Reprezentacja: Cash był, tanga nie było [KOMENTARZ]

twitter.com/mattycash622

Reprezentacja Polski pokonała w meczu wyjazdowym Andorę 4-1. Gra naszego zespołu nie była jednak idealna, a strata gola będzie wypominana. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że zdecydowana część kibiców czekała na moment, w którym na boisku pojawi się Matty Cash. 

Reprezentacja wykonała plan minimum

Zadaniem dla Paulo Sousy i jego piłkarzy było klarowne – macie zapewnić sobie grę w barażach o przyszłoroczny Mundial. W przeciągu całych eliminacji w zasadzie tylko na ich początku pojawiały się delikatne wątpliwości i pytania czy Portugalczyk będzie potrafił odpowiednio nakierować drużynę. Z każdym meczem gra naszego zespołu wyglądała na nieco lepszą, co pozwalało rokować w optymistycznych barwach. Samo spotkanie z Andorą nie było meczem, o którym będziemy pamiętać latami. No chyba, że ze względu na straconego gola. Nasza reprezentacja jest pierwszą, której bramki ładowali amatorzy z San Marino oraz piłkarze o wątpliwych umiejętnościach reprezentujący Andorę.

Cóż stało się i krytycy mają się do czego przyczepić. Mnie osobiście zdecydowanie bardziej irytowała gra w przeważających fragmentach piątkowego meczu. Owszem przewaga nie ulegała żadnej dyskusji. Reprezentacja Polski jest po prostu zdecydowanie lepsza piłkarsko od jednego z kopciuszków światowego futbolu. Ale właśnie dlatego jako obserwator i kibic mam prawo wymagać więcej od piłkarzy z orzełkiem na piersi. Uwzględniając nawet fakt tragicznie przygotowanego boiska. Niby sztuczna murawa, a wyglądała na taką, jaką widzieliśmy na polskich stadionach z 20 lat temu. Jestem pewny, że gdzieś z tyłu głowy każdy z naszych zawodników oprócz wywalczenia gry w barażach miał to, żeby nie ulec kontuzji.

Finalnie wygraliśmy ten mecz 4-1. Możemy skupić się na poniedziałkowym meczu z Węgrami, który i tak nie ma znaczenia. Nasi bratańcy już jakiś czas temu odpadli z walki i mistrzostwa świata i przyjadą do Warszawy odbębnić to, co muszą. Nasza reprezentacja pewna gry w barażach będzie mogła pozwolić sobie na więcej luzu i być może zobaczymy wysoki wynik. Tylko ci, którym grozi pauza za nadmiar żółtych kartek będą musieli mieć wzmożoną uwagę.

Był Cash…

Nie wiem czy więcej przed meczem mówiło się o samym spotkaniu, czy raczej o tym, kiedy na boisku pojawi się Matty Cash. Piłkarz Aston Villi całkowicie zdominował przedmeczowe programy, dyskusje i próby wytypowania wyjściowej jedenastki. Sam selekcjoner zasiał małe ziarenko niepewności i stwierdził, że Cash jest brany pod uwagę w obu meczach tych eliminacji.

Finalnie „nowo pozyskany” rodak rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, a na boisku zameldował się po około godzinie gry. Mam niepisaną zasadę, że nie oceniam występu piłkarza po kilku minutach czy nawet dwóch-trzech meczach. Niech zagra kilka spotkań, wówczas pogląd boiskowych sytuacji z pewnością będzie większy. W przypadku Matty’ego Casha mam jednak pewność, że będzie on wartością dodaną dla naszej reprezentacji. Ma pomóc drużynie w ataku, gdzie wahadłowi mają spore pole do popisu. Ale ma też podnieść poziom gry defensywnej, gdzie ci sami zawodnicy również mają sporo roboty. A np. z Kamilem Jóźwiakiem nie zawsze można było być pewnym gry w obronie.

Słowem uzupełnienia dodam jeszcze, że wszelkie krytyczne głosy mówiące o tym, że Matty Cash nie powinien grać w biało-czerwonych barwach są kompletnie bez sensu. Próba zrobienia wokół siebie szumu i nic więcej. Piłkarzowi Aston Villi życzę jak najlepiej, bo w drużynie zaaklimatyzował się perfekcyjnie, co było widać na filmikach ze zgrupowania.

… ale tanga nie było

Jak już wspomniałem na samy wstępie, zwycięstwem z Andorą nie będziemy się długo chwalić. W zasadzie nikt o zdrowych zmysłach nie dopuszczał do siebie innego scenariusza. Bolało jednak to, że długimi fragmentami nie potrafiliśmy zrobić czegoś ekstra, mając naprzeciw siebie rywala słabego i do tego osłabionego po idiotycznej czerwonej kartce. Napastnik Cucu wyleciał z boiska już w 20. sekundzie meczu. Trzeba przyznać, że trzeba mieć talent nieprzyziemny, żeby tak szybko załatwić sobie wolny wieczór. Inna sprawa, że taka decyzja sędziego była jak najbardziej słuszną.

Co do naszej gry, to trzeba trochę ponarzekać, bo wiadomo, że idealnie nie było. Reprezentacja przeważała, ale były momenty, w których gra nieco usypiała. Z każdego meczu trzeba wyciągnąć wnioski i zapewne tak też będzie tym razem. Życzyłbym sobie jednak, aby wraz z wyciągnięciem tych wniosków, gra Polaków poprawiała się z każdym meczem. Bo tak naprawdę grając eliminacje czy już sam turniej, nie ma czasu na fajerwerki. Liczy się cel, osiągnięty wynikami. Ale chciałbym widzieć kadrę grającą z polotem, która wywoła większy uśmiech.

Eliminacje do mistrzostw świata: Pewne zwycięstwo, choć znowu bez “czystego konta”. Debiut Casha

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.