NA GORĄCO

Top 10 transferów Primera Division

4 października 2017, 15:42 | Foto: | Autor: Mateusz Kasowski
Top 10 transferów Primera Division
Primera Division
0

Przechodzimy do Hiszpanii, która co prawda nie szalała w wielkich transferach, jednak również zdarzyły się hity. W związku z tym prezentujemy naszym zdaniem dziesięć najciekawszych hiszpańskich transferów.

10 – Jeison Murillo (Valencia) – To jego powrót po dwóch latach do Hiszpanii. Wcześniej grał w kilku mniejszych klubach na wypożyczeniu z Granady, gdzie z kolei przybył z Kolumbii. To właśnie w tym klubie w końcu się wybił, co zaskutkowało transferem do Interu Mediolan. Tam z marszu stał się podstawowym stoperem, lecz pod koniec poprzedniego sezonu zaczął tracić swoją pozycje. W ekipie „Nietoperzy” spędzi przynajmniej kolejne dwa sezony w ramach wypożyczenia. Następnie Valencia może go wykupić za 13 milionów euro. Znany również ze swojej niebywałej bramki w meczu z Bologną w meczu Pucharu Włoch.

9 – Ever Banega (Sevilla) – Były gwiazdor Primera Division ponownie wraca na hiszpańskie ziemie, po średnio udanej przygodzie z Interem. Już w 2008 roku Valencia zapłaciła za niego 18 milionów euro. Po pół roku był już jednak na rocznym wypożyczeniu w Atletico. Po latach zaczął tracić pozycję w ekipie z Estadio Mestalla i odszedł do Sevilli. Tam stał się prawdziwą gwiazdą, która dwukrotnie doprowadziła zespół z Andaluzji do wygrania Ligi Europejskiej. Po zakończeniu kontraktu odszedł do Interu, gdzie strzelił sześć bramek i zaliczył osiem asyst, jednak nie był pierwszym wyborem trenera i zdecydował się na powrót. Ma dopiero 29 lat i ogromne doświadczenia, co może być dobrym znakiem dla Sevilli.

8 – Luis Muriel (Sevilla) – W 2010 roku trafił jeszcze jako nastolatek do Udinese, gdzie na początku nie potrafił się przebić. W końcu wiele dało mu wypożyczenie do Lecce, gdzie rozegrał pełny sezon. Choć jego statystyki nie powalają, w zeszłym sezonie w barwach Sampdorii zdobył 13 bramek i zaliczył dziewięć asyst, co już jest poważnym wynikiem. W końcu za 20 milionów euro trafił do Hiszpanii, gdzie będzie próbował uzupełnić jedynego strzelającego, środkowego napastnika, Wissama Ben Yeddera.

7 – Nolito (Sevilla) – Trzykrotny zdobywca Ligi Europejskiej zaszalał na tegorocznym rynku transferowym. Do ekipy Eduardo Berizzo dołączył również były gwiazdor Celty Vigo i reprezentacji Hiszpanii. Wychowanek Barcelony został wykupiony przez Celtę w 2013 roku za dwa i pół miliona euro. Od razu stał się liderem i w trzy lata strzelił 39 bramek, dołączając do tego 23 asysty. Dzięki temu trafił też do reprezentacji Hiszpanii. Podczas zeszłorocznego Euro był podstawowym zawodnikiem „La Roja”. Dzięki temu trafił do Manchesteru City, gdzie jednak spisywał się średnio. Teraz będzie miał szanse udowodnić, że potrafi grać w piłkę.

6 – Simon Kjaer (Sevilla) – Choć Duńczyk nigdy nie grał w najmocniejszych klubach na świecie, zaliczył już występy w Ligue 1, Serie A i Bundeslidze. We wszystkich przypadkach spisywał się dobrze. Od lat jest też ostoją linii obrony reprezentacji Danii, ma tylko 28 lat. Ostatnie dwa sezony spędził w Fenerbahce, gdzie grał niemal bez przerwy. Teraz wylądował w Sevilli, w ramach wartego 12,5 miliona euro transferu.

5 – Carlos Bacca (Villareal) – Kolumbijski specjalista od strzelania bramek, w końcu po dwóch latach potrzebował wyrwać się z Milanu, gdzie jakkolwiek by nie zagrał, był krytykowany. Wraca więc na odbudowę do Sevilli, w której stał się w ciągu dwóch lat jednym z najlepszych napastników na świecie. We Włoszech strzelił 34 bramki w dwa sezony. W ekipie „Żółtej Łodzi Podwodnej” zdążył już strzelić dwie bramki, jednak z pewnością planuje wrócić do czasów, gdy strzelał po prawie 30 bramek w sezonie.

4 – Ruben Semedo (Villareal) – Portugalski stoper przez sześć lat czekał na prawdziwa szansę w Sportingu, do którego przeszedł z Benfiki. W końcu po powrocie z wypożyczenia do Vitorii Setubal, rozegrał pełen sezon w pierwszym zespole „Lwów”. Rozegrał w nim jednak 24 spotkania w lidze, do tego wszystkie sześć w Lidze Mistrzów w pełnym wymiarze czasowym. Szybko znalazł się na radarze wielu klubów z mocniejszych lig. Dobrą formę potwierdził też na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Skończyło się na transferze do Villareal, które wydało na niego 14 milionów euro.

3 – Dani Ceballos (Real Madryt) – Rozegrał bardzo dobry poprzedni sezon w barwach Realu Betis, którego jest wychowankiem. Pojechał na młodzieżowe Euro, ale tam rządzić mieli Marco Asensio i Saul. Ostatecznie nawet ich dobre występy przyćmił Ceballos, choć zaczynał na ławce rezerwowych. Później wygryzł ze składu Denisa Suareza i rozegrał fantastyczny turniej, odwalając w ekipie Hiszpanii czarną robotę, a przede wszystkim swoimi podaniami ułatwiał grę kolegom, niczym na dorosłym Euro 2008, Xavi Hernandez. A walczyły o niego Real i Barcelona. Ostatecznie 21-latek wybrał ofertę „Królewskich”, lecz według Zinedine’a Zidane’a nie jest jeszcze na poziomie Luki Modrica i innych kolegów ze środka pomocy. W ostatnim meczu z Deportivo Alaves wygrał jednak swojej drużynie mecz, strzelając dwie bramki.

2 – Diego Costa (Atletico Madryt) – Choć reprezentant Hiszpan zagra pierwszy raz w klubie, w którym wybił się na szerokie wody dopiero w styczniu, zapewnienie sobie tego transferu już teraz jest dla „Rojiblancos” prawdziwym zbawienie, szczególnie, że przy dobrej grze Antoine Griezmanna, nic nie będzie w stanie go zatrzymać w stolicy Hiszpanii. A Costa bramki strzelać potrafi, co udowadniał w „Rojiblancos”, szczególnie w sezonie 2013/2014, gdy strzelił 36 bramek i dotarł z kolegami do finału Ligi Mistrzów. Teraz jednak czeka go pół roku poza grą, a transfer to ponad 60 milionów euro, choć w Chelsea udowodnił, że nie jest graczem „jednego sezonu”.

1 – Ousmane Dembele (FC Barcelona) – 20-latek kapitalnie spisywał się w Rennes, co zaowocowało transferem do Borussi Dortumd. W Niemczech miał wejść na wyższy poziom, ale szybko okazało się, że on już jest na poziomie nieosiągalnym dla większości graczy Bundesligi. Strzelił dziesięć bramek, ale dorzucił do tego aż 21 asyst. Wobec odejścia Neymara z Barcelony, szybko stał się obok Coutinho numerem jeden na liście życzeń „Dumy Katalonii”. Na transfer nie chciała zgodzić się Borussia, a sam piłkarz robił co mógł, zawierając w to fochy i odmowę treningów. Skończyło się na drugim największym w historii transferze i kwocie 105 milionów euro i kolejnych kilkudziesięciu w postaci bonusów. To jednak na nic się nie zdało, bowiem po trzech rozegranych spotkaniach Francuz zerwał mięsień uda i tak czy inaczej, do końca roku Barca musi sobie radzić bez następcy Neymara.

Comments are closed.

Przejdź do paska narzędzi