Rozwój polskiej piłki? A gdzie tam

Flickr.com

Już w przyszłym tygodniu czeka was wywiad z Adamem Gołubowskim, trenerem III-ligowego Stilonu Gorzów, byłym trenerem młodzieży w Pogoni Szczecin i skautem tego klubu, a przede wszystkim twórcą genialnego zespołu Salosu Szczecin, na czele z Filipem Starzyńskim. Wie wiele o rozwoju młodych piłkarzy. W wywiadzie padnie jedno główne hasło – Brak pieniędzy na piłkę młodzieżową.

I tu leży klucz naszego problemu. Rozwój polskiej piłki faktycznie istnieje. Jest coraz lepiej, jednak ten postęp idzie zbyt wolno. Rozwija się futbol seniorski, za kadencji obecnego PZPN-u, nieźle wygląda też logika młodzieżowych lig, podzielonych na odpowiednie składne grupy, eliminując w większości trzyzespołowe ligi, które praktycznie nikomu nic nie dają.

Choć jeszcze istnieją takie ligi, jest ich coraz mniej. W końcu na mniejsze zespoły czeka gra o coś, istnieje system ligowy, gwarantujący awanse i spadki. To daje dużo, szczególnie w przypadku mocniejszych zespołów, które często na „własnym podwórku” nie mają w swoim zasięgu żadnych rywali.

Lecz problem polskiej piłki leży gdzie indziej. Adam Gołubowski wskazuje na słabe kompetencje trenerów, a to wiąże się z warunkami finansowymi w poszczególnych klubach. Ciężko bowiem trenerom pracować przez lata za kilkaset złotych. Sporo mamy więc „trenerów” ze sporym zapleczem finansowym, którzy nie mają większego pojęcia o rozwoju młodego piłkarza. Tacy bowiem mogą sobie pozwolić na pracę przy niskich wypłatach, nie mając również „konkurencji” o stanowisko.

To wyklucza pracę w większości młodych, ambitnych trenerów, chętnych nauki. W przypadku takich szkoleniowców ich własna chęć, przekłada się również często na zawodników, dla których trener jest naturalnym wzorcem. W innych przypadkach, gdy trener przychodzi „odbębnić”, podobna jest też postawa zawodników.

Niestety ciężko jest zachęcić młodych trenerów do pracy za 300 złotych miesięcznie, skoro samo stworzenie licencji UEFA B to koszt około dwóch tysięcy złotych. Jest jeszcze licencja kategorii C, o dużo niższej cenie, jednak dla ambitnych szkoleniowców, z pewnością nie jest szczytem marzeń

Dotacje dla klubów są na tyle małe, że ciężko jest wynagradzać trenerów, chcących się rozwijać. Podobnie jest w niższych ligach seniorskich. Już drużyny w III lidze nie zarabiają na siebie ani grosza, dlatego ciężko przeskakiwać ten poziom. Kluby mają swoich łowców na Bałkanach, jednak nie wpadli na to, żeby uruchomić swoją siatkę również w poszczególnych regionach. Jeden, dwóch skautów w polskich niższych ligach, dodatkowo pracujących społecznie to są polskie realia.

To się tyczy i trenerów i piłkarzy. Polski skauting jednak praktycznie nie istnieje, toteż ciężko jest ekstraklasowym zespołom „wyhaczyć” młode talenty w niższych ligach. Ciężko też szkoleniowcom w mniejszych miastach przeprowadzić się w inny region, gdzie dostaliby zatrudnienie w szanowanych szkółkach, pozwalających rozwijać pasję, jeżeli nie będą w stanie „wyżyć” z pensji trenera.

Problemów jak widać jest więc mnóstwo, jednak wszystko wiąże się z funduszami. Problem polskiej piłki nadal więc leży przy pieniądzach. Może więc lepiej zamiast wydawać kosmiczne pensje na ściąganie podstarzałych gwiazd z nazwiskiem i niezłymi wpisami w CV, prościej jednak przeznaczyć te środki na kształtowanie młodzieży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi