Argentyna - flaga 6 | Reprezentacja Argentyny
fot. pixabay
Udostępnij:
WhatsApp
Kopiuj link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!

Prezydent Argentyny krytykuje upolitycznianie zwycięstwa nad Anglią. „To tani populizm”

Prezydent Argentyny Javier Milei uznał, że nadawanie szczególnego znaczenia zwycięstwu reprezentacji nad Anglią 2:1 jest przejawem „taniego populizmu i nacjonalizmu”. Wygrana dała argentyńskiej drużynie awans do finału mistrzostw świata.

Milei: To był mecz piłkarski, a nie ciąg dalszy konfliktu

Spotkanie Argentyny z Anglią zyskało dodatkowy wymiar ze względu na wieloletni spór polityczny między oboma państwami, który doprowadził do wojny o Falklandy, nazywane przez Argentynę Malwinami. Javier Milei odmówił jednak przedstawiania meczu jako kolejnej odsłony konfliktu terytorialnego.

„Musimy zrozumieć, że to był mecz piłkarski. Nie możemy ulegać tanim populistycznym i nacjonalistycznym hasłom ani mieszać różnych porządków. Selekcjoner Argentyny Lionel Scaloni jasno to podkreślał, podobnie jak byli reprezentanci” – powiedział prezydent po zwycięstwie.

Zdaniem Mileia Argentyna może odzyskać kontrolę nad wyspami „dzięki mądrej polityce, a nie tanim patriotycznym gestom”. Prezydent nie sprecyzował jednak, do jakich konkretnych wypowiedzi i gestów nawiązywał.

Argentyńska wiceprezydent zaostrzyła retorykę

Przed meczem wiceprezydent Argentyny Victoria Villarruel, pozostająca od lat w konflikcie z Mileiem, nazwała Anglików „piratami-uzurpatorami” i podkreślała symboliczne znaczenie spotkania.

Po zwycięstwie 2:1 argentyńscy piłkarze pojawili się na murawie z transparentem z napisem: „Wyspy Malwinów są argentyńskie”. Gest ten został odebrany jako poparcie dla politycznego wymiaru meczu.

Wojna o Falklandy pozostaje źródłem sporu

Wyspy Falklandzkie, określane przez Argentynę mianem Malwinów, leżą w południowo-zachodniej części Oceanu Atlantyckiego. Od około 200 lat są przedmiotem sporu terytorialnego między Argentyną a Wielką Brytanią.

W kwietniu 1982 roku oba państwa rozpoczęły konflikt zbrojny. Argentyńska armia poniosła porażkę, a podczas trwających dwa miesiące działań zginęło 649 jej żołnierzy. Wśród nich był brat Osvaldo Ardilesa, argentyńskiego reprezentanta i ówczesnego pomocnika Tottenhamu. Po stronie brytyjskiej zginęło 255 osób.

W marcu 2013 roku zdecydowana większość mieszkańców archipelagu opowiedziała się w referendum za pozostaniem wysp pod zwierzchnictwem Wielkiej Brytanii. Argentyna nie uznała wyników głosowania.


Michał Bosak
Data publikacji: 17 lipca 2026, 14:09
Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.