Saganowski przed Superpucharem Polski: To kolejny mecz, który musimy wygrać

Saganowski

Janusz Partyka/Legia.com

Na razie nie odczuwam żadnej tremy, tak samo nie odczuwałem jej gdy debiutowałem przy linii w Gdańsku. Nie jest bowiem tak, że sam kieruję tym wszystkim. Wtedy był nade mną Vuko, dziś jest trener Michniewicz – mówił Marek Saganowski przed meczem o Superpuchar Polski pomiędzy Legią Warszawa, a Cracovią.

W Legii wszystkie mecze są ważne. Każdy kto jest w tym klubie, musi zdawać sobie sprawę, że zawsze gra się o zwycięstwo. Nigdy nie cieszymy się z remisów, nigdy nie cieszymy się ze srebrnych medali. To kolejny mecz, który musimy wygrać, który chcemy wygrać i pokazać, że zasługujemy na to trofeum – stwierdził “Sagan”.

Trener przyznał, że z tyłu głowy wśród piłkarzy jest wciąż kompromitacja z Karabachem Agdam z eliminacji Ligi Europy (0:3).

Po takim meczu jak ten z Karabachem, gdzie uciekł nam bardzo ważny cel, atmosfera na pewno nie jest idealna i w każdym z nas to siedzi. Bardzo chcieliśmy grać przynajmniej w Lidze Europy i trzeba sobie jasno powiedzieć, że z dnia na dzień tamto spotkanie nie wyjdzie nam z głów. Mam nadzieję, że przeciwko Cracovii postawimy pierwsze kroki ku temu, by atmosfera zaczęła się poprawiać – dodał.

Na kadrze jest dużo zawodników, więc zmiany w składzie będą czymś normalnym. Nie przewidujemy jednak debiutów, bo na dziś nie ma takiego zawodnika, który miałby zadebiutować w piątek. Żałujemy, że nie zagraliśmy z Wartą – zawsze lepiej wyjść na plac kiedy jest się w rytmie meczowym, to dla zawodników i sztabu bardzo ważne. Kiedy raz grasz, potem nie, następnie znów parę dni czekasz na wiadomości czy uda się rozegrać mecz, tracą na tym nie tylko zawodnicy, ale cała społeczność piłkarska – podkreślił.

Na razie nie odczuwam żadnej tremy, tak samo nie odczuwałem jej gdy debiutowałem przy linii w Gdańsku. Nie jest bowiem tak, że sam kieruję tym wszystkim. Wtedy był nade mną Vuko, dziś jest trener Michniewicz, który również to kontroluje. Jest jednak duża różnica, bo Aleksandara nie było tylko na ławce – on sam przeprowadził z drużyną cały mikrocykl treningowy, wiedziałem jaką strategię chce przyjąć i rozłączyliśmy się praktycznie półtorej godziny przed meczem. W tej chwili wygląda to trochę inaczej: muszę poprowadzić przygotowania czy dobrać strategię – oczywiście robię to wszystko w porozumieniu z trenerem. Mikrocykl i środki zależą jednak od nas, więc różnica jest kolosalna. Trochę jednak już tym trenerem jestem, widziałem jak pracują inni, więc musimy wyjść na plac i po prostu zrobić swoje – podsumował Saganowski.

Źródło: Legia.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *