NA GORĄCO

Tak się tworzy legenda – Mohamed Salah

11 stycznia 2018, 14:56 | Foto: TalkSport | Autor: Mateusz Kasowski
Tak się tworzy legenda – Mohamed Salah
Blogi
0

Jego talent rozbłyska teraz na cały świat. A jeszcze niespełna trzy lata temu wydawało się, że odbicie się od wielkiej piłki w Chelsea pozbawi go złudzeń. Ale Egipcjanin nadal ciężko pracował i oszukał przeznaczenie. Teraz jest gwiazdą Premier League, a jego wartość rośnie w kolosalnym tempie.

Salah urodzony w 1992 roku swoje pierwsze kroki w piłce stawiał w El Mokawloon. W tym zespole w końcu w wieku 18 lat został dołączony do pierwszego zespołu, gdzie od początku rzucała się w oczy jego szybkość.

Jego kariera szybko jednak została przystopowana, bowiem po zamieszkach na Stadion Port Said, miejscowa federacja odwołała rozgrywki po rozegraniu 16 spotkań. W tym czasie uznawany za wielki talent w ojczyźnie skrzydłowy zdążył pokazać się z dobrej strony. Zdobył siedem bramek i zanotował trzy asysty.

Jeszcze w kwietniu podpisał kontrakt z FC Basel, klubem, które nie raz pokazało, że lubi promować młodych utalentowanych graczy. W pierwszym zdążył zagrać w 50 spotkaniach, w których strzelił dziesięć goli i miał 11 asyst. Szybko miejscowi kibice zapomnieli o Xherdanie Shaqirim.

W Szwajcarii zdążył pograć jeszcze pół roku, bowiem za 16,5 miliona euro zimą trafił na Stamford Bridge. Wydawało się to dziwnym krokiem Chelsea, której coraz rzadziej wychodziło robienie gwiazd z piłkarzy ze słabszych lig. Czasy stworzenia liderów z Didiera Drogby, czy Petra Cecha odeszły już wtedy w niepamięć.

Salah nie mógł i tak grać w europejskich pucharach, dostał za to dziesięć występów w Premier League, gdzie spisał się obiecująco. Jednak dla Chelsea i ówczesnego menedżera, Jose Mourinho było to jednak rzecz jasna zbyt mało. Jesienią kolejnego sezonu nie dostawał już praktycznie wcale okazji do grania, a zimą trafił na wypożyczenie do Fiorentiny.

We Włoszech rozpoczął odbudowę, strzelił dziewięć bramek i znów zaczął pokazywać się z dobrej strony. Już od początku kolejnej kampanii został w Serie A, w ramach wypożyczenia w Romie i spisywał się wyśmienicie. Szalał na skrzydle, strzelał bramki, notował asysty, pokazując Anglikom, że odpuszczenie Kevina De Bruyne nie było odosobnionym przypadkiem.

Już pierwszego lipca 2016 roku Roma zakontraktowała Egipcjanina na stałe płacąc 15 milionów euro. A ten od początku zaczął spłacać zaufanie. Na początku listopada miał już na koncie osiem bramek w Serie A, później nastąpiła przerwa na Puchar Narodów Afryki, a po powrocie nadal grał fantastycznie. Skończył sezon z 19 golami i 15 asystami.

W ciągu roku jego wartość podskoczyła na tyle, że Liverpool zapłacił za niego 42 miliony euro, mając w pamięci to, że poprzedni jego pobyt na Wyspach nie przebiegł zbyt dobrze. Ale to co wyprawia Salah w obecnym sezonie jest rzeczą niepojętą.

Szybko stał się jedną z największych gwiazd „The Reds”, dzięki czemu nawet odejście Philippe Coutinho nie musi szczególnie martwić kibiców. Teraz ubóstwiają bowiem Egipcjanina. Jego niesamowita szybkość i świetny drybling pozwoliły mu zanotować do tej pory 17 bramek i sześć asyst, co daje mu udział przy blisko połowie strzelanych goli przez zespół Juergena Kloppa. Do tego w Lidze Mistrzów zanotował już pięć bramek i dwie asysty.

Jego przydomek „Egipski Messi” spełnia się w 100 procentach. W ciągu pół roku jego wartość według Transfermarkt wzrosła z 35 milionów do 80. A jeżeli 25-latek nie przestanie strzelać, niedługo przekroczy 100 milionów. Oprócz kapitalnych statystyk świetnie spisuje się także wspomagając kolegów. Średnio notuje blisko dwa kluczowe podania w meczu. Jest też bardzo uniwersalny, może występować na wszystkich pozycjach ofensywnych i na każdej spisuje się świetnie. Obecnie w barwach Liverpoolu zajmuje miejsce po prawej stronie ataku. Po lewej stronie gra Sadio Mane, na szpicy Roberto Firmino, a za nim do tej pory prezentował się Philippe Coutinho. Ten tercet potrafił rozmontować defensywę każdego rywala.

Ale Salah sporo bramek wypracował albo sam, albo znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Jego znakiem firmowym stały się już zejścia z prawej strony boiska, gdzie często grana była do niego piłka. Tak strzelił m.in. gola Burnley. Leicester z kolei przekonało się, gdy strzelił im bramkę głową, niepostrzeżenie wybiegając za plecy obrońców.

Jego gola strzelonego Mariborowi kibice „The Reds” będą pamiętać długo, gdy dośrodkowanie Trenta Alexandra-Arnolda zamienił na bramkę efektownym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy. Podobnie jak jego genialny gol zza pola karnego w meczu z Southampton. Miłość fanów zaskarbił sobie również fantastycznym golem z Evertonem, gdy zabawił się z obrońcami „The Toffees” i mierzonym strzałem pokonał Jordana Pickforda.

To pokazuje jak uniwersalnym jest zawodnikiem. Dysponuje fantastyczną szybkością, ma świetną kontrolę nad piłką, potrafi świetnie odnaleźć się w polu karnym i twardo trzyma się na nogach. Gdy podreperuje trochę technikę w prawej nodze i chętniej powalczy w defensywie, może walczyć w kolejnych latach o Złotą Piłkę.

Mimo że stał się wielką gwiazdą piłki nożnej, ciągle pozostaje też wspaniałym człowiekiem. Jest bardzo religijny, na każdym kroku podkreśla swoje przywiązanie do islamu. Cały czas wspomaga też swoje rodzinne miasteczko, Bassyoun. W Egipcie ma status wyższy niż w Polsce Robert Lewandowski.

Nie chodzi z głową w chmurach, prowadzi fundację charytatywną, wybudował w rodzinnym miasteczku szkołę, na bieżąco wspomaga też szpital. Jest jednak przede wszystkim absolutną gwiazdą reprezentacji, w której szalał jeszcze przed wyjazdem do Europy. W październiku nastąpiło apogeum, gdy w 95 minucie wykorzystał rzut karny w meczu z Kongo, zapewniając tym samym swojej reprezentacji awans na mistrzostwa świata po 28 latach. Jak mówią o nim w Egipcie, jest kimś więcej niż piłkarzem.

Teraz nadszedł prawdziwy czas Salaha, czego efektem, jak informują media może być ogromny transfer do Realu Madryt. Jeżeli nie teraz, z pewnością 25-latek ma jeszcze przed sobą lata bogatej kariery. Pokazały to również niedawne wyniki plebiscytu Piłkarza Roku w Afryce, gdy zmiażdżył konkurencję.

 

 

Comments are closed.

Przejdź do paska narzędzi