Serie A: Pokaz siły Atalanty. Inter za sprawą duetu Lukaku – Lautaro goni Juventus i Lazio – podsumowanie zaległej 25. kolejki

zimbio.com

Naprawdę dobrze się to oglądało po tak długim rozbracie z Serie A. Weekend przyniósł cztery mecze zaległej 25. serii spotkań. Zgodnie z planem wygrała Atalanta oraz Inter. Kibice beniaminka z Werony mogą być dumni z postawy swojej drużyny natomiast Andrea Belotti zawiódł Torino.


Torino FC – Parma Calcio (1:1) Andrea Belotti zmarnował szansę na przełamanie fatalnej passy Byków

Gospodarze za wszelką chcieli rozpocząć postpandemiczną rzeczywistość od przełamania serii sześciu porażek z rzędu w Serie A. Ta sztuka podopiecznym Moreno Longo ostatecznie się nie udała, a było bardzo blisko, gdyby najlepszy strzelec Granaty – Andrea Belotti ( 9 goli ) wykorzystał rzut karny. Niestety reprezentant Włoch wybrał ten sam róg co Luigi Sepe. Zawodnicy Parmy z pola mogą kupić zgrzewkę piwa i postawić swojemu bramkarzowi, który w kilku momentach tego meczu ratował skórę swoim kolegom. Ostatecznie padł remis 1:1 po trafieniach obrońcy Nicolasa N’Koulou dla gospodarzy oraz Juraja Kucki ze strony przyjezdnych. Gialloblu nadal mają chrapkę na europejskie puchary natomiast Torino ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Kolejna okazja na rehabilitację już we wtorek.

Hellas Verona – Cagliari Calcio (2:1) Beniaminek z Werony w swoim pięknym śnie

Dużo emocji przysporzyło drugie zaległe spotkanie 25. kolejki Serie A, w którym Hellas Verona pokonało Cagliari, gdzie na ławce trenerskiej zasiadł po raz pierwszy Walter Zenga. Od początku spotkania to beniaminek nałożył swoje warunki gry, czego dowodem były dwie piękne bramki Samueala Di Carmine. Szczególnie druga zza pola karnego zasługuje na gromkie brawa dla 31-latka. Wszystko szło po myśli gospodarzy, aż tu nagle głupi faul Fabio Boriniego. Były zawodnik Milanu niepotrzebnie skosił równo z trawą rywala. Opiekun Ivan Jurić musiał więc zastosować plan B, choć w takich przypadkach ciężko uchronić się przed stratą goli, gdy drużyna ma sobie radzić przez blisko godzinę w osłabieniu. Giovanni Simeone zdołał tuż przed przerwą zdobyć kontaktową bramkę, ale tego dnia tylko na tyle było stać Sardyńczyków. Scaligeri wytrwali w drugiej połowie. Na dodatek Luca Cigarini obejrzał drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i siły na boisku wyrównały się.

Atalanta Bergamo – US Sassuolo (4:1) Walec Gasperiniego przejechał się po Sassuolo. Dopietta Duvána Zapaty

W meczach, które serwuje nam Atalanta można liczyć na grad goli. Tym razem nie było inaczej, a ponownie popis dała La Dea. Szczególnie pierwsza połowa zasługiwała na duże brawa, jak szybko piłkarze Gian Piero Gasperiniego rozprawili się z Sassuolo. Po 37. minutach było już właściwie po sprawie. Kanonadę strzelecką rozpoczął Albańczyk, Berat Djimsiti. Chwilę później arbiter główny, Pan Daniele Chiffi dopatrzył się zagrania ręką Robina Gosensa i nie uznał drugiego trafienia autorstwa Papu Gómeza. Co się odwlecze, to nie uciecze. Po pół godzinie gry było 2:0 dla miejscowych. Duván Zapata po uderzeniu głową wpisał się na listę strzelców. W 37. minucie spotkania na Stadio Atleti Azzurri d’Italia fatalnie we własnym polu karnym interweniował Mehdi Bourabia. Marokańczyk sprezentował gola samobójczego ćwierćfinaliście tegorocznej Ligi Mistrzów. Można rzec, że gospodarze byli tego dnia niezwykle skuteczni, czego dowodem stała się druga bramka Zapaty. Na ten przykład, Domenico Berardi doszedł do dwóch stuprocentowych okazji, ale żadnej nie potrafił zamienić na gola. Grégoire Defrel tudzież próbował pokonać Pierluigi Golliniego, lecz tak samo bez powodzenia. Poniekąd winy odkupił – już w doliczonym czasie gry – Bourabia zamieniając rzut wolny na honorowe trafienie. Lazio! Bój się Bogini z Bergamo.

Inter Mediolan – UC Sampdoria (2:1) Ponownie duet La-Lu zapewnił zwycięstwo Nerazzurrim

Ostatnie zaległości odrobili piłkarze Interu i Sampdorii. O sukcesie podopiecznych Antonio Conte zaważyła pierwsza połowa, w której to duet Lautaro Martínez – Romelu Lukaku, choć w odwrotnej kolejności, uraczył swojego szkoleniowca golami. Oba trafienia po składnych akcjach, przy których asystowali Christian Eriksen oraz Antonio Candreva obsługując padaniem Argentyńczyka. Druga cześć zawodów na San Siro należała pod względem wyniku do ekipy z Genui. Zaledwie honorową bramkę zdobył Norweg, Morten Thorsby. Dużo walki i podobnie jak w meczu Hallasu, druga połowa do zapomnienia.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.