Krzysztof Piątek / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

W sobotę do walki o tytuł mistrza Włoch przystąpią piłkarze z Półwyspu Apenińskiego. Włoska Serie A od 7 lat ma jednego  triumfatora rozgrywek krajowych. Juventus, bo o nim mowa, króluje na krajowym podwórku nieustannie od sezonu 2011/2012.

Wtedy to AC Milan prowadził Massimiliano Allegri, w ataku drużyny Rossoneri swoje ostatnie bramki strzelał Filippo Inzaghi, a linię pomocy Interu Mediolan trzymał w ryzach Esteban Cambiasso. Choć wszyscy doskonale pamiętamy tych wybitnych piłkarzy, nie da się nie powiedzieć, iż są to czasy piłkarskiej prehistorii. 7 lat w futbolu to wieczność. Czy fani Serie A mogą mieć trafne przesłanki ku temu, że nowy rozpoczynający się w sobotę sezon 2019/2020 przyniesie nowego mistrza Włoch?

Preseason i okienko transferowe we Włoszech 

Ostatnie szlify i poprawki taktyki powinny być już na etapie końcowym wśród wielu drużyn Serie A. Dopracowywanie detali zakończyły również ekipy z topu włoskiej ligi. Czasu na przygotowanie zespołu było sporo, choć zawsze znajdą się trenerzy, którzy woleliby mieć jeszcze tydzień więcej na przygotowanie drużyny. Cóż, taki urok piłkarskiego życia.

Jeśli chcesz walczyć z najlepszymi o Scudetto, musisz być na czas przygotowany do sezonu. Sezon 2019/2020 obecny mistrz, Juventus rozpoczął pod koniec lipca. Na początku przygotowań nie zabrakło standardowych testów medycznych oraz badań. Każda z ekip występujących w Serie A zaplanowała swój okres przygotowawczy pod czekające je wyzwania w nowym sezonie. Nieco wcześniej swój preseason rozpoczęła drużyna Torino, która musiała odpowiednio przygotować się do walki o fazę grupową Ligi Europy.

Choć do zamknięcia okienka transferowego jest jeszcze ponad tydzień, najpoważniejsi kandydaci do tytułu wzmocnili się odpowiednio wcześnie. Przed zbliżającym się sezonem kibice włoskiej piłki mieli okazję ogłosić światu kilka ciekawych transferów, które mogą namieszać na włoskiej i europejskiej ziemi. Główny kandydat do tytułu, Juve wzmocnił się szczególnie w defensywie. Do byłego klubu Alessandra Del Piero dołączył Matthijs De Ligt z Ajaxu Amsterdam za 85 milionów Euro. To transfer, którym emocjonowała się cała Europa, po tym jak Ajax dotarł do półfinału Ligi Mistrzów, którego De Ligt był głównym ojcem sukcesu. Młody Holender ma przed sobą wielką karierę i już w premierowym sezonie we Włoszech będzie musiał pokazać, że nie przypadkiem klub z Turynu wydał na niego taką kwotę pieniędzy.

Juventus wzmacniając defensywę pozyskał ponadto Brazylijczyka Danilo, który odszedł z Manchesteru City za 37 milionów, oraz Cristiana Romero, Luce Pellegriniego czy Meriha Dermirala. Z wolną kartą w ręku do klubu przyszli Adrien Rabiot, Gianlugi Buffon i Aaron Ramsey. Szczególnie na Walijczyka liczą kibice Juve. 

W Mediolanie również nie próżnowali podczas trwającego okna transferowego. Obie drużyny z Mediolanu, które mają spore aspiracje wykonały sensowne ruchy transferowe. Inter Mediolan ciągle nie zakończył sagi transferowej z Mauro Icardim w roli głównej. Argentyńczyk wciąż jest zawodnikiem Nerazzurri, a w klubie liczą, że zarobią na nim jeszcze dobre pieniądze. Nie czekając jednak na koniec tej sagi, włodarze Interu zakontraktowali Romelu Lukaku. Transfer Belga kosztował klub z Mediolanu 65 milionów Euro i jest jednym z hitów tego okienka we Włoszech. Na Belgu będzie chciał oprzeć skuteczność swojej drużyny nowy opiekun Nerazzurri, Antonio Conte. Dla Włocha jest to powrót do włoskiej ligi. W sezonie 2011/2012 to właśnie on przejął Juventus , z którym zapoczątkował erę seryjnie zdobywanych tytułów przez Bianconeri. 3 sezony w Juventusie, bogate w trofea otworzyły mu bramę do objęcia stanowiska selekcjonera włoskiej kadry. Włoch po przygodzie z kadrą oraz londyńską Chelsea, wraca do Włoch by ponownie pokazać, że jest czołowym managerem. Do klubu Antonio Conte w tym okienku dołączyli również Valentino Lazaro z Herthy BSC za 22 miliony Euro oraz kolejny napastnik, Matteo Politano z Sassuolo za 20 milionów Euro. Nie zapominając o tym, że do mistrzostwa Włoch potrzebna jest silna i skuteczna defensywa, Inter zakontraktował Diego Godina, któremu wygasł kontrakt z Atletico Madryt.

Drugi klub z Mediolanu to oczywiście stary, poczciwy AC Milan z Krzysztofem Piątkiem na czele. Powiedzieć po okresie przygotowawczym, że Milan wypadł blado, to jak nic nie powiedzieć. Jeśli kibice Milanu potrafili patrzeć w ostatnich latach jak seryjnie Scudetto podnosił Juventus, to chyba nic im się nie stanie jeśli w tym sezonie zrobią dokładnie to samo. AC Milan jest w fazie długotrwałej przebudowy, która trwa i to doskonale widać po wynikach meczów kontrolnych drużyny Marco Giampaolo. Dwie porażki do zera w starciach  z Benficą i Bayernem, remis z Manchesterem United oraz skromne zwycięstwo z amatorami z KF Feronikeli. Oj blado, oj blado wygląda forma Milanu na papierze przed nowym sezonem. I choć marzenia i aspiracje ludzi z klubu są takie by wrócić na dobre do czołowej czwórki, a potem wygrać Serie A, to na chwilę przed startem nowego sezonu, ciężko wierzyć w to, że powalczą o coś więcej niż kwalifikacje do Ligi Mistrzów przez ligę. Osobny wątek warto poświęcić polskiemu napastnikowi. Krzysztof Piątek nie strzelił gola w żadnym z meczów kontrolnych i media we Włoszech zaczynają bić na alarm. Nie ma co ukrywać, że Piątek rozbudził apetyty wszystkich takim wejściem do Milanu, jakie zaprezentował w poprzednim sezonie. Łącznie zdobył wtedy 22 bramki w 37 spotkaniach. W kogo ma wierzyć kibic Milanu przed nadchodzącym sezonem jak nie w polskiego napastnika? Na pewno nie w Patrica Cutrone, którego Milan odstrzelił do Anglii, dostając za niego 18 milionów Euro. Kupił za to od razu następcę czyli Rafaela Leao z Lille za sporą sumę 25 milionów Euro. Portugalski napastnik ma być alternatywą dla Krzysztofa Piątka. Do klubu dołączył także z Realu Madryt obrońca Theo Hernandez za 15 milionów Euro.

Nieco odmienne jak nie zupełnie odmienne nastroje panują w Neapolu. Carlo Ancelotti w poprzednim sezonie nie zdobył mistrzostwa, o którym tak marzył on i cały Neapol z polakami na czele. Druga pozycja nie osłabiła pozycji Carlo w klubie. Ma on pełne zaufanie władz klubu w to, że w tym sezonie może się wreszcie udać zepchnąć Juventus z tronu. Choć wizja kolejnego wicemistrzostwa jest mocno prawdopodobna. W ostatnich 4 sezonach, Napoli trzykrotnie uplasowało się za Juventusem na drugim miejscu. Drugie miejsce to zarazem pierwsze przegrane miejsce. Napoli w tym celu sięgnęło po Konstantinosa Manolasa, wykupując go z Romy za 36 milionów Euro, osłabiając przy tym jednego z rywali w walce o tytuł. Grek razem z Koulibalym mają tworzyć duet obrońców ze skały. Ponadto do klubu Arka Milika i Piotrka Zielińskiego dołączą bramkarz Alex Meret za 22 miliony Euro, Eljif Elmas z Fenerbahce czy Giovanni Di Lorenzo z Empoli za 8 milionów Euro. Napoli wykupiło także Davida Ospinę z Arsenalu Londyn. Mówią, że po transferach poznasz moc drużyny. W przypadku Napoli trzeba zastosować wyjątek od tego powiedzenia. Z klubu nie odszedł póki co żaden wartościowy piłkarz, może poza odchodzącym już na piłkarską emeryturę do Hiszpanii, Raulem Albiolem.

Szósta w poprzednim sezonie AS Roma podczas tego okienka i minionych już przygotowań do sezonu chyba najbardziej żałowała grosza na solidne wzmocnienia kadry, przy okazji oddając do Neapolu wspomnianego Manolasa. Poprzedni sezon dla Romy nie był jakoś szczególnie udany. Szóste miejsce i brak solidnych wzmocnień przed startem następnego, to dla kibiców AS Romy sygnał ostrzegawczy. Do klubu przyszli co prawda Leonardo Spinazzola z Juve czy Bryan Cristante z Atalanty za 21 milionów Euro, ale to wydaje się być za mało by powalczyć o tytuł. Zresztą w ostatnich latach Roma już w trakcie sezonu wypisywała się z walki o to trofeum brakiem jakościowych zmienników. Choć w ostatniej erze zwycięstw Juventusu, czyli od sezonu 2011/2012, Roma była w stanie pięciokrotnie planować się na podium, tak teraz przed zbliżającą się batalią, w nowym sezonie może nie dotrzymać kroku pozostałym ekipom z topu.

Mniejszy nie znaczy gorszy

Przed zbliżającym się startem nowego sezonu we Włoszech, prócz starej gwardii kandydatów do tytułu, można łatwo znaleźć drużyny, które już w poprzednim sezonie pokazały, że do słabych nie należą. Mało tego, potrafią samodzielnie poprzez ligowe zmagania wywalczyć sobie prawo startu w Lidze Mistrzów. Tak było z 3. w poprzednim sezonie Atalantą Bergamo. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego byli największą rewelacją sezonu 2018/2019. Przebojem wdarli się do top czwórki we Włoszech i utarli nosa każdemu z największych klubów włoskich. W półfinale Pucharu Włoch sprawili ogromną niespodziankę eliminując faworyzowany Juventus. W finale musieli uznać wyższość piłkarzy Lazio Rzym. Zostawiając po sobie tak dobre wrażenie oraz przyjemną dla oka piłkę, zasadne jest zadanie sobie pytania na co stać ich w nadchodzącym sezonie i czy włączą się, choć na chwilę do walki o mistrzostwo. Do klubu z Bergamo dołączyli w czasie trwającego obecnie okienka transferowego dwaj bardzo ciekawi gracze. Pierwszy z nich to znany już szerszej publiczności Luis Muriel za 15 milionów z Sevilli. W sezonie 2018/2019 Muriel reprezentował barwy Fiorentiny, w której licząc wszystkie spotkania strzelił 13 bramek (43 mecze). Razem z Duvanem Zapatom będą odpowiedzialni za strzelanie goli w ważnych meczach. Drugim transferem kosztującym sporą kwotę jest Ruslan Malinovskyi. Pomocnik z Ukrainy dał się zapamiętać polskim kibicom już rok temu gdy, wówczas jego Genk wypunktował Jagiellonię Białystok. Niezwykle dynamiczny i szybki pomocnik będzie miał okazję w Atalancie zagrać w Lidze Mistrzów oraz powalczyć o jak najwyższe miejsce w Serie A.

Co znaczy mniejszy, a wcale nie gorszy pokazało również w ubiegłym sezonie Lazio Rzym. Rzymianie triumfowali w finale Pucharu Włoch z wspomnianym przed chwilą klubem z Bergamo. Zajęli również 8. miejsce w lidze co było nie najgorszym wynikiem. Piłkarzami Lazio przed tym sezonem zostali sprowadzeni między innymi: Manuel Lazzari ze Spal za 11 milionów Euro, Denis Vavro z Kopenhagi czy znany Jony z Malagi za 10 milionów Euro. Klub z Rzymu na pewno szykuje się na kolejne derby stolicy przeciwko AS Romie, lecz i na krajowym podwórku powalczy o miejsca premiowane awansem do europejskich pucharów. Ostatnią drużyną, która ma szanse zaistnieć w nowym sezonie to Sampdoria dwójki polaków, Karola Linettego oraz Bartosza Bereszyńskiego. Klub z Genui nie wykonał może szaleńczych transferów, pozyskał między innymi Jakuba Jankto z Udinese za prawie 15 milionów Euro oraz bramkarza Emila Audero, rezerwowego bramkarza Juventusu. Z klubu odeszli latem jednak ważni zawodnicy, tacy jak chociażby Dennis Praet do Leicester City za 21 milionów Euro oraz Joachim Andersen do Olimpique Lyon za 24 miliony Euro. Wciąż jednak o gole dla Sampdorii będzie starać się król strzelów poprzedniego sezonu, Fabio Quaqliarella. Weteran wciąż potrafi postraszyć w polu karnym przeciwnika. Na dobre mecze liczymy ze strony polaków. Zarówno Karol jak i Bartek mają raczej pewne miejsce na placu w układance Eusebio Di Francesco.

Im walka o Scudetto nie grozi

Walka o utrzymanie w Serie A już w poprzednim sezonie toczyła się do ostatniej kolejki. Grono najlepszych 20 drużyn we Włoszech po sezonie 2018/2019 opuściły takie ekipy jak Chievo Verona, Frosinone oraz Empoli. W ich miejsce od nadchodzącego sezonu będziemy oglądać US Lecce, Brescia i Hellas Verona. Ci beniaminkowie w nagrodę za udany poprzedni sezon na zapleczu Serie A, będą mogli grać oraz gościć na swoich stadionach największe włoskie firmy. Nie ulega jednak wątpliwością fakt, że ten sezon będzie również sezonem o ich pozostanie w elicie 20 drużyn Serie A. US Lecce, Brescia czy Hellas Verona są pierwszymi z brzegu kandydatami do spadku. Poza nimi do walki o ligowy byt będą szykować się inni. Widmo takiej walki będzie na pewno wśród kibiców Spal czy Parmy. Na starcie nowego sezonu, po pierwszych ligowych kolejkach powinno wyjaśnić się kto jeszcze będzie bronić się przed spadkiem.

Przewidywania i oczekiwania – Seria A 2019/2020

Z polskiego punktu widzenia mamy jako nieliczni spory komfort. Wielu polaków grało w Serie A już rok temu, wtedy to eksplodował Krzysztof Piątek, do bramki Juve na stałe wszedł Wojciech Szczęsny, a Milik i Linetty popisywali się kolejnymi trafieniami. I ciągle nam mało! Przed zbliżającą się wielkimi krokami kampanią 2019/2020 możemy sobie życzyć by ten sezon był równie udany dla polaków jak ten miniony. Polacy byli w minionym sezonie trzecią najskuteczniejszą nacją w całej lidze. To pokazało jak coraz większą rolę odgrywają Polacy we włoskich klubach. Co do liczebności polaków w Serie A, przed nowym sezonem trzeba ją zaktualizować, bowiem Paweł Dawidowicz w Veronie to kolejny nasz reprezentant, który również będzie liczył na swoje minuty w nowym sezonie. Ponadto do Fiorentiny dołączył Szymon Żurkowski, a parę dni temu ogłoszono transfer Patryka Dziczka do Lazio Rzym.

Nowy sezon we Włoszech zapowiada się interesująco głównie ze względu na transfery jakie zostały dokonane. Mowa tu o transferach piłkarzy jak i na ławce trenerskiej. Królem polowania okazał się Inter Mediolan, który zakontraktował Lukaku oraz Godina. Z ławki trenerskiej ich poczynania śledzić będzie nowy trener Antoni Conte i w nim oraz jego drużynie upatruję szansę na to by do samego końca mógł powalczyć o mistrzostwo z Juventusem Turyn. Zadanie do łatwych należeć nie będzie, albowiem i Stara Dama załatała dziury na trapiących ją w poprzednim sezonie pozycjach, zwłaszcza w obronie i pomocy. Do walki o mistrza na pewno włączy się podrażnione Napoli, które ma najzwyczajniej dość bycia drugą drużyną Serie A. Czas na mistrzostwo zdają się mówić w Neapolu. Tylko czy genialny Carlo Ancelotti wymyśli sposób na to by zatrzymać Juventus? Najbliższa okazja by móc powili się o tym przekonywać jest w sobotę o 18:00. Wtedy to hegemon ligi, Juventus rozpocznie nowy sezon na wyjeździe z Parmą. Miejmy nadzieję, pełen emocji do samego końca sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi