseum Alfonso Perez, Getafe

Getafe – Real Madryt 0:0 ( 0:0 )

Getafe: David Soria – Damián Suárez, Bruno González, Ignasi Miquel, Leandro Cabrera – Hugo Duro(Francisco Portillo 72′), Nemanja Maksimović, Mauro Arambarri, Mathías Olivera(Angel 57′) – Jaime Mata(Samuel Sáiz 84′), Jorge Molina

Real: Keylor Navas – Dani Carvajal, Nacho, Raphaël Varane, Sergio Reguilón – Isco, Casemiro, Federico Valverde(Toni Kroos 78′) – Gareth Bale(Marco Asensio 71′), Brahim Diaz(Lucas Vázquez 71′), Karim Benzema

Żółte kartki: Suarez – Isco, Valverde, Nacho

Sędzia: Ricardo de Burgos Bengoechea

Przejdź do paska narzędzi